Gdzieś, gdzie kończy się świat

„Gdzieś dalej, gdzie indziej" - aut. Dariusz Czaja - Wydawnictwo Czarne

To nie jest kolorowy przewodnik po malowniczej krainie, nie jest to także surowy reportaż o trudach życia na włoskiej prowincji. To opowieść o tarantelli, negroamaro i nadmorskim baroku.

Dariusz Czaja jest antropologiem kultury, eseistą, recenzentem muzycznym oraz redaktorem kwartalnika Instytutu Sztuki PAN „Konteksty". Znany m.in. ze „Znaki szczególne. Antropologia jako ćwiczenie duchowe", czy „Lekcji ciemności", za którą zdobył nagrodę Fundacji TVP Kultura „Gwarancja Kultury". W 2011 roku był także nominowany do Nagrody Literackiej „Nike" właśnie za „Gdzieś dalej, gdzie indziej".

Książka jest zbiorem piętnastu esejów o Włoskim Południu, o „terra incognita" dla koneserów apenińskiego piękna - Apulii, a chwilami także o sąsiedniej Basilicacie. Swój tytuł zawdzięcza jednemu z esejów Rolanda Barthesa, do którego odwołuje się autor. Czaja przyznaje, że do tego regionu przywiodły go folkowe brzmienia - tarantelli, chciał dowiedzieć się skąd pochodzi t a k a muzyka, gdzie powstała. A powstała na ziemiach zapomnianych, wypalonych słońcem, pokrytych białym kurzem, ale autor widzi tam o wiele więcej niż tylko biedę, przereklamowane zabytki, czy skwierczący z gorąca krajobraz.

W swojej opowieści przytacza refleksje XIX-wiecznych podróżników, historyków oraz współczesnych filmowców (m.in. takich jak Andriej Tarkowski), analizuje ich teksty, obrazy. Przywołuje zapomniane tradycje, dokumenty, fragmenty utworów muzycznych, przypomina sobie zdjęcia, które niegdyś widział, porównuje dzieła z własnymi impresjami, doświadczeniami, miejscami, które udało mu się odwiedzić. Zapis jest esencją kultury wykrystalizowaną ze zwojów własnej pamięci.

W Monte Sant'Angelo autor poszukuje groty objawień św. Michała Archanioła, opisuje tamtejszą barwną procesję, sięgając przy okazji do sensów religijnych pochodów. Odwiedza pole bitwy pod Kannami, by zastanowić się nad jej znaczeniem, które według niego, wychodzi daleko poza czysto militarny wymiar. Jest na notte della taranta w Galatinie, wiedziony tradycyjnym rytmem, wpada w muzyczny trans po to, aby zaraz z dokładnością badacza, przeanalizować współczesny kształt i przemiany tarantyzmu. Lecce przypisuje miano własnej Mekki i rzeczywiście, zapominając o swoich naukowych (jako antropologa) powinnościach, zachwyca się architekturą miasteczka, z dokładnością rysując obraz barokowych fasad i fantazyjnych balkonów.

Podróż Czai nie jest podróżą konesera sztuk pięknych, antropologa czy zakochanego we włoskiej kulturze turysty. To spotkanie z krajem i ludźmi, takimi, jacy są dzisiaj, tworami wielosetletniej tradycji i geografii. To podróż rzetelnego obserwatora, który niepostrzeżenie przechodzi od zapisu chwili, faktu do zdystansowanej refleksji, od impresyjnego obrazka do języka naukowego dyskursu. Apulia jest jak negroamaro, regionalne wino, które w swej rubinowej barwie i cierpkim smaku, wydaje się zawierać jej esencję - trudną specyfikę i zachwycającą odrębność, jak trafnie porównuje Czaja. I rzeczywiście udowadnia to w swoim dziele. Na przemian zachwyca się i rozczarowywuje. Nie romantyzuje rzeczywistości, nie opisuje widoków z pocztówek, a muzea omija szerokim łukiem, przywołuje za to zapomniane już tradycje, na nowo nanosi na mapę miejsca dawno wymazane z turystycznych przewodników. Opisując przy tym teraźniejszość z czułością, ale bez ulepszeń i zbędnych kolorów. To książka nie tylko o Włoszech, ale o też o podróży jako o idei, o tym, czym właściwie jest, jak jej doświadczać i jak odkryć to, co zostało już wcześniej odkryte wiele razy.

Czaja opisuje swoją podróż z widoczną erudycją i sporym dystansem, nie szczędząc przy tym zaangażowania i humoru. Nie ocenia nikogo ani niczego. Jego Południe jest Południem jawnie subiektywnym, przefiltrowanym przez jego doświadczenia, wrażliwość i może właśnie za sprawą tej jawnej subiektywności otrzymujemy pełen obraz. Ogólny i jednocześnie pełen detali. Dlatego z pełną świadomością ufamy autorowi, że balansując wspólnie między etnologią, antropologią, muzyką, filmem i literaturą, teraźniejszością i tradycją, odnajdziemy wielką przyjemność w opisach leniwych spacerów po apulijskich miasteczkach. I być może my także, właśnie w Lecce, będziemy szczęśliwi.

Nikola Kardasz
Dziennik Teatralny Wrocław
30 maja 2022
Portrety
Dariusz Czaja

Książka tygodnia

Czas zdrajców
Społeczny Instytut Wydawniczy Znak
Marek Krajewski

Trailer tygodnia