Duch Bożego Narodzenia, czyli Dziadek do orzechów

"Dziadek do orzechów" - reż. Paul Chalmer - Opera Nova w Bydgoszczy

Gdyby Piotr Czajkowski nie zobaczył rodzinnego spektaklu teatralnego, jaki dla dzieci przygotował jego brat Modest, na podstawie opowieści E.T.A. Hoffmanna „Dziadek do orzechów", to kto wie, czy skomponowałby do niego muzykę, która jak na skrzydłach w czasie Bożego Narodzenia przenosi do krainy dzieciństwa.

Tak twierdził Marius Petipa, autor libretta, zaś choreografię przygotował Lew Iwanowicz Iwanow i tak muzyczno-baletową wersję historii, jaka wydarzyła się w domu małej Klary, wystawiono po raz pierwszy w grudniu 1892 roku w Teatrze Maryjskim w Sankt Petersburgu. Rok później kompozytor zmarł. Trzeba dodać, że choreografia mająca otwartą dramaturgię stała się podstawą dla późniejszych baletmistrzów, tworzących wiele autorskich wersji. Wśród nich był i George Balanchine oraz Rudolf Nurejew.

Fantazja, sen i rzeczywistość

A samo opowiadanie Hoffmana? Warto przypomnieć, że w ubiegłym roku minęło 200 lat od jego wydania. Polskich tłumaczeń było kilka, przyznać jednak trzeba, że w roku 2011 Wydawnictwo Media Rodzina zaproponowało dzieciom jego najciekawszą wersję. Tym razem w bardzo wiernym tłumaczeniu Elizy Pieciul-Karmińskiej z ilustracjami Aleksandry Kucharskiej-Cybuch.
To wydanie oddaje w pełni ducha hoffmannowskiej opowieści, w której fantazja, sen oraz świat rzeczywisty przenikają się wzajemnie, tworząc opowieść pełną tajemnic, nieco mroczną, a przede wszystkim rozgrywającą się w dziecięcej wyobraźni, wspieranej dodatkowo bożonarodzeniową atmosferą.
Historia małej Klary, księcia zaklętego w postać drewnianego dziadka do orzechów, dzieje księżniczki Pirlipaty i przerażającej myszy Mysibaby, trudny do zgryzienia złoty orzech Krakatuka; podróż Klary z Dziadkiem do orzechów przez Cukrową Łąkę, Potok Pomarańczowy, Jezioro Róż i pozostałe wszystkie słodkie krainy; zegar wybijający północ, a także czarodziejskie przymioty Drosselmeyera – to wątki tworzące fabułę opowieści Hoffmanna.

Zaczarowany wigilijny wieczór

Bożonarodzeniowy wieczór, skonstruowany przez pisarza w sennych klimatach, skupia na sobie uwagę przebiegiem zdarzeń oraz ich dynamiką. Lecz jest w tej opowieści jeszcze to, co ją wyróżnia, czyli język. Niezwykle plastyczny, wirujący świątecznymi kolorami, pełen opisów. I to one są impulsem do wyobrażenia sobie „scenografii" nie tylko domu Klary i Fritza, ale także i onirycznej podróży dziewczynki. Opisy zabawek, bitwy z myszami w sposób niezwykły pobudzają wyobraźnię czytelnika. Ale opowiadanie to ma przede wszystkim także i swoją melodyczność. Zbudowaną z wyrazów dźwiękonaśladowczych imitujących nocne trzaski, szmery, odgłosy wydawane przez zegar. Jest także i grająca pozytywka. Poza tym Hoffmann oddał w fantastyczny sposób niezwykłą aktywność, jaka towarzyszy domownikom, a przede wszystkim dzieciom, podczas świąt. Krzyki, wołania dzieci, rozmowy dorosłych, śmiech tworzą dźwiękową warstwę opowiadania. Jest i rytm, czasami uporządkowany, gdy maszerują ołowiane żołnierzyki, czasami i chaotyczny, oddający odgłosy bitwy. Ta melodyka stworzona odpowiednim doborem słów jest idealnym materiałem, by narrację literacką zamienić w muzyczną. A Piotr Czajkowski znalazł w utworze Hoffmana wszystko, co pozwoliło mu stworzyć jeszcze większe artystyczne dzieło i przenieść je do światowej kultury.

Boże Narodzenie w świecie dźwięków

Walc płatków śniegu, walc kwiatów czy uwertura są bardzo mocno osadzone w bożonarodzeniowym świecie dźwięków. Kompozytor muzycznie konfrontuje dziecięcy świat fantazji z realnym, w jakim tkwią dorośli. Pozwala Dobru i Złu pod postacią lalek i myszy walczyć przeciwko sobie, by w końcu zwyciężyła dziecięca niewinność. Z kolei Dziadek do orzechów jest jak interfejs i prowadzi Klarę do świata marzeń. Oprócz ciekawie skonstruowanej partytury, tańce z II aktu (hiszpański, arabski, chiński, rosyjski) stały się bardzo szybko przebojami muzyki klasycznej. Szczególną popularność osiągnął „Taniec cukrowej wróżki", w którym Piotr Czajkowski jako pierwszy kompozytor w dziele orkiestrowym dał solową rolę czeleście. Poniekąd, wyposażył postać wróżki w swoje muzyczne alter ego. Porywający jest także „Walc kwiatów" będący muzycznym odzwierciedleniem miłości kompozytora do przyrody. Jako dziecko często wzruszał go widok łąk, drzew, kwiatów i tej subtelności nie utracił do końca życia.

Inscenizacje bydgoskie

Warto wiedzieć, że pierwsza powojenna polska premiera tego arcydzieła odbyła się po 66 latach od prapremiery i miała miejsce w Studiu Operowym w Bydgoszczy w roku 1958, w choreografii Rajmunda Sobiesiaka. W roku 2015 Opera Nova w Bydgoszczy wystawiła „Dziadka do orzechów" w choreografii Paula Chalmera ; spektakl należy do frekwencyjnych sukcesów ostatnich lat. Najbliższe przedstawienia będą grane w styczniu 2018 roku. Realizatorzy w „Dziadku do orzechów" zamieniają operową scenę w zaczarowane miejsce i sprawiają, że publiczność zapomina o realnym świecie. Paul Chalmer w ciekawym choreograficznie spektaklu oddaje bożonarodzeniowy obraz radosnego rozpakowywania prezentów, utrwala czas beztroskiej zabawy. Marta Kurkowska w roli Klary wyraża tańcem emocje małej dziewczynki i jej fascynację podróżą we śnie. Tomasz Siedlecki jako Dziadek/Książę zachwyca elegancją tańca oraz zdolnościami aktorskimi, szczególnie w scenie, gdy „opowiada" jaką batalię między stoczyła armia ołowianych żołnierzyków z myszami i ich królem. Świetnie interpretuje kreowaną postać i pięknie partneruje. Występujący jako Fritz - Seiru Nagahori urzeka lekkością tanecznych ewolucji, a Piotr Kobierzyński w roli Drosselmeyera, roztacza wokół siebie aurę tajemnicy jako iluzjonista, animator mechanicznych zabawek oraz mag otwierający drogę do świata snu. Następujące po sobie danses characteristiques podczas sennej podróży Klary, czyli walc kwiatów, taniec cukrowej wróżki, taniec arabski, chiński, hiszpański (niemalże czuć zapach egzotycznych przypraw w scenach kolejnych tańców!), taniec fujarek i trepak w wykonaniu artystów Baletu Opery Nova urzekają swoją subtelnością i zharmonizowaniem z muzyką, której krystaliczne, świeże brzmienie, pizzicato wprowadzające napięcie, harfy wspomagające tancerzy wprost płyną ponad sceną pod batutą Macieja Figasa. Scenografia Mariusza Napierały jest jak z bajki. Muślinowe zasłony, wirujące płatki śniegu, ogromna choinka odrealniają świąteczny wieczór. Las staje się miejscem, w którym wszystko może się wydarzyć, a zegary odmierzają czas i zwiastują pojawienie się postaci i zdarzeń ze świata baśni.

Pięćdziesiąty równoleżnik i zimowa radość w najczystszej postaci

Ilość zrealizowanych spektakli baletowych, filmów fabularnych i animowanych, koncertów „Dziadka do orzechów" jest imponująca. Szczęśliwie dla nas wszystkich opowieść Hoffmanna nie pozostała w niemieckim kręgu kulturowym, lecz przetransformowana w muzykę zdobyła cały świat. Stała się dziedzictwem, którego fenomen urzeka w bożonarodzeniowym czasie. A dzieło skomponowane przez Piotra Czajkowskiego przewija się nie tylko w naszym realnym życiu, ale także postaci literackich. Jednym z ostatnich przykładów takiej obecności jest wydana niedawno książka „Dżentelmen w Moskwie" Amora Towlesa w tłumaczeniu Anny Gralak. Na pytanie obcokrajowca, co Rosja dała Zachodowi, hrabia Aleksander Iljicz Rostow odpowiada, że Czechowa, „Dziadka do orzechów" i kawior. I tak wyjaśnił wielkość muzyki, skomponowanej przez Czajkowskiego. „- (...) żeby ujrzeć zimową radość w najczystszej postaci, trzeba zapuścić się dalej na północ niż do Londynu. Trzeba zapuścić się nad pięćdziesiąty równoleżnik, gdzie droga słońca przybiera najbardziej eliptyczny kształt, a siła wiatru jest najbardziej bezwzględna. Ciemna, zimna i zaśnieżona Rosja ma klimat, w jakim duch Bożego Narodzenia płonie najjaśniej. I właśnie dlatego Czajkowskiemu lepiej niż komukolwiek innemu udało się uchwycić jego dźwięk. Mówię panu, że każde europejskie dziecko w dwudziestym wieku nie tylko zna melodie z „Dziadka do orzechów" ale wyobraża sobie Boże Narodzenie właśnie tak, jak je przedstawiono w tym balecie. A gdy ponownie zdziecinnieje na starość, w Wigilię choinka Czajkowskiego wyrośnie z jego wspomnień, skłaniając do tego, by znów spojrzało na nią z zachwytem".

Ilona Słojewska
Dziennik Teatralny Bydgoszcz
23 grudnia 2017
Portrety
Paul Chalmer

Książka tygodnia

Kryptonim Dziady: Teatr Narodowy 1967-1968
Wydawnictwo Bellona
Janusz Majcherek, Tomasz Mościcki

Trailer tygodnia