Gra kontrastów

"Strategia motyli" - reż: Zdzisław Derebecki - Bałtycki Teatr Dramatyczny

Co powstanie po zmieszaniu ognistego temperamentu, lodowatego opanowania i olbrzymiej dawki miłości? Wielki wybuch. I to właśnie zaserwował nam koszaliński Bałtycki Teatr Dramatyczny w spektaklu "Strategia motyli"

Skromna, choć wygodna kryjówka w dżungli, oddzielona od świata moskitierą, która chroni mieszkańców przed żarłocznymi komarami, niepokojąca muzyka i rozstrojona emocjonalnie Argentynka w widocznej ciąży tworzą intymną scenerię pełną drgań i uczuć. W tym otoczeniu pojawia się niepasujący doń element – wyniosła blondynka w białej, kosztownej kreacji, z drwiącym uśmiechem na ustach. To ona poprosiła o spotkanie, jednak wyraźnie gardzi czarnowłosą pięknością, proponuje podpisanie umowy o zrzeczenie się roszczeń do majątku po kochanku, który zmarł parę dni wcześniej w zamian na pół miliona dolarów. Urywane wypowiedzi Argentynki, uzupełniane przez wysublimowane zdania Angielki, tworzą przed widzami obraz poplątanej sieci zależności, trójkąt pełen wyrzutów i przewinień.

Blondynka panuje nad sobą, a co za tym idzie, jest reżyserem całej sytuacji, ubliża czarnowłosej, zdając sobie sprawę ze swojej przewagi, wynikającej z pozycji - jest żoną. Jednak tylko do czasu - kiedy zostaje oskarżona przez brunetkę o morderstwo. Wtedy role odwracają się, kat staje się ofiarą, a czarnowłosa okazuje się być przyzwyczajona do daleko idącego okrucieństwa i perwersji.

Treść dramatu "Strategia motyli" autorstwa Esther Vilar jest dość prosta: przypomina odrobinę melodramat, ale lekkość, z jaką przeprowadzane są zwroty akcji i dobitne kontrasty uderzają widza, zostawiając go spiętym i wrażliwym na namiętności. Eve i Adriana, chłodna Angielka i Argentynka, mają zupełnie inne poglądy na miłość, co wynika prawdopodobnie z ich przeżyć. Wyczerpana Eve wyznaje, że „małżeństwo to umowa”, co dla bogatej bizneswoman jest wartością najwyższą, a nieprzestrzeganie umów to zniszczenie jej podwalin moralnych. Adriana wykrzykuje, że Argentynki inaczej postrzegają miłość, to coś, czemu trzeba się oddać bez względu na wszystko, bo mężczyzna życia jest tylko jeden i należy traktować go jak skarb. Kobiety gardzą sobą nawzajem, a jednocześnie pokrętnie zazdroszczą sobie swoich pozycji. Dzięki konfrontacji dowiadują się nowych rzeczy o sobie nawzajem i o swoim ukochanym. Rzeczy, których może nigdy nie chciały się dowiedzieć.

Obie kobiety mają swoje racje i winy, widz darzy sympatią na zmianę raz jedną, raz drugą bohaterkę, spektakl to huśtawka dla naszych emocji, widownię opuszcza się pobudzonym. Wielką w tym zasługę ma oczywiście gra aktorska. Joanna Trzepiecińska w roli Eve jest świetna - powoli odkrywa złożoność swojej postaci, dzięki czemu wciąż zaskakuje widzów, wzbudza niechęć, odrzucenie i jednocześnie głębokie zrozumienie jednocześnie. Daria Brudnias, grająca Adrianę była chwilami przyćmiewana przez Trzepiecińską dojrzałością kreowania postaci, jednak doskonale odnalazła się w wpierw w roli niestabilnej emocjonalnie ofiary, potem jako okrutny kat z kuszącym ciałem i wdzięcznymi ruchami.

Muzyka okrasiła całość rozedrganiem godnym tanga i emocji rozgrywających się przed oczami widzów. Spektakl wyreżyserowany przez Zdzisława Derebeckiego (obecnego na scenie w roli dostawcy butli gazowych) uwodzi złożonością kobiecych charakterów. Nie wzbudza metafizycznych emocji, jednak daje widzom szansę poznania samego siebie, gdyż decyzja, której kobiecie współczuć, nie jest oczywista. Pokazuje też, jakim potworem i zarówno aniołem miłość czyni z kobiety, przedstawiając różne jej aspekty i niejednoznacznie określa wartość tego uczucia w naszym życiu. Miłość zapewne przeszkadza w spokojnym życiu, rozpraszając nas i prowokując do czynów godnych najwyższej pogardy, jednak bohaterki były od niej uzależnione. Związki między partnerami były toksyczne z winy obu płci. A jaka jest strategia twojego kochania?

Anna Dawid
Dziennik Teatralny Koszalin
23 stycznia 2012

Książka tygodnia

Tamara Łempicka. Sztuka i skandal
Wydawnictwo Marginesy
Laura Claridge

Trailer tygodnia