FJN (Familia Jest Najważniejsza)

Czy Robert Talarczyk zmieni Teatr Śląski w nowoczesną scenę?

Kiedy władze wojewódzwa śląskiego ogłosiły konkurs na dyrektora flagowej sceny regionu czyli Teatru Śląskiego im. Stanisława Wyspiańskiego w Katowicach, pomyślałem, że to szansa na zasadniczą zmianę. Na lepsze ma się rozumieć, bo pod kierownictwem Krystyny Szaraniec scena była i nadal jest nieznośnie mieszczańskim centrum sztuki wątpliwej jakości. Do Katowic nie przyjeżdża krytyk ze złamaną nogą, nie mówiąc już nawet o zaproszeniu Teatru Śląskiego na jakiś prestiżowy festiwal teatralny typu krakowska Boska Komedia czy Prapremiery w Bydgoszczy. Teatr Śląski nie występuje w żadnych rankingach, nie łapie się do żadnych publikacji o współczesnym polskim teatrze.

Jedynym złotym strzałem ostatniego sezonu była "Piąta strona świata" na podstawie prozy Kazimierza Kutza w reżyserii Roberta Talarczyka, która doprawdy nie wiem jakim cudem została przez jury tegorocznego Konkursu na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej uznana (wraz z "Courtney Love" duetu Strzępka/Demirski) za najlepszą inscenizację. Tę dziwaczną decyzję tłumaczę dużym zanieczyszczeniem powietrza na Śląsku, które mogło wpłynąć na jurorów.

Tak czy siak Teatr Śląski, który w mojej opinii powinien raczej grać w jednej lidze z Teatrem Polskim we Wrocławiu, gra na podrzędnym, podmokłym boisku z takim, dajmy na to, Teatrem im. Aleksandra Fredry w Gnieźnie. Chociaż nie, poleciałem za daleko na północ. Teatr Śląski gra po prostu w jednej lidze z innymi teatrami Górnego Śląska, bo wszystkie sceny regionu są tak samo beznadzieje. Może poza, kierowanym od prawie 20 lat przez Dariusza Miłkowskiego, Teatrem Rozrywki w Chorzowie, ale to inna kategoria.

Wspomniany konkurs był szansą na wyjście z tego zaklętego kręgu miernych śląskich teatraliów. Tak się jednak nie stało, bo znowu wygrała familia. Familia bowiem na Śląsku jest najważniejsza (to bardzo rodzinny region). Dlatego żadną publiczną wojewódzką instytucją kultury na Górnym Śląsku nie kieruje wybitna, znana w całej Polsce postać. Żadna publiczna wojewódzka instytucja kultury na Górnym Śląsku nie przoduje w swojej dziedzinie. Poza muzyką klasyczną i designem to jeden wielki ugór, teatralny nieużytek.

Zarząd województwa mógł to zmienić, ale nie chciał. Lokalni bonzowie z PO bez pojęcia o kulturze nie nominują przecież kogoś, kogo nie znają albo - nie daj Boże! - kogoś, kto może wywołać jakieś kontrowersje. Na Śląsku ma być cisza i spokój. Między innymi z tego powodu supernowoczesny, budowany właśnie nieopodal Spodka, gmach Muzeum Śląskiego pozostanie najpewniej tylko supernowoczesną skorupą. Dlaczego? Bo nie ma szans, żeby pokierowała nim jakaś osoba wielkiego formatu, która swoją pozycją i kontaktami wprowadzi tę instytucję kultury na szerokie wody. W środku nowego budynku znajdą się te same zakurzone śląskie skorupy, które leżą w obecnej siedzibie przy Korfantego. Nowe budynki nic nie dają, bo wprowadza się do nich śląskie mentalne dziadostwo. Ale wróćmy do teatru.

Konkurs na nowego dyrektora Teatru Śląskiego wygrał oczywiście Robert Talarczyk, były szef Teatru Polskiego w Bielsku-Białej. O tym, że wygra wiedzieli wszyscy zanim jeszcze spłynęły inne oferty. Familia czuwa! Nie wiadomo więc, po co właściwie marszałek Śląska Mirosław Sekuła (to jest dopiero nieszczęście dla kultury) całą procedurę uruchamiał. Zabawny rezultat przyniósł też konkurs o fotel dyrektora w Bielsku-Białej. Talarczyka zastąpił Witold Mazurkiewicz - aktor-lalkarz, który przez ostatnie dwa lata kierował - uwaga! - sceną kameralną Teatru Rampa na warszawskim Targówku. To się dopiero nazywa duży artystyczny format, gwarantujący spektakularny, artystyczny rozwój teatru.

Nie wiem czy Robert Talarczyk zmieni Teatr Śląski w nowoczesną scenę, oby. Szczerze mu tego życzę i będę oczywiście jeździł na wszystkie premiery. Intuicja mi jednak podpowiada, że osoba tak uwikłana w lokalne układy i znajomości nie będzie fikała, bo szybko dostanie klapsa w pupę, jak w Bielsku-Białej po "Miłości w Königshütte". W rodzinie, szczególnie śląskiej, musi jednak panować porządek.

Mike Urbaniak
panodkultury.wordpress.com
17 lipca 2013
Portrety
Robert Talarczyk

Książka tygodnia

Słownik miejsc wyobrażonych
Państwowy Instytut Wydawniczy
Alberto Manguel, Gianni Guadalupi

Trailer tygodnia