Fartowna królowa, czyli jak można robić bajkę

"Królowa Śniegu" - reż. Krzysztof Babicki - Teatr Miejski im. Witolda Gombrowicza w Gdyni

Teatr Miejski już dawno nie miał tak udanej premiery, jak tym razem. "Królowa Śniegu" to barwny, muzyczny spektakl okraszony piosenkami i przyjemną muzyką, nie wspominając o oryginalnych kostiumach. Dzieci i dorośli bawią się wyśmienicie, wciągnięci w typowe dla bajek reguły, jak nawiązywanie kontaktu aktorów z publicznością, czy "przygwożdżenie" widza różnorodnością i barwami. W końcu w całości udane przedstawienie, przygotowane przez wytrawną ekipę realizatorów i z udziałem stałego zespołu aktorskiego Teatru Miejskiego (z wyjątkiem jednym: zabrakło Piotra Michalskiego).

A zatem 18 aktorów, w tym emerytowany Eugeniusz Kujawski, przedstawiło zgodnie z najbardziej powszechnym schematem historię wcale nie rodzeństwa, Kaya i Gerdy, których los zetknął ze złą do szpiku kości Królową Śniegu. Perypetie chłopca są mało skomplikowane, "po prostu" wpadają mu do oka i serca kawałki szkła, a następnie ulega pokusie zobaczenia zamku królowej. Oczywiście jest pod wpływem czarów królowej i jej pomocników, dlatego łatwo i szybko znika z pola fabularnego. Bohaterką jest Gerda, dzielna dziewczynka, która dla przyjaciela naraża swoje spokojne bytowanie i rusza w podróż do nieznanej krainy, spotykając rozmaite stwory, zjawy i dzikusów leśnych. W związku z tym, że jej kręgosłup moralny jest stabilny, osiąga same zwycięstwa, bratając się z rozbójnikami i zwierzętami. Bajka kończy się szczęśliwie, jest morał, bo przecież dobro wciąż pozostaje w zasięgu możliwości.

Reżyser spektaklu, Krzysztof Babicki, postawił na wytrawnych realizatorów. Do współpracy ponownie ( wcześniej w "Antygonie") zaprosił choreografa, dyrektora Teatru Pantomimy we Wrocławiu, Zbigniewa Szymczyka, który dowiódł, że poruszanie się na tej mimo wszystko małej Dużej Scenie Miejskiego, jest możliwe. Janusz Grzywacz, lider słynnego zespołu Laboratorium, uznany kompozytor muzyki do sztuk teatralnych i filmu, współpracujący m.in. z Renatą Przemyk, Katarzyną Groniec czy Januszem Radkiem, napisał dynamiczną ilustrację muzyczną do całego spektaklu, choć przede wszystkim zwracają uwagę jego piosenki. Precyzyjną robotą wykazał się Sławomir Smolorz, autor scenografii i kostiumów. Jego pracę można scharakteryzować jako szaleństwo kolorów (choć prostota bieli na scenie), kombinację formy i precyzyjność wyrazu. Każda postać ma charakterystyczny, adekwatny do roli kostium. Barbara Czarkowska również nie szczędziła wysiłku, aby wokalnie przygotować aktorów dramatycznych do częstego śpiewania piosenek łatwych i przyjemnych. Ciekawe wizualizacje przygotował Dawid Kozłowski.

Aktorzy Teatru Miejskiego zaprezentowali się w bardzo dobrej formie, wydawało się, że sami nieźle się bawią na scenie. Sceny zbiorowe były rozbudowane, i choć powtarzalne, prezentowane w różnych kombinacjach (uroczy jak zwykle Grzegorz Wolf). Ciekawe kreacje przygotowali Elżbieta Mrozińska i Szymon Sędrowski, występując w roli pani i pana wrony. Udana charakteryzacja, kostiumy, maniera, swoboda poruszania się po scenie to wyróżniki tych postaci. Maciej Wizner w roli Kaya w końcu zaprezentował luz sceniczny i uważnie partnerował Marcie Kadłub, odgrywającej rolę Gerdy. Dobrze poprowadzona Kadłub, umiała przykuć uwagę widza swoją witalnością i dziewczęcym emploi, doskonale pasującym do tej roli. Duet Bogdan Smagacki i Rafał Kowal, czyli diabeł i uczeń diabła, okazał się całkiem udanym zamiennikiem "niewidzialnych" czarów. Panowie poruszali się miękko i z wyczuciem, bawiąc dziecięcą i dorosłą publiczność nawet małymi gestami i minami. Dorota Lulka w roli Finki jak zwykle miała swój pomysł na postać, stając się sprytną, mądrą czarodziejką, sprzymierzeńcem zagubionych. Monika Babicka jako Mała Rozbójniczka pokazała wszechstronność warsztatu aktorskiego, raz grając delikatnie, raz grubą kreską. Małgorzata Talarczyk w roli babki, uroczo poddawała się ruchowi scenicznemu, tańcząc wytrwale z Kayem, śpiewając przyjemne, "babcine" mądrości. No i zjawiskowa Beata Buczek-Żarnecka jako Królowa Śniegu. Z niezwykłą przyjemnością widzowie spoglądali na drogą suknię królowej, przygotowaną zgodnie z zasadami współczesnej mody wieczorowej z "górnej półki". Żarnecka z wyczuciem doświadczonej aktorki, przejmowała władzę nad pozostałymi postaciami, wykorzystując siłę perswazji i demoniczny urok odgrywanej królowej. Ponadto zachwycała swoim śpiewem, jakby piosenki były pisane specjalnie dla niej.

Propozycja Teatru Miejskiego powinna przyciągnąć widzów w różnym wieku i o różnych gustach. Międzypokoleniowym łącznikiem są ponadczasowe wartości. W tym spektaklu okazują się nimi: miłość, przyjaźń i niezależność. Tylko jak to się ma do bajki na co dzień?:)

Katarzyna Wysocka
Gazeta Świętojańska
5 lutego 2013

Książka tygodnia

Kwiatkowska. Żarty się skończyły
Społeczny Instytut Wydawniczy Znak
Marcin Wilk

Trailer tygodnia

Artyści w spocie przec...
Andrzej Seweryn, Magdalena Boczarska,...