"Emigranci" dziś

"Emigranci" - reż: W. Mazurkiewicz - Kompania Teatr / Teatr Provisorium w Lublinie

Kompania Teatr i Teatr Provisorium z Lublina zawitali do Katowic na Letni Ogród Teatralny nie pierwszy raz. Wystarczy wspomnieć ubiegłoroczny występ teatru z niebywale trudnym i dość kontrowersyjnym spektaklem pt. "Homo Polonicus". Nie inaczej było i tym razem: w minioną sobotę mogliśmy obejrzeć "Emigrantów" Sławomira Mrożka.

I nic w tym dziwnego, bo powiedzieć, że repertuar Teatru Provisorium do lekkich nie należy, to zdecydowanie za mało (no - wyjątkiem może być "Czerwony Kapturek" - nota bene spektakl, który również był już prezentowany na LOTcie). Spektakle reżyserowane przez Witolda Mazurkiewicza mają obudzić w widzu wątpliwości, zmusić go do refleksji nad własnym życiem. Stąd właśnie w repertuarze Teatru inscenizacje klasyki polskiej literatury, których treść nigdy nie pozostanie nam obojętna, gdyż wciąż nas dotyczy. 

"Emigranci" Mrożka to tekst głęboko tkwiący swoją problematyką w czasie, kiedy Polska była PRLem, intelektualiści i wszelkie myślące osobowości były tępione, zaś robotnicy wywyższani z racji ich zapału do pracy i braku refleksji o otaczającej rzeczywistości. Dramat Mrożka idealnie właśnie dotyka owego rozdźwięku pomiędzy tymi dwoma klasami. Drugim ważnym zagadnieniem jest dla autora problem emigracji, będącej wówczas synonimem wolności oraz innego, lepszego życia.

Twórcy lubelskiego spektaklu zdecydowali się jednak nie pozostawać w czasach PRLu, ale uwspółcześnili czas akcji odchodząc od kontekstu komunizmu. Reżyser Witold Mazurkiewicz starał się dodać tekstowi Mrożka aktualnych niuansów, stąd na monitorach wszechobecnych telewizorów, które stanowią scenografię spektaklu, co chwila pojawiały się znane nam twarze dzisiejszych polskich polityków czy wydarzenia, które niedawno miały miejsce na świecie.

Czy był to trafny zabieg? Trudno ochoczo przytaknąć tej koncepcji, gdyż to, co widać na ekranach telewizorów często kłóci się ze słowami padającymi z ust postaci. Trudno uwierzyć inteligentowi, który uciekł z kraju, bo był polityczny, że wciąż nie może do niego wrócić. Skoro nie ma już w nim komunizmu, to chyba może...? Podobne myśli nasuwają się wtedy, kiedy inteligent peroruje na temat wolności rozumianej jako wolności od systemu, państwa (totalitarnego), absurdalnych nakazów i w ogóle życia, jakie każdy z nas mniej lub bardziej pamięta.

Są jednak również sceny, zdania i przemyślenia, świadczące o uniwersalizmie tej sztuki. Gorzko i prawdziwie brzmią słowa inteligenta, który, diagnozując swojego współlokatora, mówi o zniewoleniu człowieka przez rzeczy – wygłasza jakże miażdżące zdanie o tym, że takie zniewolenie gorsze jest od zniewolenia przez kraty czy też zniewolenia przez władzę. Czyż nie dobrnęliśmy właśnie, zupełnie swobodnie, do takiego typu zniewolenia? Scena w całości zagracona starymi telewizorami sugeruje, że to właśnie od nich najtrudniej jest się dziś uwolnić: od pogoni za coraz bardziej wyrafinowanymi gadżetami serwowanych przez reklamy, wiecznego telewizyjnego maratonu seriali i videoklipów, słownych bitew niesłownych polityków, od podwyższania standardów życia do ich karykaturalnych rozmiarów.  

Mimo niezbyt trafnej interpretacji  dramatu Mrożka polegającej na uwspółcześnianiu czasu akcji "Emigrantów" spektakl zdecydowanie wart był obejrzenia. Mistrzowskie kreacje aktorskie sprawiły, że AA i XX - bohaterowie sztuki odżyli na dwie godziny, zaś ich wypowiedzi chłonęło się z prawdziwym zainteresowaniem. 

Występy lubelskich artystów na najpopularniejszym letnim festiwalu w Katowicach pilnie śledzone są przez śląską publiczność. Świadczą zatem o tym, że podczas wakacyjnego leniuchowania widownia skłania się nie tylko ku temu, aby słuchać nie tylko mniej lub bardziej dowcipnych kawałów, ale jest w stanie i chce skupić się na spektaklach nieco bardziej wymagających.

Marta Odziomek
Dziennik Teatralny
30 lipca 2009

Książka tygodnia

Zero zahamowań
Wydawnictwo: Agora
Michał Rusinek

Trailer tygodnia

8. Festiwal Teatru Ukr...
Nadiia Moroz-Olshanska
Sztuka jest niezbędną częścią życia...