Głos rewolucji

"Stworzenia sceniczne" – reż. Robert Czechowski – Lubuski Teatr w Zielonej Górze

Czym były „stworzenia sceniczne"? To pierwsze aktorki w teatrze elżbietańskim. Kobiety poniżane, oglądane częściej jako obiekt seksualny niż pełnoprawne artystki. Sposób, w jaki je traktowano, przywodzi na myśl cyrkowe występy zwierząt: istot pięknych lecz więzionych, zależnych od tresera. Kobiety jednak nie są ,,stworzeniami". Mają głos, który przyniósł rewolucje.

Londyn, XVII wiek. Kobiety po raz pierwszy otrzymują prawo do grania razem z mężczyznami na scenie teatralnej. Tylko trochę wcześniej, bo już w XVI w., kobiety wchodzą na scenę we Włoszech. Nie jest to jednak jeszcze scena teatralna, ponieważ włoskie aktorki grały wyłącznie w trupach wystawiających komedię dell' arte, więc podróżujących po różnych miastach i grających w otwartej przestrzeni. Robert Czechowski w spektaklu ,,Stworzenia sceniczne" pokazuje historie pierwszych angielskich aktorek, które utorowały drogę współczesnym artystkom teatru. Sztuka tym bardziej ciekawa, że April de Anglis, autorka dramatu, wykorzystała autentyczne, historyczne postaci.

Spektakl jest skrajnie feministyczny. Udowadnia, że kobiety są w każdym stopniu równe mężczyźnie. Świadczy o tym chociażby wspomnienie Pani Betterton (brawurowo zagranej przez Elżbietę Donimirską) która w młodości, przebierając się za mężczyznę, wystąpiła w roli Jagona w ,,Otellu" Wiliama Szekspira. Jako kobieta, nielegalnie odegrała męską rolę i nikt tego nie zauważył. To znaczy, że nie była gorsza od swojego męża – aktora. Kobiety stały się ozdobą teatru. Wkrótce widownia nie będzie chciała przychodzić na przedstawienia bez nich. Młode i piękne aktorki zaczęły przyciągać do teatru tłumy widzów. Niestety, zmiana ta początkowo nie przyniosła wyzwolenia, ponieważ aktorki zaczęto traktować jako kobiety nieczyste moralnie, które pokazują w teatrze swoje ciało, lecz nie są częścią sztuki.

Spektakl zbudowany jest na dwóch konfliktach. Pierwszy to konflikt świata męskiego i kobiecego, w którym kobiety przegrywają. Ich pozycja zależna jest od pozycji i zamożności kochanka. One same są uzależnione od reszty społeczeństwa a godność jest im wciąż odbierana. Drugi, mniej oczywisty i trochę zanikający w świetle motywu przewodniego, którym jest walka kobiet o prawo do bycia równym mężczyźnie, to konflikt starego pokolenia z młodym pokoleniem. Pani Betterton i Doll Common wyznają całkowicie inne poglądy i wierzą w inny teatr niż młode aktorki. Pani Betterton jest świadoma tego, jak wygląda współczesny jej teatr a jak mógłby wyglądać teatr przyszłości. Owszem, Nell Gwyn dostaje role napisaną specjalnie dla niej przez kobietę, co Pani Betterton przyjmuje ze zdziwieniem, ponieważ wciąż pamięta, że sama grała w dramatach napisanych przez mężczyzn. Sądzę jednak, że to rozwój całego społeczeństwa a nie indywidualnie bohaterki, pozwolił na to, że Nell bez oburzenia przyjmuje fakt, iż autorką sztuki może być również kobieta. Nell (świetnie zagrana przez Joannę Koc) przystaje na to, że kobiety w teatrze traktowane są raczej jako obiekt seksualny niż jako artystki.

,,Stworzenia sceniczne" opowiadają przede wszystkim o pierwszych aktorkach, jako o kobietach poniżanych, lecz pięknych, odważnych i pragnących wyzwolenia. Motyw kobiety uwikłanej zakazami i lękami, ważny szczególnie w czasach czarnych marszy, całkowicie przysłania inne, ciekawe motywy, które również pojawiły się w spektaklu. Warto chociażby zwrócić uwagę, że artystki wcielają się nie tylko w role kobiet z epoki – pierwszych aktorek w teatrze elżbietańskim, ale również w role postaci, które aktorki te odgrywają. I robią to w zupełnie inny sposób. Nell Gwyn (Joanna Koc), Panią Betterton (Elżbieta Donimirska), Panią Marshall (Anna Haba), Panią Farley (Marta Frąckowiak) i Doll Common (Tatiana Kołodziejska) grają bardzo naturalnie, co jest charakterystyczne dla wykorzystywanej we współczesnym teatrze metody Stanisławskiego. Bohaterki szekspirowskie recytują z uduchowieniem i patosem, obrazując każde słowo przesadnymi gestami, tak samo jak aktorki w teatrze elżbietańskim. Dzięki temu zróżnicowaniu Czechowski przedstawia historię teatru na dwóch płaszczyznach: teatru jako miejsca emancypacji kobiet i teatru jako przestrzeni do rozwoju aktorstwa, które zmienia się razem z potrzebami epoki. Połączenie tych dwóch sposobów gry w jednej sztuce było dość trudnym zadaniem, z którym wszystkie aktorki wspaniale sobie poradziły. Widz wychodzi ze sztuki ze świadomością jak bardzo różnił się teatr dawny od dzisiejszego, co dotyczy nie tylko obsady, ale również doboru środków przekazu.

Bez wątpienia atutem spektaklu jest genialna scenografia i kostiumy, autorstwa Elżbiety Terlikowskiej, które są niemal fotograficznym odzwierciedleniem strojów znanych z XVII -wiecznych obrazów. Pięknie komponują się z drewnianymi filarami obleczonymi pajęczynami, starymi, zniszczonymi lustrami i podestami, które przy odpowiednim świetle, stają się na zmianę sceną i garderobą. Światło (Piotr Pawlik) również odrywa ważną rolę, szczególnie w scenie zemsty, nawiązującej do czarów wiedźm z ,,Makbeta". Wówczas scena tonie w czerwonej łunie a aktorki czarują w piekielnym tańcu (za opracowanie muzyczne odpowiedzialny jest Damian-neogenn-Lindner). Scena ta przeraża, lecz staje się również alegorią kobiety jako siły nieczystej i potężnej.

Zanim na scenę wprowadzono kobiety, w teatrze, w którym rozgrywa się akcja, występowały niedźwiedzie. Pewnego dnia jedna z niedźwiedzic zbuntowała się. Wtedy siłą ją związano. Taką historię przytacza Tatiana Kołodziejska. Niedźwiedzica w sztuce staje się symbolem aktorki w teatrze elżbietańskim – istoty poniżanej, a jednak silnej i niebezpiecznej, która jest w stanie zmienić otaczającą ją rzeczywistość.

Zofia Ścigaj
Dziennik Teatralny Zielona Góra
21 grudnia 2022

Książka tygodnia

Utalentowani jak Nardelli
Sekcja Krytyków Teatralnych ZASP
red.: Anita Nowak, Krystyna Piaseczna, Piotr Rudzki

Trailer tygodnia