Filharmonia pożegna dyrektora?

od kilku lat białostocką filharmonią kieruje dyrygent Marcin Nałęcz-Niesiołowski

Od kilku lat białostocką filharmonią kieruje dyrygent Marcin Nałęcz-Niesiołowski. Jego kolejny kontrakt wygasa z końcem czerwca. W uznaniu dla zasług i osiągnięć dyrektora zarząd województwa wystąpił do ministra kultury o możliwość przedłużenia umowy z dyrektorem. I to bez organizowania normalnego w wypadku instytucji publicznych konkursu. Minister zgodził się na to, by Niesiołowski był szefem do końca roku 2011.

Samemu zainteresowanemu, z którym nie udało nam się wczoraj skontaktować, to jednak nie pasuje. Chciałby kierować instytucją dłużej. Co najmniej do momentu, w którym przeniesie się ona do budowanego obecnie w Białymstoku nowego gmachu. Nałęcz Niesiołowski jest ojcem pomysłu powstania nowej siedziby, którą zaczął budować jeszcze marszałek Janusz Krzyżewski (SLD). Marszałkowi natomiast zależy na tym, by w nowym gmachu instytucję objął nowy dyrektor. Albo ten sam, jeśli wygra konkurs. 

- Od jakiegoś czasu proszę dyrektora Niesiołowskiego o plan finansowy funkcjonowania opery w nowej siedzibie. Takie wyliczenia są niezbędne. Już z jedną bombą finansową w postaci samej budowy się borykamy. Gdy ją rozpoczynano, miała kosztować 70 milionów. Teraz mówimy o 220. Utrzymanie instytucji w tak monumentalnej siedzibie będzie kosztowało, muszę wiedzieć, ile i skąd filharmonia zamierza dać na to pieniądze. Samo województwo takiego obciążenia nie udźwignie - mówi marszałek Jarosław Dworzański. 

W tej chwili roczne utrzymanie filharmonii pochłania ponad 8 milionów złotych. Do niedawna kwotę tę dzieliły między siebie województwo i resort kultury. Ten ostatni jednak obciął ostatnio dotację o 600 tysięcy. Brakujące środki będzie musiało więc wyłożyć województwo. Według bardzo optymistycznych szacunków utrzymanie instytucji w nowej siedzibie będzie kosztowało dwa razy tyle co obecnie. Pesymiści mówią nawet o trzykrotności. 

Wczoraj Dworzański spotkał się z Niesiołowskim, do porozumienia nie doszli. 

- Pan dyrektor mówił o etyce, i o tym że jako duchowy ojciec tego przedsięwzięcia chciałby mieć możliwość otwarcia nowej siedziby. Ja mówiłem o publicznych pieniądzach, których muszę pilnować. Nie mam żadnych zastrzeżeń co do osiągnięć, talentu i umiejętności pana dyrektora. Ale nie dopuszczę do otwarcia Opery nie wiedząc, jak ona ma funkcjonować i kto za to zapłaci - dodaje Dworzański. Podkreśla też, że coraz poważniej zastanawia się nad rozdzieleniem w przyszłości funkcji szefa artystycznego i menedżera Opery i Filharmonii. 

- Teraz wyjeżdżam za granicę. Wracam w poniedziałek. We wtorek dyrektorowi wygasa umowa, będzie jeszcze trochę czasu, by znaleźć porozumienie - podsumowuje marszałek Dworzański.

Jakub Medek
Gazeta Wyborcza Białystok
25 czerwca 2009

Książka tygodnia

Niebieska Księga z Nebo
Wydawnictwo Pauza w Warszawie
Manon Steffan Ros

Trailer tygodnia

Napój miłosny
Jitka Stokalska
Opera na Zamku w Szczecinie zaprasza ...