Gdy miś nie może zasnąć

"Misiaczek" - reż. Paweł Niczewski - Zamek Książąt Pomorskich

W lesie jakich wiele mieszkał sobie zwykły niedźwiadek. Którejś zimy misia dopadł nie lada problem - nie może spać. A przecież wszystkie niedźwiedzie zapadają w zimowy sen. Tak rozpoczyna się nowy spektakl Zamku Książąt Pomorskich - "Misiaczek" w reżyserii Pawła Niczewskiego. Premiera odbyła się w minioną niedzielę.

PRZEDSTAWIENIE powstało według tekstu Marty Guśniowskiej, z myślą o najmłodszych widzach - dla dzieci od 18. miesiąca życia do 6 lat. Tak na marginesie - dobrze się dzieje, że instytucje kulturalne coraz częściej pamiętają o całkiem malutkich widzach. "Misiaczek" to bowiem kolejna propozycja dla takich maluszków, po choćby udanych inscenizacjach teatru "Pleciuga" dla tzw. najnajów (mowa tu m.in. o "Afrykańskiej przygodzie") oraz "Czterech porach roku" Opery na Zamku (szkoda, że opera tak rzadko wystawia ten znakomity spektakl muzyczno-taneczny). "Misiaczek" to niezwykle ciepła, pełna radości i humoru opowieść - w planie aktorskim, a także z lalkami animowanymi przez aktorów (Paulinę Lenart i Pawła Niczewskiego - wielkie brawa dla znakomitego duetu!) oraz z użyciem tzw. teatru cieni. Taka, po której obejrzeniu zarówno u małych, jak i dużych uśmiech nie schodzi z twarzy.

Oto bowiem mały miś ma problemy z zaśnięciem, a wokół jego rodzina i przyjaciele już dawno zapadli w sen zimowy. Przyjaciele zatem próbują pomóc niedźwiadkowi, wykorzystuj ąc różne pomysły Ot, choćby proponują kubek gorącego mleka albo bujanie na hamaku. Ale nic nie działa. Aż w końcu w sypialni misia pojawia się zaspana mama misiowa... Więcej nie zdradzę - opowieść trzeba koniecznie obejrzeć!

W spektaklu ważne jest to, że granica pomiędzy sceną a widownią jest prawie niewidoczna. Dzieci bowiem siedzą na poduchach tuż obok aktorów. Zresztą, na premierze zdarzyli się mali śmiałkowie, którzy postanowili "zagrać" w przedstawieniu, siadając przodem do widzów albo uparcie przeglądając fragmenty scenografii. Ale całość jest tak pomyślana, że aktorzy w trakcie gry zwracają się bezpośrednio do dzieci - zarówno gdy maluchy zbyt bardzo chcą zostać "aktorami" w spektaklu, jak też wtedy, gdy scenariusz zakłada np. wspólne skakanie. W przedstawieniu są też elementy edukacyjne, choćby taki, kiedy misiu razem z dziećmi uczy się liczyć.

Polecam spektakl szczególnie dzieciom ok. dwóch latek oraz tym

z początkowych grup przedszkolnych. To znakomita propozycja na choćby pierwszą wizytę w teatrze. Choć ci bardziej doświadczeni mali bywalcy teatralni też będą się znakomicie bawić na "Misiaczku".

Dodajmy, że autorem muzyki do spektaklu jest Jacek Gałkiewicz, tekstów piosenek - Marta Guśniowska, scenografii i kostiumów -Agnieszka Miluniec i Maciej Osmycki, a opiekę artystyczną nad całością objęła Anastasiia Miedviedieva.

Opowieść o misiaczku zostanie pokazana m.in. 24 i 25 stycznia.

Monika Gapińska
Kurier Szczeciński
2 stycznia 2015

Książka tygodnia

Trailer tygodnia

Film balkonowy
Paweł Łoziński
Czy każdy może być bohaterem filmu? C...