Indiana Jones w Audio TR

Cykl spotkań poświęconych muzyce klasycznej.

Dawno temu, kiedy w teatrze był jeszcze gong i kurtyna - no, może nie tak dawno - wymyśliłem cykl spotkań poświęconych muzyce klasycznej. Jako, że miał odbywać się w TR Warszawa, dostał nazwę Audio.TR - pisze Mike Urbaniak na swoim blogu panodkultury.

Do jego poprowadzenia zaprosiłem znakomitego krytyka muzycznego i dziennikarza radiowej Dwójki Adama Suprynowicza. Patent nie był specjalnie odkrywczy, ale skuteczny. Chodziło o wspólne słuchanie muzyki klasycznej i rozmawianie o niej w luźnych, nieformalnych okolicznościach przyrody. Zainstalowaliśmy się sali prób Rozmaitości, zwanej malarnią. Zakupiliśmy fatties, czyli wielkie, wygodne worko-fotele i wystartowaliśmy. Okazało się, że nie jesteśmy sami. Na spotkania zaczęły przychodzić tłumy. Kiedy zakończyłem współpracę z TR-em, Adam kontunuował dzieło sam i trwa to już, jeśli się nie mylę, trzeci sezon.

Poszedłem wczoraj po długim czasie niebywania na Audio.TR, którego gościem był znakomity dyrygent i szef artystyczny Polskiej Orkiestry Radiowej Łukasz Borowicz. Słuchaliśmy wspólnie nagrań z lat 50. i 60. ubiegłego wieku, które przyniósł ze sobą artysta i które kolekcjonuje z uporem, i rozmawialiśmy. To znaczy głównie Adam z Łukaszem, a przyjemność słuchania obu panów była równa przyjemności słuchania muzyki, bowiem okazało się, że w tym bełkocie, jazgocie i niepoprawnej polszczyźnie, które otaczają nas na co dzień, można jeszcze uczestniczyć w błyskotliwej, mądrej i dowcipnej rozmowie. To, że redaktor Suprynowicz jest wytrawnym rozmówcą, wiedziałem wcześniej, do tego zawsze wytłumaczy laikom, co to jest pizzicato czy partytura, ale goście zawsze są niewiadomą, gdyż talent muzyczny nie koniecznie idzie w parze z oratorskim.

Tymczasem Łukasz Borowicz jest - co odkryłem z rozkoszą - nie tylko wybitnym dyrygentem, ale także świetnym rozmówcą. Dawno nie słyszałem, żeby ktoś z taką pasją opowiadał o muzyce, o swojej pracy, przyjemnościach i problemach, fascynacjach muzycznych, inspiracjach czy kulisach zawodu, o zagrożeniach w siedzeniu w muzycznym getcie, o problemach w dyrygowaniu operą, o obsesji wyłapywania błędów w zapisach nutowych i pasji odkrywania zapomnianych kompozytorów z czego Borowicz słynie. Stąd też żartobliwe nazwanie go przez jedną z gazet Indiana Jonesem.

W połowie spotkania dołączył także Grzegorz Jarzyna, który wyłożył się wygodnie na poducho-fotelu i słuchał, jak my wszyscy, Igora Strawińskiego. Wyśmienita muzyka, wyśmienity gość, wyśmienita rozmowa w wyśmienitym teatrze. To się chyba nazywa misja publiczna. Polecam wypróbowanie Audio.TR na własnej skórze, a raczej uszach. Goście się zmieniają, ale poziom pozostaje niezmiennie wysoki. I tak co miesiąc.

Mike Urbaniak
panodkultury.wordpress.com
20 lutego 2013
Teatry
TR Warszawa

Książka tygodnia

Historia męskości
Wydawnictwo słowo/obraz terytoria Sp. z o.o.
Praca zbiorowa

Trailer tygodnia