Dutkne cię tem palcem!

"Ślub" - reż. Anna Augustynowicz - Teatr Współczesny w Szczecinie

Udana inscenizacja Ślubu Witolda Gombrowicza w Teatrze Współczesnym w Szczecinie! Jądrem "Ślubu" Gombrowicza jest jego wieloznaczny, filozoficzny tekst. Możliwości interpretacyjne, sposobność do intelektualnej analizy, perspektywa prezentacji wyrafinowanej symboliki, a często, mam wrażenie także swoisty snobizm, prowokują wielu reżyserów do realizacji tego dzieła.

Dramat nie jest prosty w odbiorze. Widzowie są zmuszeni do koncentracji i mają obowiązek podążać za słowami bohaterów. W dobrym scenariuszu każde zdanie ma znaczenie. Nie ma zbędnych słów. Taki właśnie jest Ślub, a więc „odpuszczenie" wysiłku intelektualnego w trakcie spektaklu spowoduje, że dwie godzinki z życia po prostu przepadną.

Anna Augustynowicz wyreżyserowała sztukę mając pełną świadomość tych cech, a więc urządziła spektakl w taki sposób, aby nic nie „przeszkadzało" widzom w odbiorze tekstu. Artystom pomogła minimalistyczna scenografia (Marek Braun), a także idealnie charakteryzujące bohaterów kostiumy. (Wanda Kowalska). W kontekście tego, co napisałem o znaczeniu tekstu należy pochwalić wszystkich aktorów za wzorową dykcję i emisję głosu. Widzowie nie mieli żadnych problemów ze zrozumieniem słów. Wysoki poziom gry aktorskiej był zaletą tej inscenizacji. Na tle dobrych kreacji całego zespołu scenicznego pragnę szczególnie wyróżnić Grzegorza Młudzika (Ignacy - ojciec, król) za znakomite pokazanie postaci ojca, uosobienia wszystkich ojców, którego każdy z widzów znał, jeśli nie z własnej rodziny, to przynajmniej widział takiego tatę gdzieś u sąsiadów. Młudzik wykreował postać, która pomimo wszystkich swoich wad wzbudziła sympatię, a nawet rozczulenie widzów. Podobnie było z udaną rolą Joanny Matuszak, która używając bardzo oszczędnych środków zdołała zademonstrować tradycyjną, głęboko religijną i kochającą matkę. A to wcale nie koniec, bowiem pragnę zwrócić również uwagę na ciekawą i spójną grę Jędrzeja Wieleckiego, odtwórcy roli Władzia. Artysta był bardzo sugestywny jako naiwny, poczciwy i wierny przyjaciel Henryczka z lat młodości.

Stawianie pytań o tradycję, religię, napiętnowanie, które w spektaklu przekonująco symbolizowało dotknięcie palcem, manipulację, żądzę władzy, a także o sam mechanizm zmiany postawy człowieka, będzie zawsze aktualne. Gombrowicz pokazał, że wszystko „dzieje się" w przestrzeni między ludźmi, a od zła dzieli nas tylko malutki kroczek. Nie broni przed nim dobre wykształcenie, filozoficzny dystans do siebie i rozum. Człowiek tkwi w stalowym uścisku swojego wyobrażenia o świecie, dzięki któremu w prosty sposób może oceniać innych, a także łatwo usprawiedliwiać własne postępowanie. Warto o tym pomyśleć, nie tylko wtedy, kiedy ktoś nas "dutknie tem palcem", nawet przy okazji ślubu.

Dionizy Kurz
www.kurzawka.blogspot.com
28 października 2016

Książka tygodnia

Ale musicale! Złote stulecie 1918-2018
Wydawnictwo Marginesy
Daniel Wyszogrodzki

Trailer tygodnia