Duże dzieciaki grają

"Inny chłopiec" - reż: Paweł Palcat - Teatr im. Heleny Modrzejewskiej w Legnicy

"Inny chłopiec" to poprawna, a momentami nawet brawurowa sztuka. Spektakl co prawda nie wbija w ziemię, ale ogląda się go z przyjemnością. Legniccy aktorzy grają na wysokim poziomie, do czego zresztą zdążyli już widzów przyzwyczaić. Opisuje i recenzuje Zygmunt Mułek

W tej sztuce życie toczy się jak w komiksie. Bohaterowie są niczym kameleony. Groteska miesza się z dramatem. I jak zwykle w legnickim teatrze postacie są mocne, wyraziste, a momentami przerysowane. A powierzenie roli chłopca doświadczonemu i w niemłodzieńczym już wieku Bogdanowi Grzeszczakowi, jest ciekawym pomysłem.

Grzeszczak ma trudne zadanie. Jego Raymond jest grubasem, uczniem prowincjonalnej szkoły. Nie grzeszy urodą. Próbuje zaimponować kolegom niekonwencjonalnymi pomysłami. Jeden z nich to polowanie na muchy nad kanałem. Wymyśla, że będą łapali je na siusiaka posmarowanego miodem. I podczas tej zabawy jednego z chłopców kąsają osy. A, że jest to syn przewodniczącej rady szkolnej wybucha skandal.

Raymondowi społeczność przykleja etykietkę zboczeńca. To dla wrażliwego chłopca, miłośnika komiksów, oznacza poważne kłopoty. Do tego jeszcze dochodzą kompleksy związane z opuszczeniem rodziny przez ojca. I kolejna tragedia - oskarżenie o gwałt na dziewczynce. Wystarczy. Załamany Raymond próbuje się utopić. Nieudacznikowi nawet to się nie udaje. Trafia do szpitala psychiatrycznego. A tam czekają już na niego "doktorzy" - indywidua niczym potwory.

Spektakl składa się z wielu scen, które dają aktorom możliwość błyśnięcia talentem. I udaje się. Ciekawe postacie stworzyli oprócz Bogdana Grzeszczaka także grająca jego matkę Ewa Galusińska. To osoba żyjąca na skraju załamania. Podatna na manipulacje. Zupełnie inna jest jej matka, a babcia Raymonda (Małgorzata Urbańska). To postać barwna (kolorowe ciuchy, słuchawki na uszach) mogłaby być jego koleżanką. Ale tę dobrą kobietę wykorzystują bez skrupułów syn z synową (Paweł Wolak, Joanna Gonschorek). Wrażenie robi także gra kolegów szkolnych Raymonda: Krzysztofa Brzazgonia, Mateusza Krzyka i Roberta Gulczyka. Ten ostatni, odmieniec Twinky, gra niesamowicie dynamicznie.

Sztukę tę warto obejrzeć chociażby dla sceny, w której Mateusz Krzyk opisuje polowanie na muchy. Bardzo ważnym elementem spektaklu jest muzyka grupy the Smiths. Jej wokalista Morrissey kręci się po scenie jak duch. Kapitalny w tej roli Rafał Cieluch, który potrafi też przejmująco zaśpiewać. Spektakl nie jest może wybitnym wydarzeniem. Ma kilka scen słabych. Ale jest tutaj też sporo momentów, które wywołują śmiech. A z tego słynie legnicki teatr.

Ten spektakl jest, jak zapewnia dyrektor Jacek Głomb, dziełem zespołowym. Otwiera nowy etap w teatrze.

Zygmunt Mułek
Panorama Legnicka
8 lutego 2012

Książka tygodnia

Ale musicale! Złote stulecie 1918-2018
Wydawnictwo Marginesy
Daniel Wyszogrodzki

Trailer tygodnia