Gdańsk: Festiwal "All About Freedom"

podsumowanie - o spektaklach

Na festiwalu po raz pierwszy pojawił się w tym roku teatr, a jedno z dwóch pokazanych przedstawień, "Pani z Birmy" teatru Polonia, było nawet współprodukcją Europejskiego Centrum Solidarności, czyli organizatora "All About Freedom".

Ten kameralny, bliski słuchowisku radiowemu monodram, dzięki grającej w nim Grażynie Barszczewskiej, dobrze pokazywał zarówno skromność, jak i duchową wielkość Aung San Suu Kyi, birmańskiej opozycjonistki, laureatki Pokojowej Nagrody Nobla. "Pani z Birmy" w połączeniu z pokazanym następnego dnia filmowym dokumentem "Birma VJ" okazała się jednym z sugestywniejszych wydarzeń festiwalu. 

Sugestywności nie można też było jednak odmówić "Sprawie Dantona" wrocławskiego Teatru Polskiego [na zdjęciu]. W pamiętnym roku 1980 "Sprawa Dantona" Stanisławy Przybyszewskiej miała swoją premierę w teatrze Wybrzeże. Spektakl grano w Wielkim Młynie w Gdańsku. Po przedstawieniu odbywały się burzliwe dyskusje, szczególnie gorące, gdy zjawiali się robotnicy. Wtedy każde słowo o rewolucji, walce, wolności wzbudzało aplauz. Ale rewolucja się dokonała, to już Historia. Toteż Jan Klata, reżyser pokazanej na "All About Freedom" "Sprawy Dantona", dopisuje do tekstu nowe znaczenia. W jego interpretacji dramat Przybyszewskiej to historia rewolucji, która pożera własne dzieci. To aluzyjna opowieść o Polsce i bezpardonowej walce polityków po 1989 roku. Klata efektownie nawiązuje do współczesności. Publiczność wchodzi na widownię przy dźwiękach grupy Placebo, zamiast gilotyny widzimy piły spalinowe w rękach jakobinów. Marcin Czarnik (Robespierre) upozowany na umierającego Marata z obrazu Davida kąpie się w wannie przy dźwiękach piosenki "Requiem for a Jerk". Jego przeciwnikiem jest Danton (Wiesław Cichy), trybun ludowy, przekupny gracz, gotów sprzedać kraj Anglikom. Na naszych oczach rozgrywa się proces przemiany idealisty Robespierre\'a w terrorystę, bohatera rewolucji Dantona w błazna. Oglądamy opowieść o cynicznych wodzach, którzy społeczeństwo za plecami nazywają motłochem. A wszystko to podszyte groteską i kpiną. Jan Klata stworzył mądry, porywający i piękny teatralnie spektakl. 

Przedstawień pokazano na festiwalu raptem dwa, natomiast filmów - 30, w tym 20 fabuł, wiele wyświetlanych po raz pierwszy w Polsce.

Grażyna Antoniewicz, Jarosław Zalesiński
POLSKA Dziennik Bałtycki
26 listopada 2009

Książka tygodnia

Starożytny teatr i dramat w świetle pism scholiastów. Leksykon
Wydawnictwo Uniwerystetu Łódzkiego
Katarzyna Chiżyńska, Jadwiga Czerwińska, Małgorzata Budzowska

Trailer tygodnia

Miłość do trzech pomar...
Zbigniew Głowacki