Historia nieprawdziwa

"Feniks powraca do domu" - reż. Jerzy Moszkowicz - Centrum Sztuki Dziecka w Poznaniu, Teatr Nowy Poznań

Jak opowiadać dzieciom o współczesnym świecie? Realnie i poważnie, czy może bajkowo – metaforycznie? ,,Feniks powraca do domu" Jarosławy Pulinowicz łączy oba sposoby teatralnej narracji o rzeczywistości. Czy tak synkretyczny w środkach tekst nadal jest komunikatywny?

Poznańska inscenizacja to polska prapremiera sztuki Jarosławy Pulinowicz. Jest to historia kotki Tosi (Oksana Hamerska) mieszkającej na poddaszu, która marzy o karierze piosenkarki i o podróżach. Pewnego dnia spotyka Feniksa (Radosław Elis) lecącego w stronę słońca, aby tam zginąć w płomieniach burzy magnetycznej. Wątek świadomego wyboru śmierci przez mitycznego ptaka, który w istocie cierpi z powodu zbyt długiego życia (bo wszyscy, których kocha kolejno umierają) niestety nie został dotknięty. Tosia i Feniks podróżują wspólnie po Moskwie, Paryżu i Londynie. Kotce w międzyczasie udaje się zrobić karierę, mimo że nie ma talentu, a jej towarzysz opiekuje się nią i ratuje z kolejnych opresji. Między bohaterami rodzi się uczucie.

Ta uproszczona fabuła może z jednej strony wydawać się banalna, z drugiej zaś wzbogacono ją o wiele detali zaczerpniętych ze współczesnej popkultury. Tosia zostaje celebrytką dzięki Eltonowi Johnowi, który pojawia się na scenie. Jest mowa o współczesnych idolach (Katty Perry), przedstawiono sytuację wywiadu i imprezy. To tylko niektóre z mnóstwa drobnych zabiegów, które infantylnie uplastyczniają i urealniają świat przedstawiony na scenie, rozpraszając przy tym uwagę widza. W spektaklu takich zabiegów zastosowano zbyt dużo. Silnie obecny w tej realizacji jest żywioł farsowy, szczególnie w relacji papug (Agnieszka Różańska i Sebastian Grek). To stereotypowe małżeństwo, które ciągle się kłóci, ale także bardzo kocha. Parę małżonków zagrano na mocnym przerysowaniu. Wątpliwym momentem jednak wydał się wątek przemocy w ich związku.

Zastosowanie sceny pomostowej powodowało bliski kontakt widza i aktorów, choć z drugiej strony niewiele było czasu na to, by młody odbiorca zaprzyjaźnił się z parą głównych bohaterów. Bardzo schematyczna wydała się muzyka. Kiedy na scenie znajdowały się papugi w tle pojawił się motyw z piosenki Czesława Niemena ,,Pod papugami", kiedy Tosia i Feniks wylądowali w Paryżu towarzyszyła im charakterystyczna muzyka akordeonowa. Dlaczego? Wychodzenie od najprostszego skojarzenia nie wytworzyło nowej jakości, kolejnego poziomu interpretacji dla widza. Półprzeźroczysta scenografia i latarnia wydawały się niezwykle funkcjonalne, szkoda, że słabo ograne. Język, którym posługują się postaci jest gęsty, ,,prawdziwy" w tym sensie, że operuje zwrotami niegrzecznymi, silnie nacechowanymi emocjonalnie. Czy potrzebnie? Być może jest to wina przekładu. Warto też wspomnieć o pojawiającej się parokrotnie scenie lotu kotki i Feniksa. Wydawać się może nieco kiczowata. Rozgrywana na pomoście, wśród publiczności, efektowna, malownicza, chyba tu rodzi się uczucie między parą bohaterów.

,,Feniks powraca do domu" jest zapewne próbą znalezienia wspólnego języka ze starszymi dziećmi (spektakl dedykowano widzom od 10 roku życia). Jednak unowocześniona, powierzchownie potraktowana opowieść o tym, że szczęście może znajdować się całkiem blisko i infantylne nawiązania do współczesnego świata, którego młody widz jest także częścią, daje efekt naiwnej historii przedstawionej w teatrze. Wydarzeń, które zdarzyć się nie mogą.

 

Agata Łukaszewicz
Dziennik Teatralny Poznań
1 marca 2014

Książka tygodnia

Ale musicale! Złote stulecie 1918-2018
Wydawnictwo Marginesy
Daniel Wyszogrodzki

Trailer tygodnia

Faust
Tobias Kratzer
Nowy "Faust" z Opery Paryskiej 29 lis...