I ten Witkacy najbardziej został mi w głowie

rozmowa o "Nowym Wyzwoleniu" w Teatrze Polskim w Bielsku-Białej

Deszczowe przedpołudnie. Przy portierni bielskiego teatru spotykam uśmiechniętą, pełną energii młodą reżyserkę "Nowego Wyzwolenia". Siadamy w świetlicy. Za chwilę przychodzi Tomasz Drabek, Julia Wyszyńska, a na koniec wpada jeszcze Rafał Sawicki.

ANNA HAZUKA:. Jest Pani debiutującą, młodą reżyserką. Proszę na początek o sobie opowiedzieć. O Pani poszukiwaniach, fascynacjach teatralnych.

EWELINA MARCINIAK: Na początku chcę wyjaśnić, dlaczego zależało mi na tym, żeby w rozmowie uczestniczyło więcej osób. Nad „Nowym Wyzwoleniem” pracujemy wspólnie. I ta zespołowa praca – aktorów, dramaturga, scenografa i moja ma tu szalenie istotne znaczenie. Fakt, że jesteśmy razem i ten tworzony wspólnie zespół są dla nas najważniejsze. Wszyscy bowiem jesteśmy autorami spektaklu „Nowe Wyzwolenie”.

Moją oczywistą fascynacją jest teatr Krystiana Lupy, który był również moim nauczycielem. To z jednej strony. A z drugiej, moim pedagogiem był też Jan Peszek. Od obu wiele się nauczyłam. Dodatkowo w moich wcześniejszych pracach i szkolnych, i małych projektach, które już zrealizowałam widać, że duży wpływ wywiera na mnie to, że studiowałam wcześniej dramatologię na uniwersytecie pod kierunkiem Małgorzaty Sugiery. Ogromnie fascynuję się teatrem niemieckim. Zwłaszcza Thalheimer i Schliegensief. Tego typu teatr jest dla mnie żywy i prawdziwy, dlatego tak bardzo mi się podoba.

ANNA HAZUKA: Co w związku z tym skłoniło Panią do zrealizowania na bielskiej scenie „Nowego Wyzwolenia” Witkacego?

EWELINA MARCINIAK: Przyjechałam tutaj, żeby się spotkać z aktorami. Zobaczyłam ich w spektaklu, potem dużo rozmawialiśmy. Pytałam, co ich interesuje. Padały różne nazwiska autorów, a wśród nich znalazł się Witkacy. I ten Witkacy najbardziej mi został w głowie. Przeczytałam raz jeszcze wszystkie jego dramaty i wspólnie z moim dramaturgiem –Michałem Buszewiczem - wybraliśmy ostatecznie „Nowe Wyzwolenie”. Także wybór był wspólny, zespołowy. Dokonaliśmy go - aktorzy, dramaturg i ja.

ANNA HAZUKA: A jak to się stało, że projekt jest realizowany akurat w bielskim teatrze?

EWELINA MARCINIAK: Aktorzy z bielskiego teatru przyjechali do Krakowa, gdzie zobaczyli egzamin u Mikołaja Grabowskiego, który przygotowywałam z tym samym dramaturgiem - „Kobietę sprzed 24 lat” Schimmelpfeniga. Zdobyli potem mój numer telefonu, zadzwonili i mnie zaprosili. Dzięki uprzejmości bielskiego teatru, Stowarzyszenia Kontrast i dzięki temu, że mogłam do współpracy zaprosić też swoich ludzi- dramaturga, scenografa (Elżbietę Szurpicką) i aktorkę, której pracę niezwykle szanuję (Julię Wyszyńską), nasze spotkanie zaowocowało „Nowym Wyzwoleniem”.

ANNA HAZUKA: A ile, Panie Tomaszu, w tej realizacji jest bielskiego teatru, a ile Stowarzyszenia Kontrast?

TOMASZ DRABEK: Pomysł narodził się w Stowarzyszeniu. Już od dawna chcieliśmy zrealizować jakiś większy projekt teatralny, bo do tej pory robiliśmy kameralne spektakle u siebie w siedzibie. Ale ta scena mocno nas ograniczała. Na widowni mieści się tam 40 osób, a na scenie więcej niż trzech aktorów, to już tłum. Pojawił się pomysł, by wystawić coś na Dużej Scenie bielskiego teatru przy współpracy z Państwową Wyższą Szkołą Teatralną w Krakowie. Teatr zgodził się uczestniczyć w tym projekcie i nas w tym wspierać. Miasto nam również bardzo pomogło, za co serdecznie dziękujemy. I teraz właśnie powstaje powoli „Nowe Wyzwolenie”, które, mamy nadzieje będzie początkiem otwarcia się na młodych aktorów, reżyserów i na współpracę z teatrem. Myślę, że korzyść będzie obustronna. Dla nas – jako członków Stowarzyszenia jest to możliwość korzystania ze sceny, a dla teatru - mam nadzieję - może być to szansa na nowe pomysły.

ANNA HAZUKA: Występują w spektaklu zarówno etatowi aktorzy bielskiego teatru, jak i artyści, których mogliśmy wcześniej zobaczyć w przedstawieniach Stowarzyszenia, prawda?

TOMASZ DRABEK: Tak, dokładnie. Zaangażowane w projekt są również osoby, które na co dzień nie zajmują się zawodowo teatrem, ale są zaangażowane od lat w Stowarzyszenie Kontrast. To są ludzie z ogromną pasją, którzy po prostu kochają teatr.

ANNA HAZUKA:. A co w tym projekcie będzie najbardziej interesujące i atrakcyjne dla widza?

EWELINA MARCINIAK: Myślę, że najbardziej fascynujące będzie to, że w tym spektaklu odchodzimy od opowiadania widzowi fabuły, co jest chyba nowością w repertuarze bielskiego teatru. Myślę, że „Nowe Wyzwolenie” da też widzom sporo zabawy, będzie również ciekawym wyzwaniem i postawi sporo interesujących pytań. I mam nadzieje, że dzięki temu widz nie pozostanie wobec tego spektaklu obojętny.

ANNA HAZUKA: Witkacy ma to zresztą do siebie, że tkwi w jego tekstach ogromny teatralny potencjał. Tylko, mam wrażenie, że jest z tym związany jeden problem. Otóż, żeby zrobić naprawdę dobry spektakl na podstawie Witkacowskich dramatów, trzeba mieć na nie bardzo konsekwentny pomysł. Nie chcę zadawać tu Państwu wprost pytania o to, jaki zastosowaliście klucz do interpretacji „Nowego wyzwolenia”.( żeby nie odbierać przyjemności indywidualnego odbioru widzowi). Proszę jednak powiedzieć, czym Państwo się inspirowaliście, pracując nad spektaklem?


EWELINA MARCINIAK: Inspirację czerpaliśmy przede wszystkim z rozmów. Pierwsze dwa czy trzy tygodnie pracy stanowiły rozmowy na tematy przygotowane przez dramaturga. Jedna rozmowa była o ciele, poczuciu wstydu, inna o naszym stosunku do rodziców, a przede wszystkim do matki. I z tych rozmów o ciele - o nieograniczonym czerpaniu przyjemności z ciała powstał pomysł wystawy, która będzie spektaklowi towarzyszyć. Będzie nosiła tytuł „Ciało w teatrze” i swych ciał tutaj użyczyli aktorzy. Fotografie będą zaprezentowane w foyer teatru. Będzie to osobna praca artystyczna, osobista refleksja fotografa, zainspirowanego tematem, sceną, aktorami.

TOMASZ DRABEK: W ramach „Nowego wyzwolenia” 6 października organizujemy także performans. Nie chcemy zdradzać szczegółów.

EWELINA MARCINIAK: Performerem jest Kuba Falkowski, który już ma na swoim koncie niejeden tego typu występ.

ANNA HAZUKA: A gdzie będzie miał miejsce ten performans? Gdzieś w przestrzeni publicznej, tak?

TOMASZ DRABEK: Tak, zdecydowanie tak. Chcemy też wyjść poza teatr.

ANNA HAZUKA:. A czy w pracy nad spektaklem było miejsce na improwizację?

EWELINA MARCINIAK: Tak, ale myślę, że to Julia musi o tym opowiedzieć.

JULIA WYSZYŃSKA: Ponieważ Ewelina wywodzi się ze szkoły krakowskiej, w której faktycznie improwizacji poświęca się wiele miejsca, to początki naszej pracy nad „Nowym Wyzwoleniem” polegały praktycznie w całości na improwizacji. Myślę, że z tej początkowej pracy wszyscy dużo wynieśliśmy, a i spektakl wiele zyskał. Zresztą już w trakcie gotowego przedstawienia Ewelina zostawia nam w kilku scenach dużo wolności.

ANIA HAZUKA: A jak wrażenia z pracy nad spektaklem?

JULIA WYSZYŃSKA: Ja się bardzo cieszę, że w tym projekcie uczestniczę. To mój debiut. Trudno aktorowi zaraz po szkole zahaczyć się gdzieś w teatrze, także dla mnie jest to tym większa radość, że tu jestem i że zostałam zaproszona przez Ewelinę do „Nowego Wyzwolenia”. Dało mi to możliwość spotkania niezwykłych aktorów, od których mogłam się wiele nauczyć. Także bardzo będę miło wspominać pracę w Bielsku.

ANNA HAZUKA: A Pani, Pani Ewelino, jak się pracowało w Bielsku? Znała Pani wcześniej to miasto?

EWELINA MARCINIAK: Nie, nie znałam wcześniej Bielska. Szkoda bardzo, że ten teatr nie jest szerzej znany. Mam wrażenie, że są tu ogromne możliwości. Jest i świetny zespół i ludzie, którzy pracują wokół przedstawienia. Owszem zaprosiłam do projektu Julię, i mojego scenografa, i dramaturga, ale tutejsi aktorzy polecili rewelacyjnego twórcę muzyki – Krzysztofa Maciejowskiego i zaprosili Kasię Zielonkę do pracy nad ruchem scenicznym. Bardzo mi się podoba to, że ludzie tutaj wychodzą z własną inicjatywą, że im się chce. Świetnie mi się tu z nimi pracuje. I ta fantastyczna Duża Scena, która ma niesamowitą energię. Jest ona idealna do pracy. Aż by się chciało, żeby działo się tu więcej! Czuje się w tym miejscu ogrom energii i szkoda jej nie wykorzystać. Jest tu potencjał. I w ludziach i w miejscu. I chcielibyśmy w związku z tym, żeby do teatru przyszli wreszcie ludzie, którzy wcześniej nie mieli tego w zwyczaju. Zwłaszcza, żeby młodzież zobaczyła, że w teatrze może być po prostu ciekawie.

ANNA HAZUKA: A jakie są Państwa plany na przyszłość?


EWELINA MARCINIAK: Kolejną premierę planujemy z Julią i Michałem 28 listopada. Będziemy pracować w Teatrze Starym w Krakowie przy projekcie Baz@rt. Jest to festiwal, na którym będzie sześć projektów – trzy z Polski, trzy z zagranicy. Nasz projekt będzie w oparciu, albo wobec tekst Nis-Momme Stockmanna – wschodzącej gwiazdy niemieckiego dramatopisarstwa. Nie mamy jeszcze tytułu. Zresztą tekst będzie tylko partyturą, od której będziemy się odbijać.

ANNA HAZUKA: Czyli bardzo szybkie tempo się zapowiada. Od jednej premiery do drugiej tylko trochę ponad miesiąc.

EWELINA MARCINIAK: Tak się złożyło. Bardzo nie chciałam, żeby propozycja współpracy z Bielskiem się rozmyła. Ogromnie mi na tym projekcie zależało. A też nie chcieliśmy czekać, bo szykuje się inna duża premiera w Bielsku więc byłoby potem trudno zgrać terminy. Dlatego zaczęliśmy próby juz w wakacje. Teatr był pusty i to był chyba najprzyjemniejszy czas naszych prób. Przychodziliśmy, byliśmy sami więc mieliśmy nieograniczone możliwości pracy.

ANNA HAZUKA: A jakie są najbliższe plany Kontrastu?

TOMASZ DRABEK: Przy okazji „Nowego Wyzwolenia” organizujemy w październiku z pomocą Akademii Techniczno-Humanistycznej konferencję naukową poświeconą Witkacemu. Zaraz potem chcemy zainaugurować współpracę ze Słowacją, a dokładnie z Żyliną, i mam nadzieje, ze uda nam się uruchomić w miarę szybko projekt trans graniczny. To szansa na kolejny ciekawy spektakl. Zobaczymy, jak się to rozwinie. I bardzo byśmy chcieli, żeby „Nowe Wyzwolenie” i inne nasze przedstawienia mogły być grane również w wakacje. Żeby nasz teatr funkcjonował również w lecie.

ANNA HAZUKA: A Salon Poezji?

TOMASZ DRABEK: Najbliższy już 17 października.

Tymczasem artyści za chwilę rozpoczynają próbę. Witkacy faktycznie ciągle siedzi im w głowach. A 8 października być może na dobre zadomowi się w wyobraźni widzów. Zapraszają na premierę „Nowego Wyzwolenia”. Duża Scena Teatru Polskiego w Bielsku-Białej, godzina 20.00.

Rozmawiała Anna Hazuka
Dziennik Teatralny Bielsko-Biała
8 października 2010
Portrety
Carl Zuckmayer

Książka tygodnia

Historia męskości
Wydawnictwo słowo/obraz terytoria Sp. z o.o.
Praca zbiorowa

Trailer tygodnia