Festiwal Teatrów Ulicznych przypomni dziecięce zabawy

rozmowa z Jerzym Zoniem

Z Jerzym Zoniem, dyrektorem Teatru KTO, o rozpoczynającym się dziś Festiwalu Teatrów Ulicznych rozmawia Joanna Weryńska.

Już jako dziecko chciał Pan zostać dyrektorem teatru?
Przez myśl mi to nie przeszło. Ale w teatrze mi się podobało. Pierwszym przedstawieniem, jakie zobaczyłem, była "Zemsta" Fredry w Teatrze im. Juliusza Słowackiego. Do dziś pamiętam nie tylko sam spektakl, lecz nawet smak oranżady i kanapek, które jadłem podczas
przerwy.

Pytam o to, bo dzieciństwo jest motywem przewodnim festiwalu. Dlaczego wokół niego zbudował Pan w tym roku imprezę?
W pewnym wieku dopadają nas takie powroty do przeszłości. Pomyślałem sobie, że spektakle teatrów ulicznych przypominają trochę dziecięce zabawy na podwórzu. Poza tym przecież dziecięca wrażliwość charakteryzuje klaunów na całym świecie, a to właśnie oni zdominują festiwal.

Jak wybierał Pan te przedstawienia na festiwal?
Przeróżnie. Wiadomo, klaun klaunowi nierówny. Poza tym zależało mi na tym, żeby niosły z sobą jakąś nostalgię za dawnym czasem. Najlepszą podpowiedzią były dla mnie reakcje dzieciaków, które ze mną oglądały spektakle w kraju i za granicą. Kiedy widziałem, jak patrzą zahipnotyzowane na artystów, nie miałem wątpliwości, że trzeba dane przedstawienie sprowadzić.

Jakie więc widowiska szczególnie Pan poleca?
Na pewno "Czas matek" poznańskiego Teatru Ósmego Dnia. Ale żeby nie było od razu tak poważnie, polecam występ francuskiego zespołu Le Prato. To dwóch klaunów, którzy występują razem już od 30 lat. Po raz pierwszy zobaczyłem ich ponad 25 lat temu. A niedawno spotkałem przypadkiem na festiwalu w Lilles. I nie czułem żadnej różnicy. Nadal są super, a nawet lepsi. Wulkan humoru i energii.

O czym będzie ten spektakl?
Artyści pokażą sztukę"La Polka des Saisons". To szereg etiud utkanych gęsto zabawnymi sytuacjami. Co ciekawe, na występ w Krakowie przygotowali wersję polską swojego przedstawienia.

A co poleca Pan dzieciom?
Zdecydowanie powinny się pojawić na Małym Rynku, który weźmie we władanie teatr Wagabunda z Nowej Huty. Jego artyści wymyślać będą przeróżne, czasami absurdalne, zabawy, zarówno dla dzieci, jak i dla dorosłych. Będą na przykład huśtawki na których nie da się huśtać. No i jest jeszcze trójka żonglujących klaunów z Kijowa w spektaklu "Będę konać". Jest też teatr z Archangielska, który wyśpiewał starą baśń. Z kolei argentyńczyk El Nino del Retrete wystąpi z toaletą.

Jak to?
To cała ediuta, która dzieje się w łazience i jej pobliżu. Wbrew pozorom, z tych jego gagów powstaje nostalgiczna opowieść. I właśnie po tym poznaje się dobrego klauna.

Jak wiadomo, dzieci nie lubią się nudzić, co więc mogą robić w przerwach między spektaklami?

Mamy cały szereg tzw. wypełniaczy, jak trzech barczystych gości z Foolpool czy zespół Fanny Faces Company.Występują w nim aktorki, które kręcą się po ulicach w kostiumach w formie stożków. No i jeszcze facet, który będzie chodził po Rynku, rysując biusty. Potem z tych rysunków będzie zrobiona wystawa. Dzieci niekoniecznie ją muszą oglądać.

Joanna Weryńska
Gazeta Krakowska
10 lipca 2009
Portrety
Jerzy Zoń

Książka tygodnia

Stanisława Walasiewicz. Medaliści
Wydawnictwo Bosz
Redakcja: Marzena Jaworska

Trailer tygodnia