Dyrektor Opery Krakowskiej pouczony

kolejny akt "Nepotyzmu w operze".

Kolejny akt "Nepotyzmu w operze". Wczoraj zarząd województwa małopolskiego spotkał się wreszcie (po dwóch miesiącach od ujawnienia sprawy przez "Gazetę Krakowską") z dyrektorem opery Bogusławem Nowakiem.

Marszałkowie przekazali mu... swoją głęboką dezaprobatę w sprawie przetargu - na prace w operze, wygranego przez firmę syna wicedyrektora tej placówki, Andrzeja Gurdy. 

- Powiedzieliśmy dyrektorowi, że nie akceptujemy takiego sposobu zarządzania i oczekujemy wyciągnięcia konsekwencji służbowych - powiedział nam Leszek Zegzda, wicemarszałek województwa. - Pan dyrektor ma nas o nich poinformować. 

Marszałek dodał, że nie sugerowano, jakie konsekwencje są brane pod uwagę. - To jest absolutna kompetencja dyrektora i jemu to zostawiamy - dodał. - Jeśli nie będzie nas satysfakcjonowała postawa Bogusława Nowaka w tej sprawie, to my wyciągniemy konsekwencje w stosunku do dyrektora. Taka jest kolej rzeczy - skwitował. 

Okazuje się jednak, że zarząd nie dał dyrektorowi określonego czasu na podjęcie decyzji. - Sądzę, że powinien zastosować się do zaleceń w ciągu 24 godzin - stwierdził wicemarszałek Zegzda.- Sprawa jest przecież jasna. Zlecanie prac synowi wicedyrektora jest źle postrzegane społecznie i nie powinno mieć miejsca. Choć dodam po raz kolejny, że przetarg był przeprowadzony prawidłowo pod względem formalno-prawnym. Wygrała firma, która podała najniższą cenę wykonania usług - zaznaczył marszałek. 

Wysłaliśmy wczoraj mail do dyrektora opery z prośbą o przekazanie nam swojego stanowiska. Liczyliśmy, że zdradzi nam, jakie konsekwencje zamierza wyciągnąć. Niestety, do wieczora nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Dyrektor nie odbierał też telefonów. 
** 
Straszny dwór 

Podejmując temat nepotyzmu w operze nie przypuszczaliśmy, że przy okazji ujawnimy zjawisko znacznie groźniejsze. 

To zjawisko nazywa się "kompletna bezradność władzy" i powinno być powodem do paniki wśród wyborców. Po co nam bowiem władza, której przedstawiciele "przekazują dezaprobatę". Wyobraźmy sobie, co by się działo na drogach, gdyby policjanci przekazywali nam dezaprobatę zamiast mandatów. 

Zadaniem i obowiązkiem urzędu marszałkowskiego jest pilnowanie publicznych pieniędzy (a opera z takich korzysta) oraz czystości reguł w podległych instytucjach. Marszałkowie, zasłaniając się przepisami, uciekają od decyzji, bo nie mają odwagi. W ich plecakach najwyraźniej nie było nigdy buławy.

Agata Agaciak
Polska Gazeta Krakowska
5 listopada 2009

Książka tygodnia

Słownik miejsc wyobrażonych
Państwowy Instytut Wydawniczy
Alberto Manguel, Gianni Guadalupi

Trailer tygodnia