Jak Swanilda uratowała miłość

"Coppelia" - reż. Jacek Tyski - Opera Nova w Bydgoszczy

Balet Opery Nova świętuje swój kolejny sukces. Spektakl „Coppélia" w choreografii Jacka Tyskiego i pod batutą Macieja Figasa zmienia dotychczasowe wyobrażenia o sile wykreowania tanecznych obrazów z muzyki Léo Delibesa. Jest też wspaniałym i ciekawym dowodem na to, jakim, na przestrzeni lat, transformacjom ulegają pierwowzory literackie, muzyczne oraz choreograficzne. Także i na to, jakże są one silnymi impulsami artystycznymi, by nadal pobudzać wyobraźnię artystów.

Bo Jacek Tyski dodał do libretta Charlesa Nuittera i Arthura Saint-Leona m.in. postać Burmistrza czy Barona wraz z Baronową. Z kolei maestro Maciej Figas uzupełnił partyturę fragmentami z innej opery kompozytora, a mianowicie z „Sylvie". Jest to znakomity manewr, bowiem treść dzieła nabrała więcej komizmu oraz dynamiki. Martin Hammer jako Burmistrz swą niezwykłą żywiołowością porwał za sobą widownię. Tańczony przez niego układ jest niezwykle plastyczny, emocjonujący, a przede wszystkim nie pozbawiony temperamentu. Z kolei duet Olga Karpowicz jako Baronowa oraz Volodymyr Fortunenko w roli Barona to fantastycznie zharmonizowana choreograficznie para świetnie odnajdująca się w partiach humoru sytuacyjnego. Obydwoje tańczą z ogromną pasją, dając przy tym popis mistrzowskiego doświadczenia. I obydwoje świetnie oddają i to aktorsko, i tanecznie przeżywane emocje.

Ale jest i postać generała! Tomasz Siedlecki daje fenomenalny popis swojej wspaniałej formy. Technika wykonawcza jego tańca nie pozwala oderwać od niego oczu. W roli dowódcy „regimentu" żołnierzy, jakim zawiaduje, sprawdza się doskonale. A i oni sami, fantastycznie zgrani w scenach grupowych, odnajdują się znakomicie w poszczególnych obrazach baletowych.

Niesamowicie komiczną parę tworzy dr Coppelius, w roli którego występuje Wiktor Dierewianko oraz Tomasz Wojciechowski jako Aptekarz. Szczególnie dr Coppelius jest charakteryzowany przez muzyczny motyw, jakim jest wybijany rytm. Z kolei Mariusz Kowalczyk w roli Księdza znakomicie wyraża tańcem oczekiwanie, zdenerwowanie, a w końcu radość udzielenia ślubu Swanildzie oraz Franzowi, głównym bohaterom spektaklu.

Marta Kurkowska i Paweł Nowicki stworzyli duet, którego długo się nie zapomni. A ponieważ muzyka w tym dziele charakteryzuje każdy ruch postaci scenicznych, Marta Kurkowska oddała w sposób absolutnie doskonały ducha muzyki, charakteryzującej poczynania kreowanej postaci. Mimicznie potwierdza swe aktorskie doświadczenie. A do tego w jakże czytelny sposób wyraża tańcem i miłość, i zazdrość wobec Franza. Wykonując „Valse de la poupee", centralnej sceny w spektaklu, jasno sygnalizuje koniec nieporozumień pomiędzy nią a Franzem, a także zwycięstwo nad konkurentką – piękną lalką-automatem dr Coppeliusa. Z kolei Paweł Nowicki jest wprost stworzony do roli Franza. Jego delikatność w tańcu, obdarowywanie Swanildy całusami, a także i zapatrzenie w urodę tajemniczej dziewczyny w oknie, oddaje w sposób technicznie doskonały. Jego taniec idealnie zsynchronizowany z muzyką wywołał burzę oklasków.

Nie bez znaczenia dla strony wizualnej i choreograficznej spektaklu są sceny zbiorowe. Zarówno przyjaciółki Swanildy, jak i laleczki Coppelii oraz żołnierze urzekali bogactwem układów, energią i dynamiką, wrażliwością i subtelnością. Ruch sceniczny tancerek i tancerzy oraz muzyka tworzyły jedność. Jacek Tyski stworzył w tym klasycznym dziele interesujący wymiar choreograficzny, w którym Balet Opery Nova znakomicie się odnalazł.

Sprawujący kierownictwo muzyczne Maciej Figas wydobył z partytury żywotność i energię melodii, zmieniające się rytmy. Orkiestra pod jego batutą współgrała z uczuciami postaci, charakteryzowała je. Szczególnie dynamicznie zabrzmiały instrumenty dęte drewniane i blaszane określające tańce żołnierzy. Smyczkowe natomiast podkreślały uczucie łączące Swanildę oraz Franza.

A dla tak wyjątkowego artystycznie spektaklu Olga Skumiał stworzyła bardzo nowoczesną scenografię oraz wyreżyserowała światło. Jednak w tym przypadku ani słowo „scenografia", ani „stworzyła" nie oddaje w pełni tego, co odsłania na scenie kurtyna. Olga Skumiał bowiem skonstruowała w przedstawieniu architekturę. A tworzą ją elementy składowe w postaci ścian, murów, schodów, drzew w donicach, okien wystawowych z wyrobami cukierniczymi oraz aptekarsko-alchemicznymi. Jakże bardzo charakterystycznymi dla przestrzeni zbudowanej z gotowych elementów dekoracyjnych i kloców Lego, z czym kojarzy się system wypustek na wybranych elementach ścian imitujących domy czy wnętrza. I w takiej to modelowej przestrzeni pojawiają się minifigurki, posiadające ruchome części ciała. Ubrane w idealnie skrojone kostiumy, z wypielęgnowanymi twarzami i nienagannymi fryzurami. Nie bez powodu zaangażowano stylistę fryzur i charakteryzatora Marka Bryczyńskiego. Czy to przypadek, że lalki-automaty w tak minimalnym stopniu różnią się w sposobie poruszania od ludzi? A czy my sami nie przypominamy zabawek w ogromnych domach dla lalek? W typowo „dziewczyńskich" kolorach? Czy w ten sposób twórcy tego baletu, a także i realizatorzy bydgoskiej inscenizacji, nie nadają prymatu pierwiastkowi kobiecemu? Takich pytań jest znacznie więcej. A wśród nich i także to, o łączące nas więzy emocjonalne. Fabuła choreograficzna razem z muzyką opowiada o miłości, która występuje tu w wielu barwach i odmianach, ale też pyta o inne problemy. O zauroczenie, namiętność, zafascynowanie kimś, kogo traktujemy jak idealne piękno. O prawdziwość więzów między ludźmi.

Te emocje podkreśla też reżyseria świateł Olgi Skumiał, pełniąca w inscenizacji rolę konstruktora romantycznego nastroju. I dlatego tak bardzo cieszy fakt posiadania przez Operę Nova supernowoczesnej bazy elektronicznej, pozwalającej artystom na realizowanie swych twórczych zamierzeń. Warto też podkreślić rolę projekcji multimedialnych autorstwa Piotra Bednarczyka; bardzo subtelnie obecnych w akcji fabularnej i tworzącej różne rodzaje emocjonalnego tła dla przeżyć głównych bohaterów.

Nie bez znaczenia dla architektury scenicznej, muzyki, a przede wszystkim choreografii są kostiumy autorstwa firmy „So Fancy – Paweł Koncewoj". Kobiece emanują i klimatem lat pięćdziesiątych, zachwycają delikatnością, barwą oraz krojem. Natomiast męskie stylizowane na mundury żołnierskie, pokazują, ile można osiągnąć niuansów w formie i w barwie.

Ale warto zwrócić uwagę i na niebywałą harmonię kolorystyczną pomiędzy barwami scenografii a kostiumami. Rzadko spotyka się tak fantastycznie dobrane pastele. I jakie trzeba mieć wyczucie kolorów, by stworzyć z nich tak przyjazną scenerię i dla baletu, i dla rozbrzmiewającej muzyki!

Balet „Coppelia" Leo Delibesa ma ogromne szanse, podobnie jak „Dziadek do orzechów" Piotra Czajkowskiego, stać się numerem eksportowym Opery Nova w Bydgoszczy. Posiada moc przeniesienia widzów do świata fantazji, w którym z muzyki i choreografii rodzi się optymizm życia, miłość i szczęśliwe zakończenie. A przecież o tym marzy każdy z nas. Bo opowieść o Swanildzie i Franzu dotyka tych emocji, które i my przeżywamy w codziennym życiu. Bo Swanilda zazdrosna o Franza zauroczonego piękną nieznajomą, wybacza mu, broni związku i odnosi zwycięstwo.

I jeszcze jedno. Ale tak się dzieje tylko wtedy, kiedy współcześni artyści sięgają do pierwowzorów, by mity z przeszłości przenieść w teraźniejszość. By nadać im swoją wizję, swoje brzmienie, by bezustannie je transformować i wydobywać to, co było dotychczas ukryte, niezauważone. Tak jak autorka programu, Sylwia Wachowska przypomina mit Pigmaliona, a prof. Katarzyna Marciniak pisząc o mitach, nazywa je „spotkaniami ponad czasem".

I do takiego spotkania doszło w przypadku bydgoskiej inscenizacji.

Ilona Słojewska
Dziennik Teatralny Bydgoszcz
13 listopada 2019
Portrety
Jacek Tyski

Książka tygodnia

Wpadnij, to pogadamy...
Wydawnictwo Universitas
Krzysztof Orzechowski, Łukasz Maciejewski

Trailer tygodnia

Roxana Songs
Krystian Lada
Lada wybrał na miejsce nagrania „Roxa...