Fredro na pożegnanie

"Damy i huzary" - reż. Tomasz Szymański - Teatr im. Aleksandra Fredry w Gnieznie

"Damami i huzarami" Aleksandra Fredry dyrektor Tomasz Szymański pożegnał się z gnieźnieńską sceną.

Teatr im. Aleksandra Fredry w Gnieźnie z okazji 220 rocznicy urodzin swego patrona przygotował premierę "Dam i huzarów". Jak na taki jubileusz przystało reżyser Tomasz Szymański zdecydował pokazać rzecz w klimacie i realiach bliskich epoce autora. Choć nie do końca.

Przedstawienie rozpoczyna się wprowadzającym widza w klimat wierszem Fredry "Pro memoria", stanowiącym fragment jego wierszowanej autobiografii.

Kiedy wznosi się kurtyna, przed oczami widzów roztacza się wnętrze salonu w drewnianym wiejskim dworku z epoki. Na ścianach skrzyżowane szable, rogi. Na biblioteczce obok baterii butelek, popiersie Napoleona. Z jednej strony kanapa, z drugiej stolik i krzesła. A więc mniej więcej jak autor przykazał.

Mężczyźni w husarskich mundurach mocnymi głosami intonują pieśń opartą na wierszu "Polowanie" dedykowanym przez Fredrę Aleksandrowi Jabłonowskiemu.

Potem zaczyna się akcja, którą wszyscy na ogół znamy. Do tej męskiej oazy wolności, jakim jest dom Majora, niespodziewanie zjeżdżają jego siostry, z siostrzenicą i pannami służącymi, wielki wprowadzając zamęt. W ich planach - zamach na kawalerski stan gospodarza. Wiele przekomicznych związanych z tym sytuacji, ciekawy humor słowny i sytuacyjny, niespodziewane zwroty akcji, żywiołowa gra aktorów i świetnie zaplanowany ruch sceniczny sprawiają, że spektakl, nawet, jeśli zna się go niemal na pamięć, ogląda się z wielką przyjemnością, ani razu nie spoglądając na zegarek.

Bardzo interesującym pomysłem reżyserskim jest odsłaniana od czasu do czasu antresola, na której chórek huzarów śpiewa pieśni stanowiące komentarz do zdarzeń rozgrywających się na scenie. Bardzo to urozmaica i ożywia atmosferę. Zwłaszcza, że Bogdan Ferenc, Maciej Hązła, Piotr Urbaniak, i Leszek Wojtaszak dysponują rzeczywiście pięknymi głosami. Silnym głosem dysponuje też wcielający się w postać Majora Michał Frydrych, co przy dość rubasznym sposobie prowadzenia postaci jest dużym atutem. Bardzo finezyjną mimiką uwodzi w roli Rotmistrza Wojciech Kalinowski. Ciekawym komediowym emploi obdarzony jest Wojciech Siedlecki. Roli starego służącego Grzegorza przydaje on sporo humoru i poza tekstem. Orgonowa Iwony Sapy wyrafinowanym urokiem, jakim nasącza postać sprawia, że jej bohaterka, kiedy tylko pojawia się na scenie przeważnie odwraca uwagę widzów od pozostałych wykonawców. Z dużym gustem, wyczuciem i umiarem Barbara Sachmoc zaprojektowała nie tylko scenografię, ale i kostiumy. Kolory i kroje płaszczy, sukien i nakryć głowy bohaterek podkreślają nie tylko ich charaktery, ale i funkcje w intrydze.

Gnieźnieńskie "Damy i huzary" to przedstawienie, które nie tylko trafia znakomicie do młodzieży, ale i do widzów, oglądających tę komedię po raz nasty lub nawet dwudziesty któryś. Dzięki wplecionym w akcję piosenkom jest żywiołowe i oryginalne. Dobrze, że tą właśnie inscenizacją Tomasz Szymański zakończył swoją dwudziestotrzyletnią dyrekcję w Teatrze im. Aleksandra Fredry. Dzięki temu widzowie przez wiele jeszcze zapewne sezonów, oglądając spektakl, będą o nim pamiętać.

Anita Nowak
Teatr dla Was
1 lipca 2013

Książka tygodnia

Ale musicale! Złote stulecie 1918-2018
Wydawnictwo Marginesy
Daniel Wyszogrodzki

Trailer tygodnia