Jak amatorstwo łączy się z profesjonalizmem

"High School Musical" - reż: T. Dutkiewicz - Gliwicki Teatr Muzyczny

Filmowy hit ze studia Disneya przeniósł na sceną Gliwicki Teatr Muzyczny i podbił młodą widownię.

Nakręcony w 2005 r. za 4 min dolarów skromny film telewizyjny okazał się największym sukcesem Disney Channel. Dwa lata później powstała część druga,potem kolejna, przeznaczona już do kin. Za rok ma być gotowy "High School Musical 4". 

Odtwórcy głównych ról - Vanessa Hudgens i Zac Efron - to dziś idole nastolatków na świecie. Wystarczy wejść na stronę internetową filmu lub poczytać polską wersję magazynu "High School Musical", by się przekonać, że fani śledzą każdy dzień z życia aktorów. 

Wokół musicalu wyrósł cały biznes. Albumy ze ścieżkami dźwiękowymi, płyty DVD, gry wideo czy rozmaite gadżety rozchodzą się błyskawicznie. Jest rewia łyżwiarska "High School Musical Ice Tour" oraz oczywiście wersja teatralna. 

A przecież mamy do czynienia z przeciętnym musicalem - bez jednego przeboju. Warstwa muzyczna to popowa sieczka, fabuła wykorzystuje wyświechtany schemat. Intrygująca i złośliwa gwiazda znów przegrywa rywalizację z prostolinijną i utalentowaną debiutantką. Ta zdobywa zaś główną rolę w powstającym spektaklu oraz miłość. 

Akcja rozgrywa się jednak nie w teatrze, ale w liceum. Bohaterowie to nastolatki - grający w drużynie koszówki, startujący w naukowej olimpiadzie, przygotowujący szkolne przedstawienie. Młoda publiczność ma więc wrażenie, że ogląda siebie. Co więcej, "High Scholl Musical" jest idealnym produktem dla widzów telewizyjnego "Idola" czy "You can dance". Musical podtrzymuje ich wiarę w to, że każdy może być gwiazdą. Trzeba tylko stanąć do castingu, uwierzyć we własne możliwości, a przede wszystkim pozostać sobą. 

Tę bajkową prawdę Gliwicki Teatr Muzyczny podaje przekonująco, ale też spektakl ma zasadniczą zaletę: autentyczność. Wśród 25 wykonawców - oprócz dwojga aktorów w rolach nauczycieli oraz kilku tancerzy - na scenie są wyłącznie uczniowie lub początkujący studenci. Zdobyli już jakieś nagrody na festiwalach i w programach telewizyjnych, teraz otrzymali kolejną "szansę na sukces" w prawdziwym teatrze. 

Wszyscy ją wykorzystali, siłą przedstawienia jest wyrównany poziom. Owszem, odtwórcy głównych ról - Agnieszka Mrozińska (Gabriella) i Mateusz Cieślak (Troy) - mają wyjątkową sceniczną naturalność, a Michał Korzeniowski (Ryan) rewelacyjnie tańczy, ale najlepsze są żywiołowe sceny zbiorowe. To zasługa reżysera Tomasza Dutkiewicza i choreografki Sylwii Adamowicz, ale i wykonawców. Widać, że wszystkim zależy na wspólnym sukcesie. Może są jeszcze zbyt naiwni i nie wiedzą, że kariera żywi się egoizmem? Amatorstwo łączy się tu z profesjonalizmem, po dobrych scenach muzycznych czasami dają znać o sobie aktorskie braki, co jednak nie razi. Oglądamy przecież przedstawienie o licealnym teatrzyku. Ciekawe jednak, czy młodzi wykonawcy zachowają tak cenną spontaniczność, gdy przyjdzie im zagrać "High Musical" na przykład po raz dwusetny? A na to się zanosi. W Gliwicach stoją kolejki do kasy, na początku 2010 r. spektakl będzie można obejrzeć w łódzkiej Arenie oraz w warszawskiej Sali Kongresowej.

Jacek Marczyński
Rzeczpospolita
22 września 2009

Książka tygodnia

Sześć opowieści o tym, jak godnie przeżyć życie
Agencja Dramatu i Teatru "Adit"
Tomasz Kaczorowski

Trailer tygodnia