Elfy z przemytu

"Sen nocy letniej" - reż. Silviu Purcarete - Teatr Bałtycki Dom, Sankt Petersburg, Rosja

"Sen nocy letniej" to jedna z najbardziej znanych komedii Szekspira, i chyba najromantyczniejsza. Dzieją się w niej fantastyczne rzeczy, pojawiają się elfy i inne mityczne istoty, kochankowie zakochują się i odkochują, wymieniają się i są wymieniani niemal we wszystkich konfiguracjach – a wszystko ma miejsce w czasie jednej tylko nocy przesilenia letniego, by wraz z nadejściem dnia wejść w zupełnie nowy ład.

Reżyser Silviu Purcarete przywiózł na Festiwal Szekspirowski "Sen..." niepokojący i pełen przemocy. Przemoc ujawnia się w każdej scenie, nawet budzącej śmiech, i w każdej relacji, nawet miłosnej. Nacechowany jest nią związek Tezeusza i Hipolity, relacja Oberona i Puka, stosunek ojca Hermii do córki, pełne przemocy są relacje Lizandra i Demetriusza z Hermią i Heleną, a nawet podejście Tytanii do zamienionego w osła Spodka.

Już sam początek budzi skojarzenia z rosyjską mafią lub przemytnikami: po żołniersku posłuszni młodzi ludzie w wojskowych szynelach, rozpakowują skrzynie, z których później wyłażą mocno przykurzone elfy. Ta koncepcja z elfami pochodzącymi z przemytu tak mi się spodobała, że nie przywiązałam odpowiedniej wagi do faktu, że broń tych domniemanych mafiosów jest zabawkowa. "TATATATATA!" - krzyczy Demetriusz, zamiast strzelać naprawdę. Jedyną prawdziwą bronią jest rewolwer Filostrata, i z tej broni ktoś zostanie zabity. Reszta to atrapy. Bo rzeczywista przemoc – zdaje się mówić Purcarete – to wcale nie karabiny i pistolety, rzeczywista przemoc jest zupełnie gdzie indziej.

W pierwszej scenie Tezeusz siłą odbiera Hipolicie zawiniątko z niemowlęciem i zmusza ją do włożenia ślubnej sukni. Mówi otwarcie o tym, że zdobył ją przemocą, ale pragnie wzbudzić w niej miłość. Jednak ani jej, ani widzom taki obrót spraw nie wydaje się w tamtej chwili możliwy, choć przecież mamy do czynienia z komedią. Do Tezeusza przychodzi na skargę ojciec Hermii, który chciałby ją wydać za mąż za Demetriusza, podczas gdy ona kocha Lizandra. Ojciec nie zamierza pozwolić córce decydować o sobie – przemocą nagnie jej wolę do swojej. Kiedy nadchodzi wieczór, pojawiają się nocne sobowtóry bohaterów: zamiast Tezeusza – król elfów Oberon, zamiast Hipolity – królowa Tytania, zamiast mistrza zabaw dworskich Filostrata – Puk o iście diabelskim pochodzeniu. Królewscy małżonkowie są porządnie skłóceni, i każde z nich pragnie postawić na swoim. Tytania jest nie tylko zadziorna, ale wręcz złowroga, a Oberon postanawia użyć czarów, by ją okiełznać. Królowa elfów w przedstawieniu Teatru Bałtycki Dom, siłą zatrzymuje przy sobie zamienionego w osła Spodka – w jej rozkazach wydawanych elfom wciąż pobrzmiewa słowo "gwałt", a do samego ateńskiego głupka Tytania mówi: "O wydostaniu się z tych lasów nie marz; zostaniesz tu, cokolwiek o tym mniemasz". W czworokąt młodych Ateńczyków na stałe wpisane są role prześladowców i ofiar: piękna Helena biegnie za Demetriuszem do lasu, pragnie być jego psem, błaga go o miłość, wciąż i wciąż odrzucana – ale czy na pewno ona jest tu ofiarą, czy może jest nią dręczony niechcianym uczuciem Demetriusz, zakochany w Hermii i wzgardzony? Lizander i Hermia się kochają i wydaje się, że jest to jedyna szczęśliwa i wolna od przemocy para w tej komedii. A jednak i ich dotyka zło: Lizander namawia ukochaną, by oddała mu się pod osłoną ciemności, w lesie. Hermia pragnie tego tak samo mocno jak on, a jednak odmawia. Rano budzi się samotna. Jej ukochany zniknął: czy to skutek jej odmowy? Skąd może wiedzieć, że kiedy spała, to w tę historię wplątał się Puk i magicznym sokiem sprawił, że Lizander zakochał się w innej kobiecie? Nic nie może oddać jej lęku i rozpaczy. Oto straciła wszystko w osobie ukochanego człowieka. Przemoc jest nawet w relacji Oberona i Puka. Puk w interpretacji Purcarete nie jest błaznem elfiego królestwa, ale diabłem na usługach Oberona. W jaki sposób król elfów zmusił go do tej służby, przypominającej relację Prospera i Ariela z "Burzy"? Można zadawać sobie pytanie, dlaczego reżyser z komedii o miłości uczynił spektakl o przemocy, ale tylko do momentu, gdy zrozumiemy, że nie istnieje związek bardziej intymny niż pomiędzy katem a ofiarą.

Nagle zdajemy sobie sprawę, że cała ta zwariowana noc w ateńskim lesie wydarzyła się po to, by Hipolita zakochała się w Tezeuszu. Oboje zobaczyli swoje inne, nocne twarze, odkryli karty. Jest w tym odsłonięciu zniewalające piękno, które gości w nas jeszcze długo po zakończeniu przedstawienia. Tezeusz, zazdrosny o uczucia żony, obserwujący z boku miłosną przemoc czworokąta Demetriusz-Helena-Lizander-Hermia i wtrącający się w nią z całego serca, również ulega metamorfozie. Zaczyna wierzyć w siłę miłości, odrzuca gwałt, rozumie, że świat wymaga ładu, i gotów jest ten ład osobiście przywrócić, dostrzega w człowieku dobro. Uczestnicy przedstawienia – ci na scenie – wielokrotnie przekraczają granice snu i jawy, jednak ich przebudzenie trudno uznać za pełne, skoro dokonuje się w obrębie teatru, czyli snu. Teatralne przebudzenie stanowi szansę dla widzów, uczestników sztuki spoza sceny, pozwalając odkryć rzeczywistą siłę miłości – moc sprawczą, moc czynienia najpiękniejszych czarów.

Wiliam Shakespeare "Sen nocy letniej" - reż. Silviu Purcarete - Teatr Bałtycki Dom, Rosja - premiera: 24.04.2015

Maja Margasińska
Dziennik Teatralny Warszawa
5 sierpnia 2016

Książka tygodnia

Ze szczytów Alp…Dramat i teatr szwajcarski w XX i XXI wieku
Wydawnictwo Uniwerystetu Łódzkiego
Karolina Sidowska, Monika Wąsik

Trailer tygodnia

Kto ukradł jutro?
Olga Ptak
Dlaczego wydałam tę książkę? Bo do ...