JA to ja

"Ja" - reż. Michał Siegoczyński - Teatr IMKA w Warszawie

Bardzo smutny jest obraz samotnego gwiazdora w pokoju hotelowym. Obraz rockmana, którego koncert już się skończył. Zgasły flesze, gotowe na wszystko fanki poszły do domu, a on nagle przestał być "Mickiem Jaggerem". Jest za to spoconym, wyczerpanym i sfrustrowanym mężczyzną na skraju załamania nerwowego, który z jednej strony czuje się jak szmata, a z drugiej wie, że ma rząd dusz i "może wszystko"

W sztuce doskonale widać rozdźwięk między pragnieniami bohatera. Miejsce, w którym się znalazł, jest czymś, od czego jest uzależniony i czym zarazem gardzi. Blask jupiterów kiedyś kusił, a teraz śmieszy. Metafora wstrętu do sukcesu, kiedy już się okazuje, czym ten sukces jest, bardzo przypomina przesłanie "Autobiografii" Perfectu:
"Oto wyśnił się wielki mój sen
Tysięczny tłum
Spija słowa z mych ust
Kochają mnie
W hotelu fan
Mówi: "na taśmie mam
To jak w gardłach im rodzi się śpiew"
Otwieram drzwi
I nie mówię już nic
Do czterech ścian."

Manifestowana przez bohatera autoironia jest tak naprawdę tylko maską. Pod pozornym dystansem do siebie i świata kryją się ogromne lęki i wątpliwości co do sensu własnych dokonań. Ta sztuka nie jest satyrą, tylko tragedią, a po mistrzowsku grany przez Arkadiusza Jakubika bohater jest postacią tragiczną. A jednak właśnie w tej tragiczności i schizofrenicznym szaleństwie widzę pewne pozytywne, chociaż niezwykłe gorzkie, przesłanie. Właśnie tym, co tak przerażające w odbiorze, bohater sztuki Michała Siegoczyńskiego różni się od wszechobecnej tandety i scenicznego chłamu. Grany przez Jakubika artysta ma pełną świadomość pustki i blichtru całego środowiska. Jasno dostrzega subtelną różnicę między wzlotem a upadkiem. Nie jest typem człowieka, dla którego zwieńczeniem sukcesów artystycznych będzie seria tańców z gwiazdami albo na lodzie. Bo, posługując się tytułem opowiadań Janusza Głowackiego, "tego się nie tańczy". Bohater jest raczej kontestatorem. Niezwykle wrażliwym kontestatorem. Ale kim w ogóle jest? Arkadiusz Jakubik na to pytanie odpowiedział tak: "JA to ja. JA to inicjały mojego nazwiska i imienia - Jakubik Arkadiusz. JA to monolog gwiazdy rocka, bożyszcza tłumów. Michał Siegoczyński włożył tam trochę mnie, trochę siebie, podlał to "Tequilą” Krzysztofa Vargi i wyszedł z tego totalnie chory strumień świadomości faceta, któremu wydaje się, że jest reinkarnacją Che Guevary, Jezusa, Lorda Vadera, Romana Polańskiego i Micka Jaggera."

Tezę, według której monodram w wykonaniu Jakubika jest formą spowiedzi, uważam za banalną. To nie jest żadna przygotowywana spowiedź. To spontaniczny i niezaplanowany strumień tego, co bohater nosi w sobie cały czas. Samobójstwo kolegi z zespołu jest dla niego tak naprawdę tylko bodźcem do szczerszej ekspresji. Intencją jest raczej nawiązanie z odbiorcą brutalnej i bezkompromisowej autodemaskacji na zasadzie: „Chcieliście gwiazdy, to patrzcie, kim naprawdę jestem”.

Nastrój bohatera przypomina końcową fazę estetycznego stylu życia Don Juana w ujęciu Sorena Kierkegaarda. Przekraczanie kolejnych granic, coraz bardziej intensywne życie, erotyzm bez miłości i nieskończoność pragnień doprowadzają w efekcie do zupełnej pustki, utraty celów i totalnego zblazowania. Jest to ten niebezpieczny model życia, w którym w początkowej fazie wszystko staje się stopniowo coraz lepsze, ale tym boleśniejsze są późniejszy upadek i degeneracja. Spektakl nie jest też jednak żadną tanią przestrogą. Jest smutną historią człowieka, który nie musiał być gwiazdą rocka, żeby zmagać się z podobnymi kryzysami.

Mistrzostwo Jakubika polega na tym, że doskonale zdaje sobie z tego sprawę, a wykroczenie poza rolę jest w tym przypadku wielką zaletą. Ze względu na powszechność prezentowanych problemów i frustracji, spektakl staje się bardzo intymny. Fakt, że jest grany na Scenie Kameralnej, bardzo ułatwia emocjonalny odbiór sztuki. Sztuki, która przeraża, ale przeraża w sposób dużo głębszy i bardziej błyskotliwy niż większość innych.

Mikołaj Kozak
ksiazeizebrak.pl
10 lutego 2011

Książka tygodnia

Ale musicale! Złote stulecie 1918-2018
Wydawnictwo Marginesy
Daniel Wyszogrodzki

Trailer tygodnia

Faust
Tobias Kratzer
Nowy "Faust" z Opery Paryskiej 29 lis...