Idea trudna do zrealizowania

"Borys Godunow" - reż. Iwan Wyrypajew - Teatr Wielki w Poznaniu

Iwan Wyrypajew - reżyser takich sztuk teatralnych, jak eksperymentalny "Lipiec" czy niekonwencjonalny "Taniec Delhi" - zadebiutował na scenie operowej. Dla tych, którzy znają bliżej twórczość artysty, jego "Borys Godunow" zrealizowany w Teatrze Wielkim w Poznaniu, mógł być zaskoczeniem.

Trzyipółgodzinne przedstawienie operowe może być trudnym zadaniem nawet dla doświadczonych reżyserów. Co zrobić, by nie zanudzić widza? W jaki sposób przekazać swój reżyserski pomysł? I wreszcie, jak trafić do współczesnego odbiorcy historią, która wydarzyła się na przełomie XVI i XVII wieku?

Tradycja i minimalizm

Borys Godunow Wyrypajewa jest spektaklem, w którym działania reżyserskie są praktycznie niewidoczne. Reżyser nie tylko postawił na tradycję - co widać choćby w przepięknych strojach wykonanych przez Katarzynę Lewińską, ale także na minimalizm. Ten drugi obecny jest w ciekawej scenografii oraz przede wszystkim w ruchu scenicznym. Wystawienie opery Modesta Musorgskiego wiązało się z dużym ryzykiem ze względu na ogrom dzieła. Premiera pokazała, że praca z tak dużym zespołem wykonawczym, może być wielką trudnością. W przypadku "Borysa Godunowa" długość przechodzi czasem w uciążliwe dłużyzny. I chociaż rozumiem i cenię zamysł reżysera, który chciał stworzyć pewną alternatywę dla teatru reżyserskiego i pragnął możliwie jak najwierniej przekazać warstwę dramatyczną tego dzieła, to jednak według mnie za dużo nadziei wiązał z muzyką i z samymi wykonawcami. Minimalistyczna scenografia, choć miła dla oka, stanowi tło dla tła.

Nierówności, niespójności

Statyczny charakter wizualny miał otworzyć pole do działania muzyce. Zamysł piękny i szlachetny, jednak nie sprawdził się. Partytura największego dzieła Musorgskiego nie należy do utworów łatwych. Muzyka ta, co słusznie podkreślał Wyrypajew w licznych przedpremierowych wypowiedziach, doskonale ilustruje charakter poszczególnych postaci, "komentuje" akcję. Niestety, orkiestra pod batutą Gabriela Chmury nie poradziła sobie z subtelnościami zawartymi w dźwiękach. Również podstawy, takie jak synchronizacja między śpiewakami a instrumentalistami, nie wyszły tego dnia najlepiej. Ponadto (jak zwykle) poznańska publiczność, która nie potrafiła powstrzymać się z oklaskami do przerwy i stale zatrzymywała ciągłość akcji burzliwymi brawami. Muzyka, która miała "opowiedzieć" historię Borysa, w wykonaniu poznańskiej orkiestry, była bardzo nierówna.

Na szczęście wybrani soliści wypadli świetnie. Żaden z wykonawców nie zaśpiewał poniżej oczekiwanego poziomu, natomiast pod względem aktorskim było zazwyczaj po prostu nudno. Na szczególne uznanie zasługuje jednak Magdalena Wachowska (w roli Maryny). Ta mezzosopranistka jest jedną z pereł zespołu Teatru Wielkiego. Jej piękny, mocny głos nigdy nie dominuje nad kreacją aktorską. Doskonała, przejmująca rola. Nie zawiódł również Rafał Siwek w roli tytułowej, choć z męskich głosów najbardziej podobał mi się Stanisław Kuflyuk. Chyba nic tak dobrze nie świadczy o profesjonalnym zespole, jak udane "mniejsze" role.

Oddać głos historii

Chciałabym usłyszeć "Borysa Godunowa" Wyrypajewa z inną orkiestrą. Ciekawa jestem, czy jego pomysł, by operę zinterpretować w sposób surowy, bez większych ingerencji reżyserskich, ma w ogóle szansę w polskim teatrze. I choć jestem bardzo pozytywnie nastawiona do tej idei, to jednak nie sądzę, by tak ukazana opera Musorgskiego przyjęła się wśród publiczności. Nie zgadzam się z twierdzeniem Wyrypajewa, że reżyser jest tylko wykonawcą. Według mnie na jego barkach spoczywa o wiele większa odpowiedzialność. "Borys Godunow" mógłby stać się historią uniwersalną i bliską współczesnemu człowiekowi bez postmodernistycznych gier z odbiorcą, bez bezpośredniego przeniesienia akcji do współczesności i reżyserskich "wygibasów" - do których z rezerwą podchodzi Wyrypajew. Istnieje wiele środków, by przybliżyć dawną historię dzisiejszemu odbiorcy. Na poznańskiego "Borysa Godunowa" warto iść ze względu na solistów, piękne stroje, scenografię. Przede wszystkim warto jednak iść, by przekonać się, czy nietypowa, zachowawcza wizja teatru zaproponowana przez reżysera, jest nam bliska.

Aleksandra Bliźniuk
kultura.poznan.pl
22 czerwca 2016

Książka tygodnia

Pokusa przebaczenia
Oficyna Literacka Noir Sur Blanc
Donna Leon

Trailer tygodnia