Dramat zmieszany z farsą, z przewagą farsy

"Zbrodnia" - 15 Ogólnopolski Festiwal Sztuki Reżyserskiej Interpretacje

Konkursowa machina XV Ogólnopolskiego Festiwalu Sztuki Reżyserskiej "Interpretacje" ruszyła z impetem - już pierwsze z prezentowanych przedstawień wprawiło widzów w lekkie zakłopotanie. Przynajmniej na początku.

Bo miał być tekst Gombrowicza (nawet, jeśli anonsowano, że tylko "według"), a wyraźnie grają "coś innego". Sugerują, że oglądamy kryminał, a tu trupa wciąż nie ma, a nawet niewiadomo czy morderstwo w ogóle zostało popełnione! Zresztą, kto widział wcześniej "Zbrodnię" z Teatru Polskiego w Bielsku-Białej, ten też dał się zaskoczyć. W spektakl, w reżyserii Eweliny Marciniak, wmontowany jest spory margines improwizacji, którą aktorzy i tym razem posłużyli się nad wyraz zgrabnie.

Komplementowaliśmy bielskie przedstawienie na łamach DZ, ale warto przypomnieć jego zalety, bo zdążyło już zebrać sporo nagród na ogólnopolskich festiwalach i zdobyć zagorzałych wielbicieli.

Tak więc po pierwsze: "Zbrodnia" jest ciekawa, bo idzie w poprzek oczekiwaniom widza. I to idzie konsekwentnie, składa się bowiem w ogromnej części z nietypowych rozwiązań, typowych sytuacji. Tak teatralnych, jak i znanych z realnego życia, publiczność daje się więc wciągnąć w pasjonującą grę z cyklu "co oni znów wymyślą. Niekonwencjonalne pointy są zasługą nie tylko młodej reżyserki, ale również dramaturga - Michała Buszewicza. Zainspirowany "Zbrodnią z premedytacją" Witolda Gombrowicza, napisał nowy tekst, znacznie bardziej przylegający do współczesności niż szacowny pierwowzór. I to jest zaleta druga przedstawienia, czyli klimat dzisiejszych czasów. Falujący emocjami, niespokojny, mieszający farsę z dramatem (z przewagą farsy), ale też świadomie naskórkowy, jak oglądanie telewizji przy pomocy pilota, który naciskamy tylko po to, żeby mechanicznym ruchem uspokoić nerwy.

Fabułę "Zbrodni" trudno streścić, bo praktycznie jej nie ma. Po prostu przychodzi detektyw do dziwnego domu i prowadzi śledztwo, przepytując dziwnych ludzi na okoliczność zniknięciamęża i ojca rodziny. Clou spektaklu nie kryje się jednak w dochodzeniu, ale w grze stereotypów, którymi postacie sztuki bez przerwy żonglują. Marciniak, Buszewicz i cała niesamowicie zgrana ekipa aktorska, nie kryjąc teatralnych szwów, co rusz odziewają bohaterów w jakiś nowy, kulturowy szablon. Jak w ochronne ubranie. A to są uczestnikami ceremonii pogrzebowej (żałobnicy przecież nie kłamią?), a to emanują erotyzmem (głupio oskarżyć kochankę?), a to... Wszystko w surrealistycznym, na poły sennym wymiarze, podbarwione ostr ą nutą parodii.

Spod tej świetnej tragikomedii przedostaje się jednak na scenę jeszcze jedna obserwacja naszej rzeczywistości - powszechne pożądanie sensacji. W podawanych niejako na marginesie akcji komunikatach mamy więc najpierw jedną ofiarę, potem dwie, w końcu całą rodzinę. A, że zwłok nie odnaleziono? Trudno, odbiorcy pragną eskalacji wrażeń. Takie czasy.

Henryka Wach-Malicka
Polska Dziennik Zachodni
13 marca 2013

Książka tygodnia

Trening fizyczny aktora. Od działań indywidualnych do zespołu
Wydawnictwo Biblioteki PWSFTviT
Rodowicz Tomasz, Jabłońska Małgorzata, Toneva Elina

Trailer tygodnia