I nie wódź nas na pokuszenie...

"Shoah" - 16. Festiwal Ars Cameralis

Widzę ciemność - otula mnie szczelnie, niczym czarny płaszcz. Słyszę stukot - ktoś biegnie nierówno i chaotycznie. Czuję niepokój - nie mogę zrozumieć, co się dzieje wokół mnie. W oddali słychać żydowską pieśń. Nagle zapalają się światła, a moim oczom ukazują się postacie - ich wykrzywione twarze i ciała zupełnie mnie dekoncentrują. Zaczyna się "Shoah" - katastrofa narodu żydowskiego.

Historia biblijna przeniesiona w realia obozu koncentracyjnego. Wielka eksterminacja. Wszechogarniający strach zmieszany z nieugiętą ufnością w Pana. Całość mroczna i nie przewidywalna. Sceny zlewają się ze sobą, tworząc mozaikę historii narodu żydowskiego. Chronologia nie gra tu żadnej, znaczącej roli. Wyprowadzenie Żydów z Egiptu, historia Abrahama, zbrodnia Kaina, cierpienie Hioba. Czy można je interpretować inaczej niż dotychczas? Wyidealizowani dotąd bohaterowie okażą się naznaczeni ciemnością. A co, jeśli Mojżesz sam siebie kazał wielbić jak Boga? A co, jeśli Hiob ucieszył się ze śmierci „starej” rodziny, szybko zadawalając się „nową”? Spektakl „Shoah” stara się w każdym z biblijnych herosów znaleźć kiełkujące ziarenko mroku, które odpowiednio pielęgnowane, może doprowadzić do całkowitej ciemności. 

Spektakl to zbiór niezwykle plastycznych obrazów. Czasami naszym oczom ukazują się jakby kolejne klatki filmowe, tuż przed ich połączeniem w płynny obraz. Każdy gest, każdy grymas twarzy podkreślony jest tu za pomocą gry światła lub też odpowiednio dobranego dźwięku. Całość wydaje się być głęboko zakorzeniona w teatrze plastyki. A teatr ten, przy użyciu wszelakich form plastycznych, stara się postawić widzom pewne pytania. Tutaj nie pyta się wprost, tutaj porusza się umysły uczestników spektaklu, tutaj plastyczność jest bodźcem mającym wywołać reakcję. 

Bardzo ważny jest fakt, że tradycyjna granica aktor-widz zostaje tu zachwiana. Aktorzy podczas przedstawienia wykorzystują bowiem nie tylko całą przestrzeń na scenie, ale również wolną przestrzeń na widowni. Biegają, śpiewają, krzyczą, a widz nigdy nie wie, z której strony zostanie zbombardowany nową dawką emocji. W „Shoah” nie ma podziału na aktorów i publiczność, w „Shoah” wszyscy odczuwają to samo. Niepokój, strach, przerażenie, z drugiej zaś strony ufność, wiara, jedność. Zupełny chaos myśli i uczuć. Szybka zmiana akcji, wielkie przeobrażenia bohaterów. 

„Shoah” to z pewnością świeże i ciekawe spojrzenie, na kwestie związane z historią narodu żydowskiego. Spektakl o wielu artystycznych walorach, które warte są obejrzenia. Plastyczność, gra emocji oraz collage przedstawienia całości to podstawowe elementy budujące niepowtarzalną aurę tajemniczości. Czy jest to pewnego rodzaju eksperyment sceniczny? Odpowiedzieć na to pytanie każdy musi indywidualnie.

Joanna Garbarczyk
Dziennik Teatralny Katowice
20 listopada 2009

Książka tygodnia

Niebieska Księga z Nebo
Wydawnictwo Pauza w Warszawie
Manon Steffan Ros

Trailer tygodnia