Duch w teatrze

Pod wiatr

Każda opera ma swojego upiora, ale nie każdy teatr ma swojego ducha. To niesprawiedliwe, ale tak właśnie jest. Dlaczego? Dobre pytanie, a możliwych odpowiedzi co najmniej kilka. Jak wygląda upiór w operze, każdy widział na filmie albo na ilustracji w książce (pisałem o tym tydzień temu). Jak wygląda duch teatru? Nikt nie wie, bo nikt, nigdy go nie widział; nawet najstarsi ludzie teatru. Jednak, że taki duch jest, mieszka w teatrze, albo omija przypisany mu teatr szerokim łukiem, z tym muszą zgodzić się wszyscy.

Skąd się duch wziął w teatrze? Od czasu jak kilku naszych pra przodków przed jaskinią albo nawisem skalnym poczęło coś przedstawiać przy ognisku innym naszym pra przodkom przyplątał się do nich duch i towarzyszył. I tak jest do dziś. Wtedy ów duch dołączył do jaskiniowych aktorów z własnej, nie przymuszonej woli; może się nudził w lesie i go to coś przedstawiane zaciekawiło albo wymarzł i grzał się przy ogniu może dostrzegł, że oglądającym neolityczne przedstawienie nagle zaświeciły się oczy, rozjaśniły twarze, uśmiechali się, płakali, bali; współodczuwali z tym co pokazywane. Duch pojął, że wytworzyła nagle przed tą jaskinia, na czas przedstawienia, jakaś niespotykana wcześniej wspólnota.

To oczywiste, że ten duch nie mógł mieć zielonego pojęcia o tym, że przypadkowo jest świadkiem pra początków teatralnego spektaklu. Spodobało mu się, pozostał z pra aktorami, włóczył się z nimi od jaskini do jaskini, dojadał chrząstki z mamuta, wygniatał pluskwy ze skór – kostiumów. Był z nimi, żył z nimi – na dobre i teatralne złe. Zwłaszcza na złe. Kiedy przeganiali ich oglądający spektakl, ciskając w nich pięściakami dodawał im ducha ( taka rola ducha teatralnego) wspierał, tłumaczył, że najważniejsze to pozostać w wierze swemu posłannictwu, wypełniać teatralną misję do końca, wbrew wszelkim przeciwnościom, nawet ostrym kłom jaskiniowego niedźwiedzia. Ogrzewał w arktycznych mrozach, chłodził w tropikalnych spiekotach, przepytywał z tekstu kolejnej sztuki, nosił dekoracje, bywał suflerem, inspicjentem, kucharzem, menadżerem, dyrektorem, nawet, w chwilach poważnych kryzysów – reżyserował. Był z nimi bez względu na wszystko. Był, bo chciał być, lecz także czuł, że oni bez niego nie dadzą sobie rady. To znaczy będą występować nadal, ale – pozbawieni ducha. Idealna symbioza ducha i teatralnej materii.

I tak przez tysiąclecia, po dzień dzisiejszy ewoluował duch teatralny, by w końcu przybrać współczesną formę - nie wiadomo jaka ona jest, bo nikt nie widział. Jak rozpoznać ducha teatralnego? To proste. Wystarczy wejść do teatru; już w drzwiach poczujemy czy mieszka się tam duch teatralny, nawet nie trzeba oglądać przedstawienia. Na widowni w czasie trwania spektaklu obecność ducha teatralnego jest prawie materialnie wyczuwalna. Każdy tego doświadczył. Duch teatralny to dobry duch, więc czujemy się po prostu jak u siebie w domu albo w czasie wizyty u najbliższych przyjaciół - bezpiecznie; nikt nas nie oszukuje, nie opowiada bzdur, nie wykorzystuje, nie wciska ciemnoty, nie manipuluje tylko rozmawia o czymś dla niego ważnym, ciekawym, strasznym, smutnym, denerwującym i co nam nie w smak, ale szanuje nas i naszą w jego domu obecność. Bo bardzo by chciał abyśmy tam znów powrócili. Gorzej jeśli ducha nie ma w teatrze. Smutno tam wtedy i beznadziejnie choć śmieszne nawet albo bardzo mądre, odważne sztuki grają. Nie ma ducha. Nic nie pomoże. Teatralna depresja. Można wymienić dyrektora, pół zespołu, repertuar, reżyserów, prosić o wsparcie wspierających tych co trzeba i należy, a i tak nic nie pomoże.

Bezduszny teatr, fałszywy i choć odnosi sukcesy, bywa na festiwalach, spełnia nadzieje, oczekiwania, to i tak duch przynależny takiemu teatrowi siedzi na krawężniku przed wejściem do tego teatru – plecami. I ani się nie odwróci. Nie przekonasz go, żeby tam wszedł, nie przekupisz nic na nim nie wymusisz, nawet na ciebie nie spojrzy. Nie wlezie i tyle. Bo nie chce. Duch teatralny, to twór duchowy więc kwestia wiary jest tutaj zasadnicza.

Nie wierzy i co mu zrobisz?

Ingmar Villqist
Dziennik Teatralny
21 kwietnia 2018

Książka tygodnia

Wpadnij, to pogadamy...
Wydawnictwo Universitas
Krzysztof Orzechowski, Łukasz Maciejewski

Trailer tygodnia

Roxana Songs
Krystian Lada
Lada wybrał na miejsce nagrania „Roxa...