I po co nam małżeństwo?

„Mąż i żona" - reż. Krystyna Janda - Teatr Polonia w Warszawie

Obejrzałam w Teatrze Polonia jedną z najlepszych i najstarszych komedii, ale wciąż aktualnych, czyli klasyk Aleksandra Fredry „Mąż i żona" w reżyserii Krystyny Jandy, który bawi i leje spirytus na rany od dziesiątków lat.

Wspaniała obsada i tempo spektaklu nie pozwala chociaż na chwilę znużyć widza, a stukot obcasów Justysi, w tej roli urocza Maria Dębska, nadaje rytm kolejnym perypetiom kochanków. Oglądając spektakl zastanawiam się jednak – po co nam małżeństwo? Zabija pożądanie, tęsknotę, tajemnicę i czasem miłość.

Przyglądamy się małżeństwu Wacława i Elwiry. Hrabia Wacław – którego rolę zagrał, według mnie najlepiej, Marcin Hycnar – to zalotny, pełen wdzięku i sprytu mąż i przebiegły kochanek. Jego uśmiech powoduje ułaskawienie każdego grzechu. Obok niego żona Elwira, w tej roli Małgorzata Kożuchowska, krzykliwa, przewrażliwiona kobieta, cały czas szuka aprobaty w oczach mężczyzny, aby poczuć się atrakcyjna. Elwira pod nieobecność męża wymienia spojrzenia, pocałunki i dwuznaczne słowa z Alfredem – równie czarujący w tej roli Jędrzej Hycnar.

Wisienką na torcie jest kamerdyner, wiecznie pijany, ale solidnie wykonujący swoją pracę – zagrany przez Tomasza Drabka, który grając chociażby najmniejszy epizod, zrobi z tej roli perełkę i zostanie zapamiętany.

Scenografia dosyć surowa i monotonna (kanapa oraz stolik z dwoma krzesłami) przedstawiała dawny salonik. Idealnie pasuje do czasu, który – poprzez brak wielu rozrywek i rutynę – spowodował burzę w sercach domowników.

Adrenalina przed powrotem małżonka, schadzki i skradzione pocałunki gdzieś za zasłonką, to wszystko powoduje jeszcze większe pożądanie i pragnienie, aby znów paść w ramiona kochanka. Przez co nasuwa się pytanie – czy małżeństwo jest nam aż tak potrzebne? Zanika wyczekiwanie i przyspieszony oddech na widok często wyidealizowanego kochanka, którego nie znamy na co dzień, a tylko z najlepszych momentów, co pozwala nam na większe uniesienia i brak zderzenia z rzeczywistością.

Romans kosztem małżeństwa, które daje bezpieczeństwo, stabilne ciepło i przyjaźń, nawet kiedy pożądanie z czasem przechodzi na dalszy plan.

Problemy, które dotykają każdego małżeństwa – nawet w najlepszych związkach przychodzą momenty zwątpienia, przelotnych i niewinnych flirtów, gdzieś na drodze życia, oraz delikatne rumieńce, kiedy ktoś powie nam komplement, tak dawno nie słyszany z ust partnera. Takie sytuacje też są potrzebne, pozwalają nam poczuć i przypomnieć, że nic nie jest nam dane na zawsze i pewne, a nasza druga połówka, zaniedbana przez nas, może zostać rozpieszczana i adorowana przez niepozornego przyjaciela domu.

Miłość trzeba pielęgnować, a siebie nawzajem przede wszystkim słuchać, o czym tak dobrze wiedział już dawno Fredro i przypomina nam to za każdym razem, kiedy wracamy do tej znakomitej sztuki.

Magdalena Kisielińska
Dziennik Teatralny Warszawa
3 sierpnia 2022
Portrety
Krystyna Janda

Książka tygodnia

Ale musicale! Złote stulecie 1918-2018
Wydawnictwo Marginesy
Daniel Wyszogrodzki

Trailer tygodnia