Gombrowicz był kolibrem

rozmowa z Pawłem Huelle

W najbliższą sobotę w Teatrze Miejskim prapremierowe przedstawienie sztuki Pawła Huelle "Kolibra lot ostatni": sceniczny kryminał o pobycie Witolda Gombrowicza w Gdyni

Z Pawłem Huelle, pisarzem, dramaturgiem, eseistą, rozmawia Jarosław Zalesiński:

Od razu zaznaczę, że "między innymi", ale między innymi można chyba przeczytać Pańską sztukę jako humoreskę czy sceniczny kryminał.

- Zgoda. Są w tej sztuce elementy humorystyczne, ale też trudno o osobie Witolda Gombrowicza mówić bez żadnych akcentów humorystycznych, bo to był wielki dziwak i często robił rzeczy niekonwencjonalne.

I jest po drugie w Pańskiej sztuce, historia kryminalna. Co także niedaleko pada od intencji Gombrowicza, który wielokrotnie mówił, że należy pisać tak, jak dla kucharek. Chociaż "Ferdydurke" czy "Kosmos" na pewno nie są powieściami dla kucharek.

- Ale "Opętani" już tak. Kiedy czytałem sztukę, przypominali mi się "Opętani". Ale też inne książki Gombrowicza - "Kosmos", czy "Dzienniki". Moja sztuka jest w ogóle jakby syntezą Gombrowicza.

Dla osób z Pańskiego pokolenia Gombrowicz był jednym z najważniejszych pisarzy.

- "Wchodziliśmy" w Gombrowicza jako studenci. Gombrowicz miał wtedy swój wielki festiwal, bo pojawił się na polskim rynku w edycji Wydawnictwa Literackiego. Te czarno-białe książki były wtedy niezbędnikiem inteligenta. Gombrowiczem mówiło się i w ten sposób rozpoznawało, kto czytał, a kto nie czytał. Wystarczyło powiedzieć "dopiroż by to było" albo "dutknąć go palicem".

A Gombrowicz dzisiaj?

- Jest kimś ważnym tylko dla specjalistów i ewentualnie licealistów, którzy muszą czytać fragmenty "Ferdydurke". Miłosz powtarzał, że po śmierci pisarza jego książki na długo trafiają do czyśćca i dopiero po jakimś czasie autor może ponownie zabłysnąć. Myślę, że takie zabłyśniecie Gombrowicza jest dopiero przed nami.

Niedawno przypomniał o Gombrowiczu jego skandalizujący "Kronos". Eskapady Gombrowicza na gdyńska ulicę Portową to echo "Kronosa"?

- Dalekie. Jedno zdanie nawiązuje do "Kronosa", wtedy kiedy mój bohater mówi, że złapał trypra. Ale to wszystko. "Kronos" to tylko zapiski w notesie, dość jałowe. Ta ulica Portowa czy kawiarnia Adria to trochę inna Gdynia przedwojenna niż znana ze stereotypu miasta z morza i marzeń.

Gdynia była jednak fenomenem, polskim Nowym Jorkiem, gdzie wszyscy przyjeżdżali w nadziei na lepsze życie. Ale jest też druga strona medalu: ulica Portowa, nocne lokale czy mężczyźni czekający na zaciąg na jakikolwiek statek.

- Ale moja sztuka nie jest opowieścią o Gdyni. Ona dzieje się w Gdyni, ale sztuka jest o Gombrowiczu.

Ale czy tylko o Gombrowiczu? W każdym z Pańskich dramatów, "Sarmacji" czy "Zamknęły się oczy Ziemi", wraca ten sam motyw Polaków, którzy bawią się, jedzą i piją, a ich kraj osuwa się w przepaść.

- Być może taki motyw powraca. W 1939 roku taka była atmosfera. Tuż za granicą w Kolibkach przygotowywano już obóz koncentracyjny, a 15-20 kilometrów od tej granicy rozgrywało się pełne pracy, ale i zabawowe życie Gdyni. Chrobry, transatlantyk, na którym Gombrowicz tuż przed wojną wypłynął z Gdyni do Argentyny, to taki polski Titanic. Stąd motyw kolibra w tej sztuce. Kolibrem jest zarówno Gombrowicz jako bardzo delikatny i barwny człowiek. Ale kolibrem jest też ówczesna Polska, barwna, ale bardzo słaba. Dzisiaj jesteśmy jednak w Unii i NATO. Osiodłaliśmy kobyłę historii i nic nam nie zagraża. Po co o tamtych sprawach przypominać?

Wtedy istniały rzecz jasna o wiele poważniejsze powody do niepokoju. Co nie znaczy, że za parę lat nie może zdarzyć się wszystko. Unia może się rozpaść. Oby tak nie było, ale zdarzyć się może. Ale dzisiaj takiego napięcia czasu tuż przed katastrofą ja nie wyczuwam. Jeśli coś złego miałoby się wydarzyć, to raczej w dłuższej niż krótkiej perspektywie.

Prapremierowe przedstawienie sztuki "Kolibra lot ostatni" Pawła Huelle odbędzie się w najbliższą sobotę, 18 stycznia na dużej scenie Teatru Miejskiego w Gdyni. Po spektaklu autor będzie podpisywał w teatrze swoją najnowszą powieść zatytułowaną "Śpiewaj ogrody".

Jarosław Zalesiński
POLSKA Dziennik Bałtycki
17 stycznia 2014

Książka tygodnia

Trening fizyczny aktora. Od działań indywidualnych do zespołu
Wydawnictwo Biblioteki PWSFTviT
Rodowicz Tomasz, Jabłońska Małgorzata, Toneva Elina

Trailer tygodnia