Dziś premiera żuzlowego spektaklu

"Zapach żużla" - Teatr im. Juliusza Osterwy w Gorzowie Wlkp.

Kiedy dyrekcja gorzowskiego Teatru Osterwy zaczęła mówić o spektaklu o żużlu, większość pukała się w czoło. A kiedy do premiery było kilka dni w teatrze zastanawiali się, jaki i gdzie upchnąć te tłumy, które pragną spektakl zobaczyć. Dziś premiera "Zapachu żużla".

- Non stop dzwonią ludzie i się dopytują, kiedy można przyjść. Gramy teraz dwa spektakle i kilkanaście w maju - mówi Lidia Tyborska, kierowniczka biura obsługi widzów gorzowskiego Teatru Osterwy. Na jedyny w swoim rodzaju spektakl wybierają się nawet widzowie z Irlandii czy Niemiec. - Jeden z zainteresowanych wprost nam powiedział, że do teatru nie chodzi, ale na sztukę o speedwayu przyjedzie - opowiadają w teatrze. 

Próba do końca 

Takie parcie wywołał "Zapach żużla", pierwsza sztuka, która stara się pokazać fenomen żużla w Gorzowie. Pomysłodawca, czyli dyrektor Osterwy Jan Tomaszewicz tłumaczy, że chodziło o pokazanie żużla jako najważniejszego gorzowskiego sportu. - Chodzą na mecze całe rodziny, wychowują się kolejne pokolenia fanów. Przecież teatr jest od tego, aby pokazywać takie zjawiska - tłumaczy. 

Do pisania sztuki zasiadła Iwona Kusiak, kierownik literacki Osterwy i jednocześnie zyskujący sławę dramaturg. Zasiadła i ... skończyła pisać na pięć minut przed premierą, bo właśnie aż do samej premiery w piątek, tekst się zmieniał, coś dochodziło, coś ubywało. 

Zresztą aż do tego momentu opowieść trzymana był w ścisłej tajemnicy. Nawet pracownicy, którzy bezpośrednio nie byli zaangażowanie w przygotowania, nie mieli okazji tego spektaklu obejrzeć. - Nie chcemy zdradzać szczegółów, bo to ma być niespodzianka - mówi Jacek Głomb, reżyser i jednocześnie dyrektor Teatru Modrzejewskiej w Legnicy. Tam przygotował i wystawił słynną "Balladę o Zakaczawiu", czyli historię legnickiej dzielnicy cieszącej się złą sławą, takiej części miasta, którą przyrównać można do gorzowskiego Zawarcia. 

Na potrzeby "Zapachu żużla" zaadaptował Scenę Letnią. Eleganckie wnętrze z odczyszczonej cegły przysłoniły budowlane rusztowania z jakimiś klamotami i sportowymi emblematami. Powstało typowe dla teatru J. Głomba ascetyczne wnętrze, ciemnawe, lekko zagracone, sprawiające wrażenie przybrudzonego. 

Sceną jest całe pomieszczenie. Widzowie zasiądą na niezbyt wygodnych ławkach ustawionych pod ścianami, które mogą się kojarzyć z dawnymi ławkami, jeszcze sprzed przebudowy stadionu przy ul. Śląskiej.

Renata Ochwat
Gazeta Lubuska
23 kwietnia 2010

Książka tygodnia

ADAPTACJA. Skrzynka z narzędziami
Akademia Teatralna im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie
Marta Miłoszewska

Trailer tygodnia