Himalaje: najważniejsze są dla mnie góry

"Himalaje" - reż. Robert Talarczyk - Teatr Śląski w Katowicach

12 marca w Centrum Spotkania Kultur w Lublinie w ramach tegorocznego Festiwalu Scenografii i Kostiumów "Scena w Budowie", odbył się pokaz specjalny Teatru Śląskiego w Katowicach pt. "Himalaje" w reż. Roberta Talarczyka. Za scenografię, kostiumy i reżyserię światła odpowiadała Katarzyna Borkowska – laureatka Grand Prix Złota Kieszeń 2017.


Inspiracją do powstania sztuki była książka pt. "Kukuczka. Opowieść o najsłynniejszym polskim himalaiście" autorstwa D. Kortko i M. Pietraszewskiego. Spektakl opowiada o niełatwym życiu Jerzego Kukuczki, górskich wyprawach oraz o jego relacjach osobistych i tych ze szlaku.

Na scenie księżycowa poświata i wąskie srebrzyste strumienie światła imitują szczeliny lodowe skał. Nie jesteśmy jednak w górach, ale na eleganckim balu dla mistrzów sportu. Panuje obezwładniające uczucie transu narkotycznego, potęgowane przez muzykę rapera Miuosha. Od początku wszystko zdaje się być dziwnie odrealnione, jak z koszmaru sennego, z którego nie możemy się wybudzić. Po scenie nerwowo chodzi główny bohater Jerzy Kukuczka (w tej roli Dariusz Chojnacki). Dziennikarka przypominająca wampirzycę (w tej roli Barbara Lubos), oczekuje od Jerzego ciągłych sukcesów i sensacyjnych wiadomości, nie zdając sobie sprawy, że wysysa z niego logiczne myślenie, którym przy bezustannej nagonce medialnej nie można się kierować. W tym wariactwie jedyną ucieczką jest miłość. Pojawia się żona Celina Kukuczka (w tej roli Agnieszka Radzikowska), dziewczyna pragnąca być przy swoim mężu. Idealny zabieg reżysera, aby kochającą się parę zagrało małżeństwo, stworzył prawdziwszy i bardziej zrozumiały obraz uczucia bohaterów. Relacja Jerzego i Celiny została oparta na licznych rozmowach z panią Kukuczką. Dariusz i Agnieszka nie grają swoich relacji małżeńskich, lecz po wielu rozmowach z panią Celiną, która wciąż żyje swoje osobiste wyobrażenie o ich miłości i trudnych relacjach na odległość. Chwilami, góry są bliższe od żony i miłość do nich staje się ważniejsza. Są spersonalizowane, mają moc przyciągania fizycznego, jak kobiety zimne, wyniosłe, pozbawione uczuć. Himalaje działają jak narkotyk, chce się je zdobyć i zawsze stają się celem samym w sobie. Choreografia autorstwa "Kay" Kołodziejskiej nasuwa skojarzenia demonicznego tańca, w którym Jerzy Kukuczka, niczym w hipnozie podąża za każdym ruchem Czarnej (Karina Grabowska) bezdusznej, zimnej i mogącej go tylko unicestwić.

Jest i sama Lhotse (w tej roli Grażyna Bułka). Czy ma ona duszę, czy może odwzajemnić uczucie Kukuczki, jego oddanie i poświecenie? Jej głos nie jest jednak głosem gór, one na samym szczycie nie mogą nic powiedzieć. Lhotse spokojnie niczym w modlitwie powtarza, że jeśli spada się, to również się wznosi, wszystko zależy od perspektywy. Jest duszą ziemi śląskiej, która ujawnia, że tak naprawdę himalaizm jest rewersem ciężkiej pracy górniczej. Wszystko to, czego Jerzy pragnął w górach mógł znaleźć pod ziemią. Ciężar śmierci swoich kolegów, którzy zginęli podczas wspinaczki, jest dla niego równie wielki, co ciężar tragedii górników, którzy stracili życie w kopalniach.

Ogromna siła wyrazu sceny, w której jak w Piecie, Lhotse obejmuje umiłowanego Kukuczkę, nasuwa sugestię matczynej opieki, jaką ziemia śląska roztacza nad Jerzym himalaistą, jak również nad Jerzym chłopakiem ze Śląska, tym, którego Reinhold Messner nie zaprosił na wspólną wyprawę, tym rozczarowanym i pragnącym wewnętrznego wyciszenia. Nie jest pierwszy, to prawda. Tak samo, jak Himalaje nie są pierwsze i najstarsze na świecie. Są za to największe, tak jak największy w swym zapale i uporze był Jerzy. Symboliczna scena, w której Kukuczka obejmuje głowę Ryszarda Pawłowskiego (w tej roli Wiesław Sławik), jest przekazaniem pozytywnej myśli życiodajnej energii. Kukuczka niczym "pyrlik", który chce dać siłę "żelosku", jest wówczas mocą, napędem do pracy nad sobą i nad swoim lękiem przed śmiercią. Odniesień do symboli górniczych w spektaklu jest tyle, aby w sile przekazu były one zrozumiałe również dla publiczności spoza Śląska.

Góry są kapryśne. Zapominają o utartych już ścieżkach i zawartych na szlakach znajomościach. Nic nie pamiętają i za każdym razem trzeba je na nowo poznawać. Na nowo poznaje się niepamiętającej o zawartej przyjaźni dziewczynę, która kocha tylko wysokie szpilki. Na nowo poznaje się trasę górską i za każdym razem inaczej zjeżdża się w dół do pracy w kopalni. Nie ma znaczenia czy to są raki do wspinaczki czy "żelosko" do pracy w kopalni. To jest to samo narzędzie, które kształtuje charakter.
Oniryzm spektaklu wprowadza widownie w trans, który mógłby mieć miejsce w górach na wysokości ponad 6 tys. metrów, gdzie specyficzny skład chemiczny powietrza, reżyseruje swój własny spektakl halucynacji. W górach dusza odrywa się od ciała i patrzy z boku na jego marność, widzi je i nie jest pewna do czyjego ciała należy? Gdzieś orzeł szybujący po niebie w jednej chwili spada w dół. Co się dzieję? "Chcę znaleźć swoją koronę"- woła - "potrzymaj mi flagę". 24 października 1989 roku, nad ranem przy sercu Lhotse, Polska gubi swoją koronę, która pozwalała jej wznieść się ponad szarą codzienność PRL-u. Jerzy Kukuczka spada w przepaść a ciała nikt nie może odnaleźć. Dusza, jak obłok uniesie się, a gdzieś w powietrzu będą rozbrzmiewać słowa modlitwy wypowiadane przez Kukuczkę: "Od śmieci w dolinie zachowaj mnie Panie".

Koniec spektaklu zwykle zwieńczają gromkie brawa, w tym przypadku wydają się one niestosowne. Chciałoby się już tylko zdjąć górską czapkę czy górniczy kask i pochylić głowę. "Szychta" Jerzego się skończyła.

Surowe Ściany Sali Operowej w siedzibie Centrum Spotkania Kultur, w swej surowości cegieł przypominają o chłodzie i obojętności gór.

Jerzy Kukuczka, jego historia, jak również wyobrażenie aktorów o jego sile charakteru i wewnętrznej walce urażonej dumy, z pewnością zasługuje na pamięć i jej utrwalenie w formie sztuki teatralnej. Jerzy- nie jesteś drugi- jesteś wielki.

Dorota Pogorzelska
Dziennik Teatralny Lublin
1 kwietnia 2019
Portrety
Robert Talarczyk

Książka tygodnia

Trojanki Jana Klaty
Wydawnictwo Universitas
Olga Śmiechowicz

Trailer tygodnia