Gościnnie w Poznaniu

"O dobru" z Wałbrzycha i "Berek" z Warszawy

Czekają nas w najbliższym czasie dwa gościnne spektakle, których właściwie nic nie łączy. Chociaż, oba wyrastają z buntu przeciwko ciasnocie: intelektualnej, obyczajowej, politycznej. "O dobru" z Wałbrzycha i "Berek" z Warszawy to dwa głośne spektakle, każdy z innego powodu, które będzie można obejrzeć wkrótce w Poznaniu.

"Berek, czyli upiór w moherze" to brawurowa adaptacja powieści Marcina Szczygielskiego. Ona - Ewa Kasprzyk, moherowy beret, emerytka, skupiona na telewizji, toruńskim radiu i toksycznym związku z własną córką. On - Paweł Małaszyński - młody, samotny gej, poszukujący tego jedynego. Los sprawił, że zostali sąsiadami. Nienawidzą się, walczą ze sobą..., ale czy aby do końca?

Tytuł sztuki Pawła Demirskiego "O dobru" [na zdjęciu] przypomina tytuł traktatu, ale nim nie jest. Pretekstem do powstania spektaklu jest odmieniany przez wiele przypadków protest - przeciw charakteryzującej się ciasnotą umysłową polityce kulturalnej naszych rządzących, przeciw apodyktycznej władzy w ogóle, przeciw bezlitosnym rządom pieniądza, przeciw nierównościom społecznym i biedzie oraz ludzkiej na nie obojętności, przeciw... wymieniać można by długo.

Spektakl zaczyna się od krótkiej, autoironicznej etiudy-żartu -ucharakteryzowana na Amy Winehouse aktorka informuje, że twórcy po otrzymaniu zaliczki uciekli, ale aktorzy chcą mimo tego pokazać niedoskonały efekt swojej pracy. Po premierze Jacek Cieślak pisał: "Trudno kolejny raz uwierzyć w utopię. Dobrze to już było. Solidarności nie było i nie będzie. Rządzi pieniądz. Zawsze tak będzie. Chyba że wszyscy zapiszą się na wałbrzyską terapię". Inny recenzent zastanawiał się: "Jak nazwać ten spektakl? Manifest? A może traktat? Na pewno jest to próba stworzenia wspólnoty - ale nie wspólnego frontu, nie bojówki. To próba nauczenia głośnego wyrażania opinii przez wszystkich, bez względu na poglądy - podejmowania dyskusji, kiedy zamyka się nam usta lub próbuje się wmówić, że problemy nie istnieją. Żeby było lepiej, trzeba zmienić mentalność. Scena pełna jest egoistów, ale to nie wszystko: widownia pełna jest egoistów. Zespół nie ma problemu, żeby dać widzowi to odczuć".

Od premiery minęło kilka miesięcy, emocje wokół reform polskiego życia kulturalnego już nieco osłabły. Ciekawe, na ile gorący politycznie spektakl wyreżyserowany przez Monikę Strzępkę budzi emocje dziś.

***

UPIÓR W MOHERZE

Teatr Wielki (ul. Fredry 9) poniedziałek 6.05., godzina 18.30 i 20.30 bilety: 6O-15O zł

O DOBRU

Sala Wielka (ul. Św. Marcin 80) niedziela 12.05., godzina 20 bilety: 2O-3O zł

Stefan Drajewski
Polska Głos Wielkopolski
4 maja 2013

Książka tygodnia

Rzecz w teatrze Jana Klaty
Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego
Michalina Lubaszewska

Trailer tygodnia