Gesty miłości i nienawiści

"Montecchi i Capuleti" - reż. Rusłan Kudaszow - Białostocki Teatr Lalek

Pantomimiczna historia kochanków z Werony i "Montecchi i Capuleti" w adaptacji rosyjskich artystów to sztuka pełna dualizmow i kontrastów. Na scenie króluje czerń i biel, dwie zwaśnione rodziny znajdują się po lewej i prawej stronie. Miłość miesza się z nienawiścią, strach z radością. Wszystko to przedstawione zaledwie za pomocą pojedynczych słów, gestów, kontrastowego światła, oryginalnej scenografii i genialnie dobranej muzyki

Klasyczna, doskonale wszystkim znana sztuka Wiliama Szekspira w wersji rosyjskiego reżysera Rusłana Kudaszowa w niczym nie przypomina dotychczasowych realizacji historii najsłynniejszych kochanków. Spektakl "Montecchi i Capuleti" wystawiany na scenie Białostockiego Teatru Lalek nie koncentruje się tylko na głównych postaciach dramatu - Romea i Julii, a wciąga widza w mroczną historię dwóch skłóconych rodzin. Reżyser zdecydował bardziej wyeksponować także inne postaci, relacje między nimi i czasem bardzo skrajne emocje. I tak na scenie miłość i tęsknota miesza się z nienawiścią, strach z radością, odwaga ze zwątpieniem.

W spektaklu nie ma dialogów, jedynie pojedyncze słowa, imiona bohaterów - raz wymawiane z czułością, raz wykrzykiwane z goryczą. Takich kontrastów na scenie jest całe mnóstwo. Wszechobecną czerń i biel w kulminacyjnych momentach barwi krwista czerwień.

Oryginalna i wyrazista scenografia Andreja Zaporozskiego stworzona z metalu i papieru tworzy świat pełen podziałów, idealnie obrazuje konflikty dwóch skłóconych rodów.

Sztywne papierowe kostiumy- dworskie suknie, płaszcze z wysokimi kołnierzami - idealnie charakteryzują bohaterów.

Największe wrażenie na widzach wywiera Kostucha - postać splątana w tiulu, białej masce i szczotką w ręku zamiast oklepanej kosy jest wyjątkowo upiorna. Justyna Rożko - studentka Akademii Teatralnej - w ruchach oddała całą jej makabrycz-ność. Równie ciekawie i wiarygodnie w roli ojca Laurentego, prezentuje się także student aktorstwa - Mateusz Smaczny.

Niezwykle ważnym elementem spektaklu jest idealnie dobrana do poszczególnych scen muzyka, którą opracował Vladimir Byczkowskij. Fantastycznie obrazuje wszystkie emocje, zastępując dialogi bohaterów. Sztuka "Montecchi i Capuleti" zagrana jest gestem, dźwiękiem, ciekawą scenografią, grą światła i kontrastu. Jest tu kilka ciekawych rozwiązań scenicznych, plan aktorski uzupełniany jest teatrem lalek, maski i cienia. Widz nie ma najmniejszych wątpliwości, w którym momencie dramatu się znajduje i choć z reguły wie, jak się ona zakończy, finał może niejednego zaskoczyć. Spektakl Kudaszowa jest najlepszym przykładem tego, że uczucia i emocje można przekazać bez zbędnych słów. I w przypadku tej tragedii jest to idealne rozwiązanie.

Duet Michał Jarmoszuk i Łucja Grzeszczyk już nie po raz pierwszy na scenie Białostockiego Teatru Lalek wypada znakomicie. Wykreowane przez nich główne postaci Romea i Julii mimo monotonnej kolorystyki otoczenia są barwne i charakterne.

Anna Kopeć
Kurier Poranny
14 października 2011

Książka tygodnia

Trojanki Jana Klaty
Wydawnictwo Universitas
Olga Śmiechowicz

Trailer tygodnia