Jak nie chochoł, to sfinks

"Żelazna Konstrukcja" - reż. M. Wojtyszko i B. Kokotek - Scena Polska w Cieszynie

Polska "postransformacyjna" to dla większości twórców teatralnych wdzięczny (i prosty!) temat satyry. Podobną drogą podąża Maciej Wojtyszko - "Żelazna Konstrukcja" stanowi lekka komedię, której estetykę najpełniej chyba oddaje cytowany w tytule komentarz jednej z postaci: "jak nie chochoł, to sfinks". Od niedawna sztukę tę (stworzoną w 1995 roku) oglądać można również na deskach Sceny Polskiej Teatru Cieszyńskiego w Cieszynie.

Najważniejszym symbolem, pojawiającym się w spektaklu, a zarazem miejscem jego akcji, jest majątek Koborów, do którego po latach przyjeżdża dziedziczka. Okazuje się jednak, że – choć pozostał tam jedynie opuszczony dwór – nie tylko ona zamierza zeń skorzystać. Przebywanie w stylowych wnętrzach nobilituje, nic więc dziwnego, że to właśnie tam przypadkowi goście zapraszają zagranicznych biznesmenów, a wójt zamierza zorganizować wesele.

Osadzenie akcji przedstawienia w częściowo zrujnowanym zabytku niesie za sobą proste do przewidzenia konsekwencje scenograficzne. Trzeba jednak przyznać, że w przypadku cieszyńskiej realizacji tej sztuki, sposób zagospodarowania przestrzeni zasługuje na pochwałę. Stworzone na potrzeby spektaklu dekoracje – choć zachowawcze w formie – idealnie oddają atmosferę miejsca, w którym zlokalizowany jest dramat.

Jednocześnie jednak, wraz z postaciami przyjeżdżającymi do majątku, pojawiają się weń bardzo różne przedmioty. Rozdźwięk pomiędzy ich specyficzną estetyką a zabytkowymi wnętrzami to chyba główna zaleta wizualnej strony przedstawienia. To w tej sferze pojawia się najwięcej humoru, przez który przebija ironiczne spojrzenie na Polskę lat 90.

Wojtyszko – reżyser spektaklu a zarazem autor dramatu – postawił sobie za cel diagnozowanie naszych narodowych przywar i kompleksów. Dowiadujemy się zatem, że króluje prowizorka i prywatne interesy, a każdy z bohaterów – podążając tropem Gombrowicza – gra wobec innych jakąś rolę. W przedstawieniu tym nie brak jednak „zgrzytów”. Być może problemem jest osadzenie akcji właśnie w latach 90., przez co spektakl nie jest ani całkowicie aktualny, ani też nie wywołuje (jeszcze) uczucia nostalgii. Dysonans ten może symbolizować ogromny telefon komórkowy – przestarzała nowinka techniczna, którą posługują się na przemian bohaterowie. Tezy Wojtyszki wydają się nieco zbyt toporne, schematyczne, powierzchowne. Nawet jak na komedię.

Takie są również postaci (jak wójt, to w gumowcach, jak scenografka, to „charyzmatyczna”), ale, mimo wszystko, stanowią one mocny punkt przedstawienia. W rolę dziedziczki wciela się Halina Pasekova, jako scenografka występuje Małgorzata Pikus, parę scenarzystów odgrywają Joanna Litwin-Widera oraz Bogdan Kokotek, a zaproszonych przez nich gości – Ryszard Pochroń i Janusz Kaczmarski. Na scenie zobaczyć można również Katarzynę Bonev (jako właścicielkę restauracji), Annę Paprzycę (jako poetkę a zarazem agentkę nieruchomości) i Lidię Chrzanównę (jako prawniczkę). W postać wójta Koborowa wciela się Mariusz Osmelak, kandydatem na zięcia jest Dariusz Waraksa, a panną młodą – Joanna Gruszka.

Ta ostatnia postać została chyba przez Wojtyszkę skonstruowana najciekawiej. Jest milczącym świadkiem wydarzeń, nasuwającym skojarzenia z gombrowiczowską Iwoną. Wyjątkowo interesującym aspektem „Żelaznej konstrukcji” jest jednak podjęta weń gra z „Weselem” Wyspiańskiego, a także wielkimi symbolami romantyzmu. Nawet jeśli miejscami jest ona rażąco dosłowna, to ten rys zdecydowanie wyróżnia komedię Wojtyszki na tle innych tego typu dramatów. Erudycyjność tekstu w jakiś sposób współgra tu z nieskomplikowanym humorem.

Podobno najlepszą rekomendacją dla komedii jest reakcja widzów. Z cieszyńskiego przedstawienia „Żelaznej Konstrukcji” wychodzili oni wyraźnie rozbawieni. Wojtyszko co prawda Gogolem nie jest, ale udowadnia, że potrafimy śmiać się z samych siebie. Nawet jeśli miejscami niepokojąco popada w schematyzm.

Spektakl przedstawiany na scenie w Orlovej.

Barbara Englender
Dziennik Teatralny Katowice
19 maja 2012

Książka tygodnia

Paragon
Wydawnictwo Mamiko
Justyna Nawrocka

Trailer tygodnia