Galeria przezabawnych dziwaków

„Pensjonat Pana Bielańskiego" – reż. Marek Gierszał – Teatr Polski w Szczecinie

Podobno początkowo aktorzy szczecińskiego Teatru Polskiego mieli wątpliwości co do tej sztuki. Jedynie reżyser, Marek Gierszał, był pewien, że wszystko pójdzie jak należy. Na szczęście cała obsada mu zaufała, dzięki czemu twórcom udało się stworzyć przezabawną historię. Mówi się, że będzie to nowy przebój szczecińskiego teatru!

 

„Pensjonat Pana Bielańskiego" powstał na podstawie znanej niemieckiej sztuki „Pension Schöller" Carla Laufsa i Wilhelma Jacoby'ego. Komedia ta po raz pierwszy została zagrana w 1890 roku w Berlinie. Mimo, że napisano ją wiele lat temu, wciąż jest grana na niemal wszystkich scenach naszych zachodnich sąsiadów. Sztuka należy do klasyki teatru niemieckiego i została nawet kilkakrotnie sfilmowana. Marek Gierszał wraz z Herbertem Kaluzą przetłumaczyli oraz zaadaptował tekst na potrzeby rodzimego widza. Akcja sztuki została umiejscowiona w dziewiętnastowiecznym Krakowie (zamiast w Berlinie), dokonano także spolszczenia kontekstu kulturowo-literackiego. Premiera komedii „Pensjonat Pana Bielańskiego" w szczecińskim teatrze (6 stycznia) była polską prapremierą tego spektaklu. O czym opowiada sztuka?

Główny bohater, Maurycy Stolnik, ziemianin z Bronowic odwiedza Kraków, gdyż chce zabłysnąć przed znajomymi niezwykłymi opowieściami z wielkiego miasta. Pragnie spędzić jeden wieczór w domu wariatów. Prosi o pomoc w realizacji przedsięwzięcia swojego siostrzeńca Alfreda, a ten za namową przyjaciela, krakowskiego malarza, postanawia zaprowadzić wuja do słynnego pensjonatu. Stolnik trafia tam przekonany, że to zakład dla psychicznie chorych. Utwierdzają go w tym spotkane tam postacie – podróżnik, major, pisarka, szwagierka właściciela miejsca... Prawdziwa galeria dziwaków i szaleńców!

Sztuka w reżyserii Marka Gierszała jest niezwykle zgrabnie zagraną, dobrze opowiedzianą historią. Twórcy wykorzystali wszystkie rodzaje komizmu, co sprawia, że widownia na sali co chwila wybucha gromkim śmiechem. Bawi spiętrzenie absurdalnych sytuacji, śmieszą charaktery oraz kostiumy bohaterów, a już największą wesołość budzą wypowiedzi, dialogi i zabawne powiedzonka postaci. Trzeba przyznać, że komizm słowny to bardzo mocna strona nowej sztuki szczecińskiego Teatru Polskiego. Pojawiają się tutaj zabawne błędy językowe, przejęzyczenia, kontrast stylistyczny, pastisz, mnogość środków ekspresyjnych, a nawet dialekty! Kresowe „ł" w wykonaniu baronowej Sołowiejczyk (Olga Adamska) lub logopedyczne problemy niespełnionego aktora Adama Łopatowicza (Piotr Bumaj), czy prześmieszne zdrobnienia imion w wykonaniu podróżnika Apolinarego Feigenbauma (Sławomir Kołakowski), to tylko niektóre smaczki.

„Pensjonat Pana Bielańskiego" to komedia finezyjna, dopracowana co do najmniejszego szczegółu. Od znakomitej gry aktorskiej całej obsady, świetnej scenografii oraz dekoracji Magdalena Kut, poprzez zabawne piosenki, których teksty napisał Artur Andrus, po genialne, barwne kostiumy Hanny Sibilski. W sztuce świetnie prezentuje się ulubieniec publiczności – Michał Janicki (Mauryny Stolnik), doskonale gra Olga Adamska (pisarka, baronowa Sołowiejczyk), wprost genialny jest Piotr Bumaj (Adam Łopatowicz). Z ciekawej strony pokazuje się także szczeciński człowiek renesansu Olek Różanek (przyjaciel Alfreda, malarz Czereśniak). Gra aktorska w „Pensjonacie..." jest naprawdę wyrównana i widać ogrom pracy, jaki odtwórcy ról włożyli w swoje kreacje.

Spektakl to świetna zabawa, prawdziwy „teatr dla śmiechu", który jednak nie tylko bawi, ale też uczy. W jednym z wywiadów reżyser spektaklu przyznał: „Sztuka, choć napisana przed wiekiem, jest wciąż aktualna, bo opowiada o ludzkich słabościach. O ludzkiej pysze i patrzeniu na świat oraz ocenianiu go przez przesądy". Spolszczenie realiów, liczne nawiązania do literatury oraz współczesności, bogaty komizm, sprawiają, że na „Pensjonacie Pana Bielańskiego" dobrze będą bawić się zarówno stali bywalcy teatru, miłośnicy kultury wysokiej, jak i osoby, które cenią popkulturę oraz telewizyjne kabarety. Nowa sztuka szczecińskiego Teatru Polskiego to nie tylko kilkadziesiąt minut dobrej zabawy oraz oderwania od szarej codzienności, ale też przypomnienie, że „każdy ma jakiegoś bzika".

Karolina Wysocka
Dziennik Teatralny Szczecin
13 stycznia 2018
Portrety
Marek Gierszał

Książka tygodnia

Szczery artysta. O Karolu Hubercie Rostworowskim
Społeczny Instytut Wydawniczy Znak
Maria Rostworowska

Trailer tygodnia