Jak rozmawiać z młodymi

Rozmowa z Jerzym Stuhrem

Stefan Chwin niedawno pisał: żeby ten Wałęsa chociaż zginął! I np. ponieśliby go na drzwiach, z poszarpanym kulami ciałem, to byłby bohaterem na wieki! Czy donosił, czy nie, czy podpisywał, czy nie - byłby bohaterem. A jak po prostu idziesz, rozmawiasz, to co? Rozmawiasz z wrogiem?

Maria Malatyńska: Oboje mamy za sobą różne pedagogiczne doświadczenia. Pan na pewno dużo większe od moich. Ale czy zauważył Pan, że wygodniej i lepiej rozmawia się z ludźmi dojrzałymi niż z młodzieżą? Może to różnica doświadczeń?

Jerzy Stuhr: - Bo ludzie dojrzali mają się do czego odwołać. A młodym metodycznie się wmawia, że przeszłość to zdrada i fałsz i trzeba ją stworzyć na nowo. O tej gigantycznej różnicy w odbiorze świata myślę co jakiś czas, gdy wybuchają różne afery i skandale, jak ta dosyć już dawna dotycząca listowego "spadku" po Kiszczaku. Pamiętam, jak Krzyśka Kieślowskiego, który nie był w partii, środowisko wysyłało do Kiszczaka, bo Kiszczak się tylko z nim liczył.Magnetyzm Kieślowskiego był taki, że on szedł, bo wiedział, że idzie w słusznej sprawie: bronić Andrzeja Wajdy, Ryszarda Bugajskiego, aresztowanych kolegów... On szedł i nie bał się. Ale też ten Kiszczak z innym nie chciał gadać.

Ja na własnej skórze mogłem poczuć, jakie to bywało niewygodne! Jak mnie pani rektor PWST Danuta Michałowska, wspaniała aktorka, koleżanka Karola Wojtyły z Teatru Rapsodycznego, w '81, już w stanie wojennym, prosiła, abym poszedł jako rzecznik dyscyplinarny naszej Szkoły na milicję.

Stan wojenny, nasi ludzie co chwilę bywają zamykani na 48 godzin, więc trudno, poszedłem! Wlazłem na tę Mogilską i: "Panie kapitanie, jestem rzecznikiem dyscyplinarnym PWST, obiecuję, że ukarzemy, wyciągniemy konsekwencje, tylko bardzo prosimy, żeby ten student mógł wyjść z aresztu. Ukarzemy go bardzo surowo"... Takie gadałem głupoty. Potem musiałem się z tego jakoś rozliczyć. Nawet w dniu stanu wojennego tam byłem, bo zamknęli Teatr Ósmego Dnia - przyjechał do Krakowa i już nie wystąpił. Byłem działaczem Solidarności, niczego nie wskórałem, ale przynajmniej zobaczyłem, jak jest.
Albo jak podpisywałem się pod instrukcją o zachowaniu się polskiego aktora za granicą. Takie instrukcje nam podstawiali przed wyjazdem teatru na Zachód. Ale to jest nieromantyczne działanie!

Stefan Chwin niedawno pisał: żeby ten Wałęsa chociaż zginął! I np. ponieśliby go na drzwiach, z poszarpanym kulami ciałem, to byłby bohaterem na wieki! Czy donosił, czy nie, czy podpisywał, czy nie - byłby bohaterem. A jak po prostu idziesz, rozmawiasz, to co? Rozmawiasz z wrogiem?

Patrzę na tych młodych, którzy wyciągają straszne zarzuty i myślę: synu, przecież ty nic nie wiesz! Nawet nie wiesz, jak byś się w takich warunkach zachował!

Jak patrzę na pana Żalka, to mi go prawdziwie żal! Czy ten Patryk Jaki! Człowieku, co ty byś zrobił, gdybyś był członkiem zarządu strajku w 1968 roku? Byłem w zarządzie, przychodzę z zebrania z Żaczka do domu (a mieszkałem wtedy z babcią, bo po maturze przyjechałem na studia z Bielska, przy ul. Świerczewskiego, dzisiaj Studencka 1), a tam stoi facet w skórzanym płaszczu i w futrzanej czapce. Babcia przerażona. "Pani wyjdzie na chwilę" - powiedział. Zostaliśmy sami, a on: "Jak pójdziesz jutro na strajk, to ojciec ci leci z pracy". I wyszedł. A ojciec był bezpartyjnym prokuratorem. Nie tak, jak pan Piotrowicz.

Powiedziałem kolegom, co mnie spotkało. Nikt nie śmiałby mi powiedzieć, że to nieważne. Argument był potężny. I to dedykuję panu Żalkowi, panu Jakiemu, choć oczywiście były o wiele gorsze sytuacje. Wprowadzali chłopaków do pokoju, a tam ściany zbryzgane krwią. Przesłuchanie będzie. Albo sądy doraźne. Trzeba strasznej wyobraźni, żeby ci młodzi ludzie dzisiaj wyobrazili sobie siebie w takiej ekstremalnej sytuacji. Nie potrafią. Bo mamy już 27 lat wolności i nasza wyobraźnia nie pracuje "na tamtych obrazach".

Ci, którzy mają tamte przeżycia, mają się do czego odwołać, wiedzą, że życie nie jest albo białe, albo czarne. Obecni młodzi nie mają w sobie tego obrazu, a punkt odniesienia, znany z podręczników, zmienia im teraz propaganda. Czy potrafią obronić podręcznikową wiedzę, gdy cała propaganda im wmawia, że prawdę się dopiero stworzy? Komu uwierzą?

Maria Malatyńska
Gazeta Krakowska
2 lipca 2016
Portrety
Jerzy Stuhr

Książka tygodnia

Zimowa opowieść. Przepaść czasu
Wydawnictwo Dolnośląskie
Jeanette Winterson

Trailer tygodnia