Dyrektor kontra aktorzy: kto kogo wymieni

aktorzy domagają się dymisji dyrektora Wolańskiego

15 aktorów łódzkiego Teatru Lalek "Arlekin" napisało list do prezydenta Jerzego Kropiwnickiego, w którym opisują - ich zdaniem - trudne warunki pracy. Prezydent na odpowiedź ma czas do czwartku.

Od 13 lat aktorzy, jako jedyna grupa zawodowa pracująca w teatrze, nie są zatrudnieni na etat. Umowy o dzieło nie zobowiązują pracodawcy do odprowadzania składek zdrowotnych czy emerytalnych. Zdarza się, że niektórzy z aktorów nie pracują przez kilka miesięcy w roku i zmuszeni są dorabiać dorywczo. Nie przysługuje im też zasiłek. Aktorzy po latach milczenia zwrócili się z prośbą do prezydenta o przywrócenie im etatów i usunięcie dyrektora Waldemara Wolańskiego ze stanowiska.

- Próbujemy rozmawiać z naszym dyrektorem od wielu lat. Zapisaliśmy się nawet do związków zawodowych, które podjęły próbę dyskusji, ale nie przyniosło to skutku - mówi Anna Zadęcka-Zięba, aktorka, która podpisała się pod listem.

Teatr Arlekin to ewenement na skalę Polski. Wolański jest marketingowcem wyszkolonym u specjalistów w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych, doskonale zna język angielski i ma bardzo bogate kontakty zagraniczne, które - jak mówi - wykorzystuje tylko dla dobra teatru.

- Najgorsza jest nasza sytuacja chorobowa - mówi aktorka Ewa Mróz. - Zdarza się, że ktoś jest tak chory, że nie powinien przyjść do pracy. Mamy do tego prawo nawet bez zwolnienia lekarskiego, ale w czasie choroby nie osiągamy żadnych dochodów, a w przypadku odwołanych spektakli z powodu choroby jednego aktora pozostali koledzy również nie zarabiają. Tak są skonstruowane nasze umowy o dzieło. Gramy więc z zapaleniem płuc czy krtani i z wysoką gorączką.

Dyrektor Wolański w liście do aktorów, który zawieszony jest przed sekretariatem teatru, napisał: "(...) w październiku (...) jasno zdeklarowałem, że w tej chwili zmiana świeżo podpisanych kontraktów wprowadziłaby w nasze życie zbyt wiele bałaganu, ale jestem otwarty na wszelkie rozmowy i przedstawię wam przy okazji rozmów sezonowych alternatywne formy zatrudnienia, włącznie z wersją etatową".

Jednym z zarzutów stawianych dyrektorowi jest jego częsta nieobecność w teatrze. Wolański reżyseruje spektakle w teatrach lalkowych i dramatycznych w całej Polsce. - Do kanonów dobrego zarządzania należy stworzenie sobie dobrej kadry kierowniczej - odpowiada na zarzut Wolański. - Przez 18 lat dorobiłem się znakomitego zespołu. Praca w teatrze zorganizowana jest perfekcyjnie. Czasami żartuję, że mogę stąd wyjechać na rok i teatr sobie poradzi. Nie znaczy to, że mnie nie ma. Na tym polega menedżerowanie, żeby dobrać ludzi, którzy potrafią pracować sami. Są odpowiedzialni i w każdej chwili wiedzą, co mają robić. Żeby nie trzeba było dzwonić z każdą żarówką do dyrektora naczelnego teatru.

Aktorzy domagają się dymisji Wolańskiego i rozpisania konkursu na nowego dyrektora teatru Arlekin. - Nie mamy wiele do stracenia. Dyrektor, kiedy dowiedział się, że zapisaliśmy się do związków zawodowych, zaczął prowadzić rozmowy z ludźmi gotowymi zająć nasze miejsca. Argumentuje, że chce odświeżyć zespół. Umawia się z nimi na podpisanie umów od marca. Wiemy, że jest to akt zemsty za nasze działania. Nasze umowy kończą się w czerwcu - tłumaczą aktorzy.

- Straciłem zaufanie do części kolegów z zespołu aktorskiego. W związku z tym postanowiłem zaangażować innych artystów. Ci aktorzy czują się zagrożeni, więc postanowili wymienić mnie, aby uniemożliwić mi wymianę siebie - wyjaśnia Wolański. - To normalne, że odświeża się zespół teatralny. Sam byłem aktorem i uważam, że oni są solą teatru, ale jeżeli ta sól wietrzeje, to trzeba wymienić ją na błyszczące kryształy.

W liście do prezydenta aktorzy zarzucają dyrektorowi obniżenie poziomu artystycznego i działania komercyjne. "Dyrektor, nie mając w tym kierunku wykształcenia, reżyseruje spektakl o dyskusyjnej jakości artystycznej" - czytamy w liście. - Zdarza się, że sam prowadzi przygotowanie wokalne do spektakli, które reżyseruje - mówi Anna Guzik.

Wolański: - Jestem uznanym artystą, doceniają mnie w środowisku, mam odznaczenia na papierze i liczne nagrody artystyczne. Wyreżyserowałem ponad 50 spektakli, napisałem kilka książek i wykładam w dwóch szkołach teatralnych. Skończyłem szkołę muzyczną i jako pierwszy łodzianin wygrałem Konkurs Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu. To nieporozumienie zarzucać mi brak kwalifikacji.

Dyrektor nie poda się do dymisji. Aktorzy czekają na odpowiedź prezydenta.

List aktorów do prezydenta Łodzi można przeczytać na stronie internetowej "Gazety Wyborczej" (www.lodz. gazeta.pl).

Joanna Rybus
Gazeta Wyborcza Łódź
16 stycznia 2010

Książka tygodnia

Sześć opowieści o tym, jak godnie przeżyć życie
Agencja Dramatu i Teatru "Adit"
Tomasz Kaczorowski

Trailer tygodnia