Furiaci czy bohatreowie, czyli współczesna martylologia polska

„III Furie" – reż. Marcin Liber - Teatr im. Heleny Modrzejewskiej w Legnicy

Spektakl „III" Furie Marcina Libery premierowo na deskach legnickiego teatru pojawił się w roku 2011. Ta jakże aktualna konstrukcja, zabiera widzów w intensywną podróż do granic poznania przywar i powierzchowności naszej polskiej martyrologii.


Wizja oparta jest na trzech płaszczyznach sprytnie złączonych w jedno cierpienie Z jednej strony cyniczne motywy z książki Sylwii Hutnik, która w swej „Dzidzi", obnaża to, co niewygodne dla biało-czerwonych barw. Marcin Liber rozdrapuje narrację i dociera znacznie głębiej. W sposób niebywały złączył na scenie historię matki bezkształtnej „Dzidzi" z bohaterską postawą Apolonii Machczyńskiej-Świątek, która pomagała Żydom w czasie II wojny światowej oraz motywami spowiedzi żołnierza AK, którą w „Egzekutorze" spisał Stefan Dąmbski. Ta trójwymiarowa opowieść o rodakach, już od pierwszych minut daje sygnały, że będzie to intensywna jazda przez polskość.

Reżyser w alegoryczny sposób dotknął, równie mocno, wyniosłe obszary patriotyzmu, historycznej walki o przetrwanie i byt, jak i prozaicznych międzyludzkich relacji, stereotypów, uprzedzeń – i głębiej – instynktów. Jak cienka jest granica dzieląca nas od podłości? Jak często zdarza nam się dostrzegać jedynie wierzchołek lodowej góry? I jak bardzo lubimy na tej podstawie formułować wiążące opinie? Te rodzące się pytania brutalnie przerywane są przez mocno rockowe Semantic Punk, które skrupulatnie zabiera nam przestrzeń na Parnasie. Kreacja Apolla, czy raczej MC Apolla, stworzona przez Rafała Cielucha dodaje pikanterii, jednocześnie sprowadzając widza do roli amatora rozrywkowego programu telewizyjnego.

Od samego początku jesteśmy wciągnięci w grę. Niby obserwatorzy, a tak naprawdę wyrocznie. Czyją trzymasz stronę? Czy sam sprzedałbyś kadłubka na targu? Czy raczej cierpiałbyś za miliony? Czy krzykniesz? Wydasz Żyda? Wpłacisz na kościół? Jedno za drugim, spadają jak bomby – pytania tak niezręczne, jakich jeszcze ci nie zadano. Już się boisz, że naprawdę będziesz musiał odpowiadać, a tu znów pojawia się on, boski Apollo na straży nonsensu i sensu jednocześnie. Cichy świadek okrucieństwa i chwały. Niczym Rejtan nadstawiający pierś, którą lada moment zniweczy w boskim chocholim tańcu.

Spektakl, grubym ostrzem odcina wszelkie subtelności. Prowokuje, wyzywa i zaprasza do współodczuwania cierpienia – pytanie tylko czy zasłużonego. Dla mnie osobiście, poza wymiarem martyrologicznym, owe cierpienie wyzwalały też inne obszary. Przede wszystkim, nie jest to produkcja odpowiednia do podziwiania online. Fakt, przewaga, z którą będąc przed ekranem można się przyjrzeć się mimice, detalom na dłoniach, czy spływających po twarzy łzach – nie oddaje jednak nastroju, który można nieustannie sobie wyobrażać. Czuję, że odbiór sztuki byłby zdecydowanie na innym poziomie, gdyby krzyk i wwiercające się w mózg gitarowe dźwięki robiłoby to bezpośrednio, a nie były przefiltrowane przez głośniki laptopa. Śmiem zaryzykować stwierdzenie, że 120 minut z III Furiami na Ninatece, pozostawia zdecydowany niedosyt.

Człowiek ma ochotę czuć pot, krew i łzy. Rozbudza apetyt na „chłopców i dziewczyny z tamtych lat", który pozostaje niezaspokojony do samego końca.

Aleksandra Chojenta
Dziennik Teatralny Wrocław
5 czerwca 2020
Portrety
Marcin Liber

Książka tygodnia

Tajemnicze dziecko
Wydawnictwo Media Rodzina
E.T.A. Hoffmann (Ernst Theodor Amadeus Hoffmann)

Trailer tygodnia