Gogolewski wraca jako diabeł w purpurze

"Diabeł w purpurze" - reż. Romuald Szejd - Scena Prezentacje

Poranne oblężenie Teatru Osterwy. Ludzie stoją po bilet na "Diabła w purpurze". Takie tytuły można było znaleźć w prasie, w Gorzowie Wielkopolskim, gdzie spektakl warszawskiej Sceny Prezentacje gościł w ubiegłym roku. A najsilniejszym magnesem ściągającym publiczność był - jak wynika z relacji - udział w nim Matyldy Damięckiej

W Lublinie dantejskich scen przed teatralną kasą nie było, ale uwagę lublinian przyciąga Ignacy Gogolewski, wielki aktor, znakomity interpretator zwłaszcza repertuaru romantycznego, określany często mianem jednego z ostatnich mistrzów starej szkoły aktorskiej.

Dla tego wybitnego artysty będzie to kolejny powrót na lubelską scenę, którą zna bardzo dobrze. W latach 1980 - 1985 był wszak dyrektorem Teatru Osterwy, a później powracał do Lublina na gościnne występy. - Lubelskie lata to czas pracowity i niełatwy - wspomina Ignacy Gogolewski. -Trudne były początki, a później też nie było sielanki. Mogę powiedzieć, że za dyrektorowanie w Lublinie zapłaciłem dotkliwą Teatr Osterwy: Gogolewski wraca jako diabeł w purpurze
Mniejsza czcionka Większa czcionka Wyślij znajomym Drukuj

Kurier Lubelski Andrzej Z. Kowalczyk

2011-10-09 08:27:35, aktualizacja: 2011-10-09 16:13:17

W Lublinie dantejskich scen przed teatralną kasą nie było, ale uwagę lublinian przyciąga Ignacy Gogolewski, wielki aktor, znakomity interpretator zwłaszcza repertuaru romantycznego, określany często mianem jednego z ostatnich mistrzów starej szkoły aktorskiej.

Dla tego wybitnego artysty będzie to kolejny powrót na lubelską scenę, którą zna bardzo dobrze. W latach 1980 - 1985 był wszak dyrektorem Teatru Osterwy, a później powracał do Lublina na gościnne występy. - Lubelskie lata to czas pracowity i niełatwy - wspomina Ignacy Gogolewski. -Trudne były początki, a później też nie było sielanki. Mogę powiedzieć, że za dyrektorowanie w Lublinie zapłaciłem dotkliwą cenę. Ale w końcu zdobyłem chyba akceptację widzów, a nawet ich sympatię, z którą zresztą spotykam się do dziś. Dlatego po latach chętnie przyjąłem propozycję zagrania w "Dziadach" i zawsze z radością przyjeżdżam do Lublina. Tym bardziej że mam tu wielu przyjaciół. Tych, z którymi pracowałem przed laty, jak Roman Kruczkowski, Włodzimierz Wiszniewski, Ludwik Paczyński czy Henryk Sobiechart, ale także młodych, których poznałem podczas pracy nad "Dziadami".

Ale do Lublina powraca nie tylko Ignacy Gogolewski. W "Diable w purpurze" spotyka się na scenie dwóch Kordianów: ten legendarny, z realizacji Kazimierza Dejmka i lubelski - Marek Włodarczyk - z pamiętnej inscenizacji Marcela Kochańczyka z 1999 roku. Pierwszego zobaczymy tym razem w roli kardynała Mazarina, wszechwładnego pierwszego ministra za regencji Anny Austriaczki, a drugiego jako finansistę Jana Baptystę Colberta. W tym bowiem okresie rozgrywa się akcja sztuki Antoine\'a Raulta, odsłaniającej ukryte mechanizmy polityki. Niech jednak nie zwiedzie nas XVII-wieczny kostium. - Choć "Diabeł w purpurze" opowiada o odległej czasowo Francji, to znajdziemy w nim zaskakująco wiele odniesień do naszej współczesności i naszych problemów. Warto na ten spektakl spojrzeć i pod tym kątem - dodaje Ignacy Gogolewski.

W przedstawieniu wyreżyserowanym przez Romualda Szejda występują także: Maria Ciunelis, Matylda Damięcka, Henryk Łapiński i Bartosz Miłosz Martyna. Scenografia jest dziełem Marcina Stajewskiego, a piękne kostiumy doskonale znanej w Lublinie Zofii de Ines.

Andrzej Z. Kowalczyk
Polska Kurier Lubelski
12 października 2011

Książka tygodnia

Ale musicale! Złote stulecie 1918-2018
Wydawnictwo Marginesy
Daniel Wyszogrodzki

Trailer tygodnia