Godna podziwu i zazdrości

rozmowa z Anną Polony

Rozmowa z Anną Polony

Kim dla Pani była Helena Modrzejewska [na zdjęciu]?

- W latach mojej młodości była boginią, ideałem, do którego się dążyło, wiedząc, że nigdy tego ideału się nie osiągnie. Kiedy z kolei zaangażowałam się do Starego Teatru, Modrzejewska stała się dla mnie symbolem tej sceny, na której spędziłam ponad 40 lat. I zawsze myślałam, że duch patronki czuwa nad naszym teatrem, że to ona właśnie przekazuje nam tę dobrą energię. Potem, w miarę upływu lat, w czasach bardziej i mniej dramatycznych zdarzeń w moim i artystycznym życiu naszego zespołu, przestałam ją postrzegać tylko jako symbol tego teatru. Widziałam w niej oczywiście nadal wielką artystkę, ale zaczęłam też dostrzegać kobietę - bardzo silną i odważną osobowość. Nie wiem, czy ja zdobyłabym się na coś takiego, na co zdobyła się ona - w wieku 36 lat wyjechać do obcego kraju, do Ameryki, nie znając języka... To prawda, że z jej wspaniałymi warunkami, urodą, znakomitym warsztatem czuła swoją szansę, ale i tak podziwiam ją za odwagę. Była wielką indywidualnością.

Przez wiele lat mijała Pani w Starym Teatrze słynny portret Heleny Modrzejewskiej - zniewalał swą urodą?

- Oj tak. Teraz już jestem z nim zżyta, ale kiedyś... Gdy dziś przechodzę ulicą i widzę wielki billboard z reprodukcją portretu i z napisem "Szukaj mnie na facebooku", to wciąż myślę: jakaż ona była piękna i jak pięknie sportretował ją Ajdukiewicz w tej niezwykłej sukni.

Wzór sukni Heleny Modrzejewskiej stanowi też okładkę pięknej książki "Modjeska/ Modrzejewska" wydanej przez Stary Teatr...

- Ta książka jest zjawiskowa. A ze zdjęć widać, w jak cudownych kostiumach aktorka występowała. Powiem krótko: Modrzejewska pozostaje dla mnie kimś godnym podziwu i zazdrości.

Jolanta Ciosek
Dziennik Polski
8 października 2010
Teatry
Teatr STU
Portrety
Anna Polony

Książka tygodnia

Zero zahamowań
Wydawnictwo: Agora
Michał Rusinek

Trailer tygodnia

8. Festiwal Teatru Ukr...
Nadiia Moroz-Olshanska
Sztuka jest niezbędną częścią życia...