Gwiazdy też się smucą

"Judy" - reż. Dominik Nowak - Nowy Teatr w Słupsku

Prawdopodobnie każdy choć raz w życiu miał okazję zobaczyć film z Judy Garland. Zapewne był to „Czarnoksiężnik z Krainy Oz" z 1939 roku. Pamiętam, że gdy byłam dzieckiem, film bardzo często emitowano w telewizji. Dlatego Judy Garland dużej części polskich widzów kojarzy się z postacią Dorotki oraz słynną piosenką „Over the rainbow". Jej pozostały dorobek artystyczny nie jest w Polsce upowszechniony.

Moim pierwszym spotkaniem z Judy Garland był właśnie „Czarnoksiężnik z Krainy Oz". Obejrzałam film, po czym na kilka lat zapomniałam o Dorotce. Nie myślałam o wcielającej się w tę postać aktorce, sądziłam, że była tylko kolejnym z utalentowanych dzieci, tak popularnych w złotym okresie Hollywoodu. Przez pewien czas myślałam, że jej kariera zgasła po tym filmie. Fatalna pomyłka, którą udało mi się naprawić dopiero na studiach.

Kilka teatrów w Polsce zrealizowało spektakle opowiadające o jej smutnym życiu, tak dalece odbiegającym od wyobrażeń o codzienności wielkiej gwiazdy. W 2011 roku miałam okazję zobaczyć „Na końcu tęczy" łódzkiego Teatru Muzycznego, dzięki temu przedstawieniu poznałam ciąg dalszy losów słynnej Judy. Teraz do grona scen, na których można obejrzeć spektakle opowiadające o słynnej aktorce dołączyła Mała Scena Nowego Teatru im. Witkacego w Słupsku. Sztukę wyreżyserował Dominik Nowak, starając się wprowadzić do repertuaru teatru tytuł, który pozwoliłby przyciągać widzów na Małą Scenę. Powinno się udać.

„Judy" jest kameralnym spektaklem. Gdyby nie aktorskie popisy Katarzyny Misiewicz – Żurek, można by uznać go za recital. W czasie godzinnego przedstawienia widzowie podglądają Judy Garland w jej garderobie, kiedy stara się przygotować do występu w Kopenhadze, do ostatniego koncertu, jaki dała. Artystka nie jest w najlepszej formie, co zauważa Ed (Lesław Żurek), przedstawiciel organizatora występu. Jest pod wrażeniem talentu kobiety, wydaje się być też trochę onieśmielony jej osobą. Cierpliwie znosi Garland grożącą, że nie wystąpi i organizatorzy poniosą finansową stratę. Kiedy jego prośby zawodzą, pokonany mężczyzna udaje się na poszukiwanie ziemniaczanego puree z dodatkiem fasolki szparagowej, którego przed koncertem wymaga artystka.

W tym czasie widzowie obserwują Garland, która rozśpiewuje się przed występem dogryzając akompaniatorowi (przy pianinie Przemysław Zalewski). Kobieta kolejnymi piosenkami okrasza tragiczną historię swojego życia, w czasie której na jaw wychodzą fakty z jej pracy dla wytwórni filmowej Metro-Goldwyn-Mayer. Bohaterka wspomina rodzinę, konflikty z matką, opowiada o swoich kolejnych nieudanych związkach. Przez obraz wielkiej aktorki, cenionej na całym świecie artystki przebija się postać kobiety pełnej kompleksów, nie wierzącej w siebie i swój talent, skrajnie samotnej. Smutek jest gorzkim dodatkiem do talentu, który Judy zagłusza kolejnymi kieliszkami wina. Przyznaje, że jest alkoholiczką, jednak w zmarnowanym życiu nic poza piciem nie jest w stanie jej pomóc, zaś słowa lekarzy o pogarszającym się stanie jej wątroby nie przerażają jej. Jedyną wartością dla Judy są jej dzieci, które kocha ponad wszystko i które kochają ją bezwarunkowo. Choć całe jej życie należy do nieudanych, miłość dzieci rekompensuje jej niepowodzenia.

Katarzyna Misiewicz – Żurek w świetnym stylu odegrała rolę zmęczonej życiem gwiazdy, raz po raz rzucając cynicznymi żartami, nie pozbawionymi jednak prawdziwego przesłania. Jej gra nie była przesadzona, nawet w momentach największego wzburzenia nie wydawała się sztuczna, przejaskrawiona.

W trakcie spektaklu widzowie maja okazję usłyszeć najsłynniejsze piosenki wykonywane przez Garland, między innymi „Loverman", „Gloomy Sunday", „Over the rainbow". W kameralnej przestrzeni Małej Sceny Katarzynie Misiewicz – Żurek udało się oczarować widzów swoim śpiewem.

Scenografia wykorzystana w przedstawieniu jest minimalistyczna. Na scenie ustawiono tylko toaletkę z lustrem, przy którym maluje się Judy, krzesło oraz mikrofon. W półcieniu znajduje się pianino i grający na nim akompaniator, będący świadkiem opowieści kobiety.
Nowy Teatr im. Witkacego w Słupsku zdecydował się przygotować premierę spektaklu w okresie, kiedy w większości teatrów trwa przerwa przed nowym sezonem artystycznym. Dominik Nowak postanowił wyjść naprzeciw widzom, którzy zdecydowali się spędzić urlop w pobliskich nadmorskich miejscowościach. Dla wszystkich znudzonych spacerami po plaży, odwiedzenie Nowego Teatru będzie dobrą alternatywą. „Judy" nie jest lekką, wakacyjną opowieścią, jednak warto jej poświęcić trochę swojego czasu. Warto też poznać sylwetkę Judy Garland, jednej z najlepszych musicalowych aktorek wszechczasów.

Agata Białecka
Dziennik Teatralny Słupsk
16 sierpnia 2016
Portrety
Dominik Nowak

Książka tygodnia

Tragedie I: Eurypides
Towarzystwo Naukowe KUL
Eurypides

Trailer tygodnia

Dziadek do orzechów
Jurij Grigorowicz
W wielu krajach nie ma Bożego Narodze...