Dyrektor Dudek snuje plany

Felieton Wojciecha Majcherka

Byłem parę dni temu w Łodzi. Zanim wysiadłem na pięknym i cudownie pustym dworcu Fabryczna, przeczytałem wywiad z dyrektorem Teatru Nowego, Krzysztofem Dudkiem, w którym odniósł się on do dymisji, jaką złożył jego zastępca ds. artystycznych, skądinąd znakomity pisarz, Andrzej Bart.

Bart w liście pożegnalnym napisał: „Wszystko zmierza ku temu, iż rok 2018 będzie najgorszy w siedemdziesięcioletniej historii istnienia Teatru Nowego. Nie mamy w nim ani sztuki na wysokim poziomie, ani komercji, która na nią zarabia". Trudno mi komentować kulisy konfliktu obu dżentelmenów, bo ich nie znam, ale interview dyr. Dudka może w najwyższym stopniu zdumiewać i rodzić pytanie, czy aby to nie on powinien ustąpić ze stanowiska lub też zostać zwolniony.

Dudek na temat listu tak mówi: „Ktoś, kto nie pracował z Andrzejem Bartem, może mieć wrażenie, że padły mocne słowa. Ale to język literacki. Dużo przymiotników, wyrazistych sformułowań. Już się do tego przyzwyczaiłem. Gorsze słowa padały między nami". Z Dudkiem zrywa najbliższy współpracownik, a ten daje do zrozumienia, że to histeria literata i właściwie nic się nie stało. „List mnie rozbawił, nie czuję się obrażony" – powiada. A co ma do powiedzenia na temat zarzutów o słabej kondycji Teatru Nowego? Nie podziela ich. Świetna jest Fabryka muchołapek autorstwa i w reżyserii Barta. Sukcesem Szewcy w reżyserii Jerzego Stuhra (na spektakl „przyjeżdżają nawet ludzie z Warszawy"). „Z Poczekalni Tymańskiego też jestem zadowolony, mimo negatywnych recenzji." Spektakl w reżyserii męża posłanki Pitery to może nie jest teatr, który dyr. Dudek preferuje, ale zarobił na ambitniejsze pozycje. Dyrektor jest tak świetnym menedżerem, że nawet podjął współpracę z Izbą Lekarską, która w Nowym organizuje warsztaty – aktorzy teatru odgrywają role trudnych pacjentów. Izba to sfinansowała (miejmy nadzieję, że na tyle dobrze, by aktorzy mogli ukryć wstyd z powodu tego, czym się muszą zajmować na macierzystej scenie).

Najciekawsza jest jednak część wywiadu, w której dyr Dudek snuje plany na przyszłość. „Mamy świetny plan na kolejny, 2019 rok. Prace są zaawansowane i mogę uchylić rąbka tajemnicy: chcemy uczcić rocznicę Teatru Nowego dwiema dużymi produkcjami nawiązującymi do realizacji Dejmka. To będą Ciemności kryją ziemię. Andrzej Bart rozmawiał z Andrzejem Sewerynem, który miałby to wyreżyserować i zagrać Torquemadę. Chcemy wystawić Operetkę Gombrowicza. Dzięki kontaktom Andrzeja Barta nawiązaliśmy współpracę z Michaelem Nymanem, a w roli reżysera marzy nam się Mariusz Treliński. To nasze wspólne pomysły, mam nadzieję, że je zrealizujemy". Dziennikarka dopytuje, czy aby te plany nie są pisane palcem na wodzie? Dyrektor zarzeka się, że „Nyman odpisał nam w mailu, że jest wielbicielem Gombrowicza i bardzo się cieszy z naszego projektu. Teraz czekają nas negocjacje finansowe. Zobaczymy, czy nas w ogóle na to stać. Ale chcę przez to powiedzieć, że okręt nie tonie i mamy ambitne plany". Jakie to cudowne mieć plany i zobaczyć, czy nas na nie stać! Moja mama mówi: jak Pan Bóg daje marzenia, to i na marzenia. Nie wiem, czy to prawdziwe porzekadło, ale niewątpliwie dyr Dudek to jest doświadczony menedżer: umie opowiadać o planach tak dobrze, że ich realizacja jest już zbędna. Jak nie wyjdzie z Sewerynem, Nymanem i Trelińskim, to Krzysztof Materna zrobi spektakl o Dyzmie. Co prawda ten nieszczęsny Bart wyraził się o zaproponowanym tekście, że Ucho prezesa przy tym to literacki Nobel, ale za to pozytywną opinię wydał Michał Komar.

No więc takie farmazony opowiada w wywiadzie dyrektor Dudek, co niestety świadczy o tym, że nie ma zielonego pojęcia o prowadzeniu teatru i jest pomyłką na tym miejscu. Teatr Nowy w Łodzi niestety nie ma szczęścia do dyrektorów. Za mojej pamięci było ich chyba kilkunastu, niektórzy umierali na tym stanowisku (Chmielnik, Jaskuła, Dejmek), niektórzy padali ofiarą politycznych rozgrywek (Grabowski, Brzoza), albo stawali się dyrektorami w wyniku politycznych koneksji (Królikiewicz, Zelnik). Nikt poza Jaskułą nie wytrwał dłużej. Nowy w przyszłym roku będzie obchodził jubileusz 70-lecia. Oczywiście będzie to okazja, by wspomnieć, jak wielkie zasługi położył dla jego historii Kazimierz Dejmek. Zawsze będzie można to zrobić w bardzo sympatycznej knajpce o nazwie Poczekalnia, która znajduje się naprzeciwko Teatru Nowego. Bo czy do niego samego będzie się chciało wejść?

Wojciech Majcherek
Blog Wojciecha Majcherka
9 czerwca 2018

Książka tygodnia

Zimowa opowieść. Przepaść czasu
Wydawnictwo Dolnośląskie
Jeanette Winterson

Trailer tygodnia