Idealny związek absurdu i filozofii

"Słoń i kwiat" - reż. Robert Jarosz - Białostocki Teatr Lalek

Brian Patten, współczesny pisarz brytyjski w swoich powieściach tworzy magiczny świat, w którym temperamentne rośliny i zwierzęta, a także ścieżki i rzeki ożywają, by opowiedzieć uniwersalną historię, zakończoną zaskakującą puentą. Te historie ciekawie odczytał reżyser Robert Jarosz i z pomocą niebywałej wyobraźni czeskiego scenografa Pavla Hubicki z rozmachem oraz pomysłem przeniósł na teatralną scenę w postaci sztuki "Słoń i Kwiat".

Znana z tak doskonałych realizacji jak "Krabat" czy ostatnia "Krwawa jatka" niezależna Grupa Coincidentia po raz pierwszy w swojej karierze zdecydowała się na wystawienie sztuki dla dzieci. Ten debiut wypadł fenomenalnie. Dagmara Sowa i Paweł Chomczyk do współpracy zaprosili Michała Jarmoszuka - aktora Białostockiego Teatru Lalek. Wszyscy jednocześnie kreują kilka postaci, a wspomaga ich muzykujący aktor Robert Jurco. Tu nie ma kiepskich ról. Wszyscy doskonale radzą sobie z tekstem, charakterem swoich postaci i szalonym tempem spektaklu.

Najmniejszy Słoń na świecie - mierzący zaledwie pięć centymetrów z kawałkiem - trafia do tajemniczej dżungli, która rządzi się swoimi prawami i rytuałami. Biegający, nieco ekscentryczny Kwiat uważa się za najpiękniejsze dzieło natury, delikatnie irytujący Motyl bez przerwy zadaje ciekawskie pytania, bezczelna Hiena ogłasza się królem dowcipu, Lilia marzy o podróżach, rozkoszne Dżdżownice lubują się w teatrze, niesforne Małpy wierzą, że słońce wschodzi gdy zjedzą rano banany, a chytry Wróbel recytujący Szekspira knuje swój niecny plan. Każda z tych nietypowych postaci to prawdziwa indywidualność, która może mieć inne zdanie na dany temat, inne potrzeby i system wartości. Zanim jednak Słonik zmężnieje i trochę urośnie (kapitalna scena na koniec spektaklu) sporo musi się nauczyć i wytłumaczyć sobie pewne zjawiska.

Ci niezwykle barwni i temperamentni bohaterowie przedstawiają bardzo mądrą opowieść o poznawaniu, odkrywaniu nieznanego, nazywaniu i oswajaniu na swój sposób otaczającej, czasem niezrozumiałej rzeczywistości. Cały ten proces przeplata się z potrzebą akceptacji odmienności i różnorodności, a także tworzenia własnych, indywidualnych reguł rządzących światem.

Całość jest opowiedziana bardzo dowcipnie z delikatną nutą filozofii i sporą dawką absurdu. Fakt, że mierzący prawie dwa metry Paweł Chomczyk został obsadzony w roli najmniejszego Słonia na świecie jest mocno groteskowy.

Akcja sztuki rozgrywa się w wielkim przechylonym pudle, które w zależności od sceny zmienia się w różne przestrzenie.

W sztuce wykorzystano papierowe lalki, a także wizualizacje Krzysztofa Kiziewicza, które harmonijnie łączą się z tym co dzieje się na scenie. Ważnym elementem spektaklu jest melodyjna muzyka skomponowana przez Piotra Klimka. Sporo tu także dźwięków imitujących odgłosy dżungli. Aktorzy na scenie używają instrumentów perkusyjnych, piszczałek, grzechotek, kalimby.

Sztuka "Słoń i Kwiat", która powstała przy finansowym wsparciu ministerstwa kultury, białostockiego magistratu oraz urzędu marszałkowskiego to dobry przykład idealnie ulokowanych pieniędzy. Otrzymaliśmy widowiskowy, spójny i przemyślany spektakl, który mimo ogromnego ładunku kabaretowego dostarcza także sporo tematów do przemyśleń.

Anna Kopeć
Kurier Poranny
8 stycznia 2013

Książka tygodnia

Tamara Łempicka. Sztuka i skandal
Wydawnictwo Marginesy
Laura Claridge

Trailer tygodnia

Artyści w spocie przec...
Andrzej Seweryn, Magdalena Boczarska,...