Dwie pieczenie na jednym ogniu

"Nieznośka i Kmieć" - reż. Petr Nosalek - Teatr Powszechny w Radomiu

Opowiadając bajkę, można odwołać się do ustalonych już historii i po raz kolejny wskrzesić dawnych bohaterów: dziewczynkę z czerwonym nakryciem głowy, smoka, którego spojrzenie przemienia w kamień czy dzielnego chłopca ratującego królestwo, poświęcając życie mitycznej istoty.

Ale po co? To samo pytanie pewnie zadała sobie autorka sztuki „Nieznośka i Kmieć” – Marta Guśniowska, która, dokonując metamorfozy pewnych wzorów, stworzyła ciekawą kompilację typów bohaterów. Na Scenie Fraszka w Teatrze Powszechnym w Radomiu mamy okazję obejrzeć ich sceniczne wcielenie

Wśród bohaterów „Nieznośki i Kmiecia” mamy do czynienia z żeńską inkarnacją Smerfa Marudy w postaci królewny Nieznośki (Magdalena Pawelec), będącej utrapieniem całego królestwa. Efekt rozkapryszonej pannicy być może spowodowany został lekko zdziecinniałym charakterem jej ojca, Króla (Robert Mazurek), którego bardziej interesują dania z baraniny, niźli losy swych włości. Nic dziwnego zatem, że ster w królestwie przejęła krzepka Niania (Magdalena Witczak), której rozkazy są bezdyskusyjnie wykonywane przez straże.

Dzieje królestwa pewnie toczyłyby się w błogim rozgardiaszu, napędzanym humorami Nieznośki, gdyby nie fakt, iż w królestwie zabrakło baraniny – przysmaku nie tylko króla, lecz i (jak się zdaje) Smoka (Przemysław Bosek), którego apetyt budzi niepokój u wszystkich. Tragedii udaje się uniknąć, gdyż pojawia się Kmiotek (Maciej Łagodziński), który przy pomocy swojej dzielności wyjaśnia głębokie nieporozumienie uniemożliwiające wszystkim harmonijne współżycie wraz z okazałym czerwonym smokiem, który, jak się okazuje, jest miłośnikiem piękna i chińskiej herbaty.

Postacie pojawiają się na scenie nie tylko jako aktorzy poprzebierani w barwne stroje tworząc odpowiednią bajkową atmosferę, ale także jako kierowane przez nich lalki, co pozwala na wyzyskanie dodatkowej przestrzeni dla losów bohaterów, podczas na przykład odległego spaceru w poświacie księżycowej, czy utkwienia księżniczki w głębokiej jamie. Uroku scenografii dodaje także zwisające nad deskami lustro, pozwalające zmienić optykę spektaklu, a także multifunkcjonalny klawesyn. Zdarzenia na scenie przeplatane są wpadającymi w ucho piosenkami, które aż  proszą o ich przyśpiewywanie wraz z aktorami, przez co w przyjemny sposób angażują uwagę (zwłaszcza) młodego widza.

„Kto kopie pod kim dołki, ten sam w nie wpada” – nasuwa się na myśl, kiedy nieznośna królewna bierze udział w szczęśliwym zakończeniu, będącego wynikiem ciekawej fabuły, bajecznej scenografii i zabawnych zwrotów akcji.

Gdy zdarzy się tak, że do dyspozycji trafi nam się wolny poranek, a nawet i dzień cały, wówczas można spokojnie napić się  kawy i zastanowić się co musielibyśmy zrobić z takim dniem, o jakich obowiązkach zapomnieliśmy, zapominając, że to nasz dzień wolny. Można więc na siłę znaleźć pewien przymus, który ukoi nasze proletariackie sumienia, ale po co? Czy nie lepiej byłoby zapomnieć nieco o nazbyt męczącym świecie dorosłych i choć na chwilę wsłuchać się w głos bajki i wpatrzyć się w jej wspaniałe barwy? Z takim nastawieniem udałem się na spektakl „Nieznośka i Kmieć” na Scenie Fraszka radomskiego Teatru Powszechnego i się nie zawiodłem. Bajka to nie tylko narzędzie edukacyjne stosowane przez dorosłych, ale i zabawa dla nich samych. Sztuka ta w miły sposób spełnia obydwa te wymogi. Jestem przekonany, że właściwi adresaci utworu podzieliliby mój entuzjazm.

Krzysztof Aplik
Dziennik Teatralny
5 listopada 2011

Książka tygodnia

Carroll, Baum, Barrie. (Mito)biografie i (mikro)historie
Wydawnictwo Universitas
Maciej Skowera

Trailer tygodnia

14. Międzynarodowy Fes...
14 Międzynarodowy Festiwal Teatrów La...