Gołąb niczym Hermes

"Na arce o ósmej" reż. Agata Biziuk - Teatr Lalka w Warszawie

Gdy byłam małą dziewczynką rodzice zabraniali mi wykonywania pewnych czynności np. szycia w niedzielę tłumacząc to faktem, że jest to dzień przeznaczony ludziom przez Boga na odpoczynek i nie wolno postępować wbrew woli Wszechmogącego. Ja oczywiście nie do końca zdawałam sobie sprawę czym albo kim jest ów Bóg, ale nie przeszkadzało mi to w podejmowaniu prób oszukania Go: szyłam, prałam przy zasłoniętych zasłonach tak, aby nie mógł mnie dostrzec.

To dowód na to, że maluchy stykają się z kwestiami związanymi z wiarą już od najmłodszych lat, jednak  nie zawsze je rozumieją i usiłują tłumaczyć we właściwy dzieciom sposób – siłą wyobraźni, która nieraz zamiast udzielać odpowiedzi mnoży pytania.

Dlatego  należy pociechom w subtelny i jasny sposób zawikłane sprawy wyjaśniać. Można to robić również w teatrze. I tak też Agata Biziuk reżyserując sztukę Urlicha Huba ”Na Arce o ósmej” podjęła się próby rozproszenia wątpliwości związanych z  problemami dotyczącymi wiary, tolerancji, moralności człowieka i przyjaźni.

Warstwa fabularna sztuki nie jest skomplikowana. Trzy Pingwiny prowadzą monotonny tryb życia wśród lodu i śniegu, jednak pewnego dnia okazuje się, że Bóg postanowił przerwać tę sielankę, ma bowiem zamiar zesłać na ziemię ulewne deszcze, które zaleją wszystkie lądy. By zapewnić przetrwanie gatunkom rozkazał Noemu zbudować Arkę i wpuścić na nią po dwa osobniki poszczególnych rodzajów zwierząt. Te, które zostaną na lądzie bez wątpienia utoną.

Trzy pingwiny grane są przez aktorów dramatycznych przebranych we fraki. Pierwszy, Drugi i Trzeci brzuszki mają pokryte grubą warstwą pierza, włosy ułożone w ekstrawaganckie irokezy. Dynamiki ich ruchom dodają  buty wyposażone w kółka przytwierdzone do podeszew, dzięki temu zabiegowi poruszają się po scenie szybko i skupiają na sobie uwagę dzieci. Specyficzne ptaki nieloty żywiące się rybą łączy przyjaźń. Wspólne łowy, zabawa, pływanie, wszystkie codzienne czynności wykonują wspólnie a to zbliża je do siebie, sprawia, że nie wyobrażają sobie by mogło być inaczej. Pingwiny reprezentują trzy przeciwne typy osobowości:  buntowniczą, rozważną oraz ufną i naiwną. Te różne od siebie natury mają też zupełnie inne poglądy w sprawach wiary. Pierwszy pingwin przyjmuje do wiadomości, iż istnieje jakaś siła wyższa, która kieruje światem jednak nie jest to wiara wynikająca z wyższych potrzeb duchowych a po prostu godzenie się z „oczywistym” faktem. Drugi bezgranicznie ufa Bogu, nie wyobraża sobie by mogło Go zabraknąć, jest przekonany, że dzięki Niemu na świecie panuje ład i porządek. Trzeci zaś, nie chce uwierzyć  w obecność Wszechmogącego bezrefleksyjnie, nieustannie zadaje pytania tyczące się Jego natury, mocy i roli we wszechświecie. Dyskusja dotycząca kwestii wiary przeradza się w kłótnię, ponieważ Pierwszy i Drugi próbują narzucić Trzeciemu swoje zdanie i niejako zmusić go do przyjęcia postawy osoby religijnej. Sprzeczka prowadzi do rozłamu w dotychczas nierozłącznym trio. Buntownik  zostaje wykluczony z rozmów i wspólnego spędzania czasu. Zauważamy tutaj, że za pomocą prostych znaków teatralnych pokazuje się dzieciom jak kłopotliwe mogą okazać się rozmowy dotyczące  religii i na ile nietolerancja i nieumiejętność zrozumienia drugiej osoby może zaszkodzić nawet najbardziej zażyłej przyjaźni.

Tuż po kłótni na scenie pojawia się Gołąb: aktorka ubrana w białe spodnie, koszulkę i narzucony na nią przezroczysty, szeleszczący niczym woda płaszcz przeciwdeszczowy, szybko poruszająca się na różowej hulajnodze. Gołąb niczym Hermes jest posłańcem Boga-obwieszcza wszelkiemu żywemu stworzeniu złowieszczą nowinę o zbliżającym się potopie, wręcza też parom reprezentującym poszczególne gatunki wejściówki na Arkę, w tym także dwóm pingwinom. Tu rozpoczyna się dylemat Pierwszego i Drugiego: jeśli nie zabiorą ze sobą Trzeciego na statek, ten bez wątpienia zginie, ale to oni a nie Trzeci zostali wybrani by przetrwać, co zapewne świadczy o ich wyjątkowości. Tak też przez chwilę nad wyrzutami sumienia bierze górę pycha oraz złość - pingwiny postanawiają nie informować kolegi o nadchodzącej katastrofie. Jednak widok nieświadomego, moknącego w deszczu (ulewę zobrazowano za pomocą wizualizacji pojawiających się z tyłu sceny i foliowych pasków zawieszonych u sufitu) kompana, sprawia, że przezwyciężają w sobie gniew i postanawiają przemycić go na statek. To ważna wskazówka dla młodej publiczności: przyjaciel nawet po wielkiej kłótni pozostaje przyjacielem i nigdy, pod żadnym pozorem nie wolno go opuścić, gdy potrzebuje naszej pomocy.

Podczas sceny, w której przedstawiane jest wejście pingwinów na statek biała kotara zostaje zasunięta i przed oczami małych widzów odgrywa się przez chwilę teatr cieni. Dzięki odpowiedniemu operowaniu światłem postać Gołębia –strażnika, wpuszczającego pasażerów na okręt, w zasadzie decydującego o ich życiu lub śmierci wydaje się być o wiele większa niż postaci pingwinów próbujących dostać się na Arkę. Taki zabieg oddaje grozę sytuacji, potęguje napięcie. Ostatecznie pasażerowie wraz z walizką, w której przemycają gapowicza wchodzą na pokład. Statek zobrazowano w następujący sposób: na samym końcu sceny pojawia się duża makieta wewnętrznej ściany części podwodnej kadłuba  z okrągłymi okienkami, za którymi widoczna jest jedynie bezkresna toń wodna. Dzieci mogą też przez chwilę obserwować  pozostałych pasażerów Arki: żyrafę i słonia. Skonstruowano je z olbrzymich, poruszanych od góry kawałków materiału uformowanych w kształt nóg i trąby słonia oraz kopyt i długiej szyi żyrafy. Pokazanie jedynie fragmentów ciał gigantycznych zwierząt, pobudza wyobraźnię i pokazuje dysproporcje w świecie przyrody: pingwiny wobec słonia i żyrafy wydają się być malutkimi stworzonkami.

Na pokładzie toczy się dyskusja na temat słuszności decyzji Boga, o Jego stosunku do istot żywych. Jeden w pingwinów chowa się w skrzyni i przez moment udaje Wszechmogącego, dzięki licznym pochlebstwom i konstruowaniu dosyć mądrych zdań udaje mu się nawet nabrać Gołębia i Drugiego. Ci zaś całkowicie pochłonięci wizją rozmowy z zazwyczaj niedostępnym Stwórcą zmuszają Trzeciego do oddania mu czci. Po kilku chwilach euforia mija, ponieważ kłamstwo pingwinia zostaje wykryte.

Ta sytuacja stanowi dowód na to, że łatwo  uwierzyć w istnienie Boga, czy jakiejkolwiek siły wyższej rządzącej światem i obdarzyć miłością gdy jest nam przychylna i popiera nasze postępowanie. Jest to jednocześnie ważny sygnał ostrzegawczy, by nie podejmować pochopnych decyzji, nie popadać w pychę i nie przyjmować bezrefleksyjnie wszystkich słów, które mówią nam inni.

Mija wiele dni, poziom wód zaczyna się zmniejszać, a to oznacza, że pasażerowie mogą opuścić statek. Niestety jest pewien problem: pingwiny są trzy a Gołąb jeden, ponieważ zapomniał zabrać na okręt drugiego przedstawiciela swego gatunku. Jednak zwierzęta wymyślają sprytny sposób na oszukanie Noego: przebiorą Trzeciego za gołębia i złączą go w parę z bożym Hermesem. Pomysł początkowo wzbudza wątpliwości, ptaki nie są przecież tej samej rasy, nie pasują do siebie. Jednak Trzeci czuje się bardzo dobrze „ w skórze gołębia” i ideę całkowicie popiera. To silny argument udowadniający, że przyjaźń i miłość jest możliwa nawet pomiędzy przedstawicielami odrębnych ras i kultur, ponieważ tego typu różnice nie powinny stanowić przeszkody w kontaktach i nawiązywaniu jakichkolwiek relacji.

Ostatecznie nietypowa przygoda mieszkańców Antarktydy kończy się dobrze.  Pingwiny opuszczają Arkę Noego by powrócić do swego monotonnego, ale szczęśliwego życia.

„Na arce o ósmej” to spektakl poprzez który próbuje się nauczyć dzieci, że tolerancja, miłość i przyjaźń są niezbędne by prawidłowo funkcjonować w społeczeństwie. Niezrozumienie i próby narzucania innym swoich przekonań nigdy nie prowadzą ku dobremu. Wręcz przeciwnie. Stanowią przyczynę konfliktów, utrudniają nawiązywanie wartościowych kontaktów. Agata Biziuk stworzyła piękne, kolorowe przedstawienie intensywnie oddziałujące na zmysły małego widza, a przez to ułatwiające  odbiór  treści zawartych w tekście Huba.

Monika Roman
Dziennik Teatralny Warszawa
4 października 2011

Książka tygodnia

Ksiuty z Melpomeną
vis-a-vis
Stefan Wiechecki

Trailer tygodnia

Maskarada – Międzynaro...