Gdyby babcia miała drucik...

Felieton Dany Łukasińskiej

W 1972 roku miało miejsce wiele wydarzeń wartych odnotowania. 8 stycznia tego roku urodziły się bliźniaki, które zostały pierwszymi w historii kryminalistyki seryjnymi mordercami-bliźniakami. Tego samego roku, 14 marca, pewna dziewczyna nauczyła się stu cyfr po przecinku liczby Pi, aby zaimponować swojemu chłopakowi, który tego nie docenił, przez co dziewczyna rzuciła się do rzeki. W chwili, kiedy do niej wpadała, Bruce Lee czekał na spotkanie z Hannah Arendt, która... zwyczajnie go spławiła.

Po śmierci Bruce'a w 1973 roku Hannah pluła sobie w brodę, że tak postąpiła. Usprawiedliwiała się sama przed sobą. Przecież była znaną przeciwniczką stosowania przemocy, aż tu nagle zgłasza się do niej nauczyciel wschodnich sztuk walk (!). Nie wiedziała jednak, że Bruce przyszedł do niej w sprawie filozofii. Dwa lata temu został kontuzjowany podczas treningu. Przez rok walczył z ogromnym bólem kręgosłupa i nawet wtedy, gdy lekarze nie dawali mu cienia szans na odzyskanie zdrowia, on uparcie trwał przy samodzielnie opracowanej rehabilitacji. Po roku (365 dni) stanął na nogi. W tym czasie prócz morderczej walki z bólem zajmował się pracą nad "Tao of Jeet Kune Do" - zestawem praktycznych porad jak ćwiczyć wschodnie sztuki walk połączonym z elementami filozofii tao. Być może Hannah zraził dopisek na karteczce z prośbą o spotkanie, na której Bruce Lee napisał: "celem człowieka jest działanie, a nie myśl, bez względu na to, jak szlachetna by ona nie była". No sorry... Akurat kto jak kto, ale Hannah dobrze wiedziała czym grozi działanie, któremu nie przyświeca myśl. I choć nie poszła na amerykańską premierę filmu "Enter the Dragon", na którą otrzymała podwójne zaproszenie, to wypalając tego dnia ściśle porcjowane 7 papierosów zaczęła myśleć o tym, co łączy Chińczyków i Żydów.

Po wojnie opiumowej Chiny musiały oddać Anglii Hongkong i otworzyć pięć portów na handel ze światem. W miastach błyskawicznie pojawili się obcokrajowcy, głównie handlowcy, którzy sprzedając opium, herbatę i jedwab dorobili się zawrotnych fortun. Dzielnice, w których zamieszkali, miały status eksterytorialny, czyli nie podlegały chińskiemu prawu. Wejścia do nich pilnowała policja. To właśnie wtedy - jak mówi legenda - na bramach wiodących do nich pojawiły się tabliczki z napisem "Chińczykom i psom wstęp wzbroniony". W chińskich portach udostępnionym obcym, wśród wszelkiej maści kupców przeważali Żydzi. Upłynie tylko kilka dziesięcioleci, kiedy to oni zostaną uznani na nację skazaną nie tylko na pogardę, na równi z psami, ale również na zagładę.

W 1972 roku miało miejsce wiele wydarzeń wartych odnotowania. Ale nic mi nie wiadomo, by 8 stycznia tego roku miały urodzić się bliźniaki, które zostały pierwszymi w historii kryminalistyki seryjnymi mordercami-bliźniakami. Nie mam zielonego pojęcia, by jakakolwiek dziewczyna 14 marca, tego samego roku wyrecytowała chłopakowi liczbę Pi z jej stoma cyframi po przecinku, po czym rzuciła się do rzeki. Spotkanie Hannah z Brucem to również historia, która się nie wydarzyła. Nie dlatego, by Hannah odwołała spotkanie, po prostu Bruce nigdy o nie nie zabiegał. Choć oczywiście do spotkania mogło dojść. Bo na tym właśnie polega fenomen historii alternatywnej. Niezwykle pociągające jest w niej podążanie za wyobrażeniem rzeczy, które mogłyby się stać, gdyby... No właśnie, gdyby wszystko potoczyło się inaczej. Bo co by było, gdyby Hannah Arendt spotkała się jednak z Brucem Lee? Tak, tak, wiem, ponoć Arendt nie lubiła popkultury. Co nie znaczy, że nie chciałaby spotkać człowieka, który zrewolucjonizował wschodnie sztuki walk i był wyznawcą taoizmu.

Historie alternatywne dzieją się w naszych głowach niemal w każdej minucie. Wystarczy proste wyobrażanie co się stanie jeśli... Historie alternatywne mogą wieść ku zwycięstwu i radości lub przeciwnie - do rozpaczy i załamania. Ostatnio zrobiłam sobie mentalne seppuku, kiedy na kilka godzin przed ważnym egzaminem z powodu jakiegoś szczegółu na karcie egzaminacyjnej doszłam do wniosku, że nie zostanę do niego dopuszczona. Scenariusze historii alternatywnych, które powstały w mojej głowie, kiedy to właśnie nie zostaję dopuszczona do egzaminu, spowodowały taki stres, że gdy wreszcie weszłam na salę egzaminacyjną - oczywiście nikt nie zwrócił uwagi na ten cholerny szczegół na mojej karcie egzaminacyjnej - byłam wykończona nerwowo i bliska załamania. Sama to sobie zrobiłam. Po wszystkim miałam ochotę tylko na jedno: położyć własną głowę pod topór.

Historie alternatywne, które dzieją się w naszych głowach w gruncie rzeczy dzieją się naprawdę. Wywołują emocje, wrażenia, blokują nas w działaniach, albo wręcz przeciwnie, pchają do przodu. Można zaryzykować stwierdzenie, że są w stanie sterować naszym życiem. I jak zawsze istota rzeczy tkwi w proporcjach. Warto dać się uwieść alternatywnej historii, ale nie wolno pozwolić jej skraść naszego życia. Bo gdyby babcia miała drucik to by była radio. Odbiera fale długie albo krótkie, a to już całkiem inna historia...

Dana Łukasińska
e-teatr
23 marca 2017

Książka tygodnia

Wróg publiczny i inne dramaty węgierskie
Agencja Dramatu i Teatru "Adit"
Praca zbiorowa

Trailer tygodnia