Dwa światy

"Wydmuszka" - reż. Piotr Urbaniak - Teatr Bagatela w Krakowie

Jesteśmy ukryci. Żyjemy w swoich bezpiecznych światach, z których nie musimy wychodzić. Mamy swoje utarte ścieżki, przepływają przez nas podobne do siebie dni. Czasami jednak wydarza się coś, co chwieje naszym chronionym światem. Pojawia się ktoś inny, obcy, niespodziewany. Taką historię możemy obejrzeć w realizacji tekstu Marcina Szczygielskiego „Wydmuszka", wyreżyserowanym przez Piotra Urbaniaka na deskach Teatru Bagatela.

Ciszę biblioteki przerywa nagły dźwięk dzwonka telefonu. Dojrzała kobieta odbierze za chwilę staroświecki (jak na dzisiejsze czasy) telefon stacjonarny z zakręconym kablem. Rozmowy z matką będą stałym motywem, który będzie przewijał się do końca spektaklu. Natomiast telefon będzie dzwonił czasem w mało odpowiednim momencie. Halina (świetna Alina Kamińska) chowa się przed światem wśród zakurzonych książek od lat.

Przestronne i jasne wnętrze biblioteki ma atmosferę spokoju i samotności. Dziwne jest tylko do połowy zamalowane, jedyne okno. Sprawia wrażenie, jakby kobieta chciała schować się przed światem, a tak naprawdę – przed matką. Z czasem okaże się, że wnętrze biblioteki to bezpieczny, mało wymagający świat, wypełniony marzeniami o wielkiej, prawdziwej miłości.

Przewidywalny świat Haliny zostaje jednak zburzony, gdy do jego wnętrza niespodziewanie wkroczy Roksana (zjawiskowa Małgorzata Piskorz). Przebojowa, nowoczesna kobieta wniesie ze sobą świeżość, inność, ale też nieświadomie zacznie Halinie zadawać niewygodne pytania. W ten sposób samotność Haliny zostanie zakłócona, ale jej świat nagle zacznie nabierać nowych barw. Zgrany duet aktorek opowie historię, która pozwoli na nowo uwierzyć w drugiego człowieka i bratnią duszę, którą możemy spotkać w każdym momencie swojego życia.

„Wydmuszka" dzieli się na dwie części, oddzielone od siebie antraktem. Pierwsza część dzieje się w starej bibliotece jako miejscu spotkań Roksany i Haliny. W drugiej natomiast przenosimy się w luksusowy świat jachtu dla klientów zagranicznych wycieczek. Każda z kobiet przechodzi indywidualną przemianę. Halina otwiera się na świat, co widać także w jej ubiorze – podąża w tym względzie za sugestiami Roksany. Roksana w końcu, choć zupełnie przypadkowo, nawiązuje kontakt z osobą, która nie zwraca uwagi na jej status materialny, ale widzi po prostu człowieka.

Rzeczywistość, w której żyje Halina jest pogłębiona o historie, które poznaje z książek i wiele przeżywa, razem z ich bohaterkami. Wokół Roksany dominuje materialne podejście do życia, a miarą szczęścia jest cena ubrań lub dodatków, które ma aktualnie na sobie. Sceny są raczej krótkie, dialogowane, ale treściwe: kończą się wyciemnieniem, w czasie którego, słuchając muzyki, mając chwilę czasu na oddech, refleksję, w oczekiwaniu na to, co stanie się za chwilę.

Urbaniak w swoim spektaklu pokazuje nam dwa światy, które będą się przenikały i wpływały na siebie. Skończenie mały świat biblioteki nagle rozszerzy się nawet na realną zagranicę, kiedy Roksana zabierze Halinę na wymarzoną wycieczkę. Rzeczywistość Roksany zwróci się natomiast w stronę człowieka, a nie rzeczy i pieniędzy. Co ważne – całość jednak podana jest w żartobliwej formie i mimo że historie kobiet mają momenty dramatyczne, to spektakl ogląda się raczej z uśmiechem na ustach.

Warta podkreślenia jest też rola scenografii i kostiumów, które ewoluują wraz z bohaterkami. Halina z „szarej myszki" w postarzającym swetrze objawi się na koniec w niebieskim kostiumie z telefonem dotykowym w ręce. Roksana odejdzie od męża, z którym nie jest szczęśliwa i zacznie swoje życie na nowo. Remont przejdzie także biblioteka: Halina zadba o to, żeby było to przyciągające (także wizualnie miejsce). Otwartość na świat podkreśli także wymianą zamalowanego okna na nowe: zwykłe i czyste.

„Wydmuszka" to historia o bardzo pozytywnej wymowie, która jednocześnie zmusza do refleksji i pokazuje, że mimo wszystko warto być otwartym na świat i ludzi. Nigdy nie wiadomo, co może wyniknąć z przypadkowego spotkania, a nasz indywidualny świat może się zmieniać i ewoluować, niezależnie od naszego wieku. Czasem trzeba się tylko odważyć zrobić pierwszy krok, a zawsze znajdzie się ktoś, kto popchnie nas do działania w wybranym kierunku.

Joanna Marcinkowska
Dziennik Teatralny Kraków
2 maja 2017
Portrety
Piotr Urbaniak

Książka tygodnia

Nice, cosie i duchy. Eseje o sztuce
Pewne Wydawnictwo
Michał Krawczyk

Trailer tygodnia

"Powrót" - reż. Michał...
Michał Zdunik
Bywa tak, że odwiedzamy dom rodzinny ...