Hamlet w Wozie Tespisa

"Hamlet" - reż. Dariusz Wiktorowicz - Teatr Wóz Tespisa w Katowicach, Teatr Groteska w Krakowie

Skąd pomysł na „Hamleta"? Jest to wielki dramat, dotyczący spraw najważniejszych dla każdego człowieka. Śmierć czy utrata ojca, bunt przeciwko rodzicom, miłość i odrzucenie, sens życia, przemijanie i wieczność, wybór moralny, prawa rządzące światem: czy są sprawy bardziej uniwersalne? I czy istnieje coś, co jest bardziej warte teatru? A dlaczego dla dzieci?

Stowarzyszenie Teatralne Tespis opracowało program teatralno-edukacyjny „Baśnie Pana Szekspira". Polega on na stworzeniu cyklu spektakli teatralnych na podstawie największych dzieł Williama Szekspira i dotarciu z nimi do miejsc, gdzie taka oferta jest najbardziej potrzebna. Pragniemy nie tylko umożliwić dzieciom uczestnictwo w kulturze, ale także zaprezentować im to, co w teatrze najlepsze.

Zawsze, gdy w repertuarach teatrów pojawiał się nowy „Hamlet", zastanawiałam się, po co jeszcze go pokazywać? Czy da się opowiedzieć tę historię w taki sposób, by była nowa, współczesna i dzisiejsza? W jakiej sprawie dziś sięga się po „Hamleta"? Jeszcze kilka miesięcy temu przyznawałam, że to jedna z najmniej lubianych przeze mnie sztuk Szekspira. Kiedy ktoś mówił, że utożsamia się z duńskim księciem, kręciłam nosem. Spójrzmy bowiem prawdzie w oczy: cała sztuka jest jakoś niespójna, działania postaci marnie umotywowane, a sam Hamlet jest zupełnie bierny. Jeśli jednak można w ciągu kilku miesięcy całkowicie zmienić zdanie na temat tekstu, który zna się niemal na pamięć, to mnie się to właśnie zdarzyło. Wycofałam się ze wszystkich swoich kręceń nosem, pracując przy tym tekście, a dziś – kiedy premiera tuż tuż, zrobiłabym to jeszcze inaczej. Na tym polega bowiem fenomen tej sztuki: jest jak gąbka, która wchłania każdy czas i każdą myśl; możemy się w niej przeglądać niczym w lustrze, a jej percepcja zmienia się zgodnie z momentem życia w jakim się znajdujemy. Pomiędzy mną a tym duńskim księciem, powołanym do życia ponad czterysta lat temu, zaszło jakieś trudne do określenia misterium, i odbyło się ono bez pośredników w postaci reżysera czy tłumacza, bo tworzyłam przekład w zasadzie od nowa, opierając się luźno na Witoldzie Chwalewiku i Stanisławie Barańczaku.

Narratorem naszego „Hamleta" jest Horacy, który złożył umierającemu księciu przysięgę, że opowie światu jego losy, i odtąd podróżuje z trupą teatralną, odtwarzając tę tragiczną historię bez ustanku. Teatr bowiem ma moc ocalającą. Spektakl teatralny jest jednorazowy i każdego wieczoru młody duński książę ożywa w nim, przechodząc w ten sposób do wieczności. Sztuka potrafi zatrzymać czas, zasklepia bohatera niczym owada w bursztynie – na wieki niezmiennego. Zatem Horacy opowiada „swojego" Hamleta, subiektywnego, przefiltrowanego przez miłość i żałobę. Nie wiemy, jak było naprawdę – ale przecież każda relacja jest w jakiś sposób subiektywna.

Duński książę z opowieści Horacego jest młodzieńcem szlachetnym, o czystym sercu; chłopcem, który wzdraga się przed popełnieniem zbrodni, a który powoli jest wciągany w pułapkę przez swojego stryja i jego zausznika – sprytnego Poloniusza. Hamlet jest samotny – jedyna osoba, w której pokładał nadzieję, Ofelia – jest tylko marionetką w rękach ojca i króla. Brak miłości jest tak dotkliwy, że popycha księcia do rozmyślań o samobójstwie. Jego ojciec nie żyje, matka wyszła za mąż za stryja. Kiedy w dodatku okazuje się, że stryj próbuje Hamleta zabić, co pozostaje do zrobienia?

„Hamlet", którego proponujemy, jest teatralnym znakiem, uproszczonym, rozpisanym na czterech aktorów i lalkę, z piosenkami. To najbardziej przyjazny, najpogodniejszy, najpiękniejszy i najprawdziwszy z Hamletów, jakich na spektaklu dla młodych ludzi widziano w Polsce. Jestem pewna, że widzowie pokochają go tak samo, jak pokochał go Horacy, i zechcą zabrać go ze sobą do domów, by dalej powtarzać i ocalać jego historię. Czy „Hamlet" w ogóle nadaje się dla dzieci? Oczywiście, że tak! Dotyczy bowiem spraw najważniejszych dla każdego człowieka – nawet małego. Dziecko zrozumie zarówno problemy Hamleta, jak i jego wahanie i niezdecydowanie – choć być może na poziomie bardziej fabularnym niż psychologicznym. Nie należy zapominać również, że Szekspir nie tworzył dla intelektualistów, ale dla prostych mieszczan, a jego sztuka miała nieść głównie rozrywkę.

Naszym celem jest „zarażenie" młodych ludzi Szekspirem. Wiadomo wszak, że „czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci", a nie ma na świecie większego twórcy. I jeśli warto dziś w ogóle robić teatr, to wyłącznie taki.

___

Maja Margasińska - rocznik 1979; pisarka, dramatopisarka, teatrolożka, recenzentka teatralna, animatorka kultury, agentka teatralno-literacka, felietonistka; miłośniczka Szekspira, teatru obrzędowego i lalkowego; od 2012 r. jurorka warszawskiego konkursu literackiego dla dzieci; założycielka fundacji Uwaga na Kulturę!. Prawdopodobnie pierwsza na świecie kobieta, która przetłumaczyła "Hamleta" na język polski.

Maja Margasińska
Dziennik Teatralny
25 października 2016

Książka tygodnia

Kantor Nie/Obecność
Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego
Katarzyna Fazan

Trailer tygodnia

Dzień Dziecka w Baju P...
Zbigniew Lisowski
Wycieczka po Teatrze Baj Pomorski w T...