Dualizm postrzegania rzeczywistości

"Wiwisexia" - reż. Mirosław Neinert - Teatr Korez w Katowicach

Kiedy dwoje młodych ludzi udaje się po pomoc do terapeuty to ich sytuacja życiowa zdaje się być bardzo poważna. Miało być jak w bajce. Pierwsze randki, zaręczyny, ślub i wspólne życie. Wyszło, jak wyszło i trzeba szukać pomocy. Znajdujesz terapeutę (najlepszego w okolicy, aż do Czeladzi!), przedstawiasz mu swoją wersję wydarzeń. Zderzasz się z diametralnie różniącym się postrzeganiem sytuacji przez partnera. Przepis na komedię?

4 sierpnia 2018 spektaklem "Wiwisexia" Chorzowski Teatr Ogrodowy zainaugurował cykl przedstawień w Sztygarce. Autorem sztuki jest Tomasz Jachimek, który napisał również m.in. znanego i lubianego przez widzów Kolegę Mela Gibsona. Miałem okazję obejrzeć "Wiwisexię" w zeszłym roku na innym festiwalu, więc spodziewałem się żywiołowych i szczerych wybuchów śmiechu na widowni. I nie pomyliłem się. Kiedy jesteś widzem, oglądasz spektakl i ukradkiem, bądź dosadnie zerkasz na swoją żonę lub męża siedzącego obok i mówisz „to tak, jak u nas!", to znaczy, że tekst jest prawdziwy i nie ma w nim krzty przekłamania.

W rolę młodego małżeństwa wcieliło się... młode małżeństwo. Główne postacie grają Piotr Bułka oraz Daria Bułka. Co ciekawe, ich bohaterowie noszą ich prawdziwe imiona i nazwiska, przez co spektakl staje się bardziej osobisty, a przez to prawdziwszy w odbiorze. Terapeutę-erotomana, którego interesują tylko sprawy łóżkowe gra Mirosław Neinert. Jest jeszcze Ewa (w tej roli Ewa Kubiak) przyjaciółka Darii, cukierkowa postać rodem z Pomarańczy, przyjaciółka Darii i poważna konkurentka.

Wiwisexia to spacer po związku dwojga ludzi, od momentu pierwszego spotkania do ślubu. Spacer widziany z dwóch perspektyw, diametralnie od siebie odległych. Dzięki temu możemy dostrzec, jak bardzo różni się świat, który widzimy i zapamiętujemy w głowie. Scenki z życia prezentowane są za pomocą retrospekcji, które, wcielając się w odpowiednie postacie, uzupełniają Mirosław Neinert i Ewa Kubiak. Pierwsza randka, poznanie rodziców, wesele... wszystkie etapy związku widziane z dwóch perspektyw. Dla terapeuty-erotomana bardziej interesująca jest wersja Darii ponieważ ta... płaci za wizytę!

Reżyser postanowił także zaangażować w przebieg spektaklu publiczność. W rytm muzyki disco polo z lat 90. Piotr Bułka udaje się w stronę widzów, którzy na ten moment zmieniają się w gości weselnych. Widzowie w mgnieniu oka przyjmują konwencję: świadkówka tańczy z bohaterem w rytm Windy do nieba, a wujek „hodujący szynszyle" pije z nim wódkę. Scena wesela wymaga od Piotra Bułki wiele energii, za co należą mu się szczere słowa uznania.

Spektakl pozwala spojrzeć na swój własny związek przez pryzmat innych ludzi. Czasem taki bezpieczny, „buforowy" dystans więcej daje do myślenia, niż analiza własnej sytuacji życiowej. To także 100 minut dobrej, lekkiej rozrywki, która pozwala zapomnieć o problemach dnia codziennego.

Wojtek Boruszka
Materiał Teatru
20 sierpnia 2018

Książka tygodnia

Bauhaus - nauczanie/nowy człowiek
Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego
red. Małgorzata Leyko

Trailer tygodnia