Jak to jest z tym antysemityzmem?

"Dzień Gniewu" - reż. Tomasz A. Żak - Teatr Nie Teraz

Przejmujący dramat Romana Brandstaettera "Dzień gniewu" tarnowskiego Teatru Nie Teraz, w reżyserii Tomasza Antoniego Żaka, nabiera szczególnej aktualności w związku ze skandalicznym serialem niemieckim "Nasze matki, nasi ojcowie".

 Ta niemiecka fałszywka pokazująca polską Armię Krajową jako prymitywnych antysemitów, a co za tym idzie, przerzucająca zbrodniczą winę Niemców na Polaków, bezkarnie weszła do obiegu medialnego. W tej chwili już w różnych krajach świata. A poprzez media przenika do świadomości społecznej na świecie. I oto mamy klasyczny przykład manipulacji medialnej, w wyniku której fałsz triumfuje nad prawdą. Żadne debaty telewizyjne - prowadzone zresztą z takim doborem uczestników i w tak "wiernopoddańczej" tonacji, jak oglądamy - nie stanowią dostatecznej przeciwwagi dla owego fałszu.

Hołd złożony Polakom

W tym kontekście premiera "Dnia gniewu" staje się wydarzeniem nie tylko artystycznym, ale również społecznym, historycznym i politycznym. Roman Brandstaetter, pisarz, znawca Biblii, autor dzieła "Jezus z Nazarethu", ukazuje bowiem relacje polsko-żydowsko-niemieckie podczas drugiej wojny światowej. Akcję swojego dramatu umieścił w klasztorze, w którym podczas okupacji niemieckiej chroni się Żyd uciekający z łapanki. Konsekwencje udzielenia pomocy będą dotkliwe dla wszystkich. Jednocześnie jest to dramat wewnętrznych zmagań bohaterów i piękne studium nawrócenia. Napisany w 1962 roku "Dzień gniewu" to także hołd złożony pamięci Polaków, którzy podczas wojny w różnych miejscach dawali schronienie Żydom, ocalając im życie, za co sami ginęli męczeńską śmiercią z rąk Niemców.

Spektakl będzie miał oficjalną premierę 30 czerwca w nietypowym miejscu, mianowicie w byłej synagodze w Dąbrowie Tarnowskiej, gdzie podczas okupacji Niemcy mordowali Żydów zamieszkałych w getcie. Ocalało 150 Żydów dzięki Polakom, którzy ich ukrywali. I za tę pomoc Niemcy zamordowali 62 Polaków.

Reżyser przedstawienia Tomasz A. Żak mówi, że wydany dokładnie 50 lat temu dramat "Dzień gniewu" to najszlachetniejszej próby literackiej materiał do opowiedzenia o jednym z najważniejszych i znów coraz bardziej gorących "trójkątów bermudzkich" współczesnej Europy, czyli o relacjach polsko-niemiecko-żydowskich. Ten spektakl - podkreśla reżyser - jest sprzeciwem wobec terroru politycznej poprawności, która rujnuje prawdę historyczną. Myślę, że pomysł wystawienia "Dnia gniewu" pojawił się co najmniej kilka miesięcy temu. Tomasz A. Żak nawet nie przypuszczał, że życie przyniesie nagłą, nieoczekiwaną, dodatkową aktualność tego dramatu, a tym samym potrzebę jego wystawienia.

Dziwi, że tak ważne pod każdym względem przedsięwzięcie, jakim jest "Dzień gniewu" tarnowskiego Teatru Nie Teraz, zamiast spotkać się z wolą współpracy ze strony Teatru im. Ludwika Solskiego w Tarnowie (co dla tej miejskiej sceny byłoby korzystne także pod względem jej nagłośnienia, zareklamowania itp.), spotkało się z odmową. A już zupełnym kuriozum jest odmowa współpracy władz Tarnowa, które ani przysłowiową złotówką, ani nawet zainteresowaniem organizacyjnym nie wspomogły projektu inscenizacyjnego sztuki Romana Brandstaettera, urodzonego właśnie tu, w tym mieście. Widocznie tekst, z którego emanuje siła wiary w Kościół Chrystusowy i gdzie przedstawieni są Polacy, którzy narażając własne życie, ratują Żyda, nie leży w zainteresowaniach ani teatru w Tarnowie, ani władz w tymże mieście.

"Politpoprawność"

A może niepokój teatru i władz wywołuje próba artystycznej odpowiedzi na niełatwe pytania w stylu: jak to właściwie jest z tym polskim antysemityzmem? I jak to jest z niemiecką odpowiedzialnością za mordowanie Żydów i Polaków? Tekst Brandstaettera, a za nim spektakl, nie omijają tych i innych pytań oraz odpowiedzi na nie.

Krótko mówiąc, wniosek pojawia się taki, że dla polskiego mainstreamu artystycznego oraz politycznego zarówno Roman Brandstaetter, Żyd ochrzczony, nawrócony na katolicyzm, jak i jego twórczość, będąca pięknym, głęboko uduchowionym świadectwem jego wiary, często odwołująca się do Biblii - jest nie do zaakceptowania. Po prostu nie mieści się w ramach "politpoprawności".

30 lat temu założony i prowadzony w Tarnowie przez dziennikarza, publicystę i reżysera Tomasza A. Żaka alternatywny Teatr Nie Teraz podejmuje żywo obchodzące Polaków tematy, przemilczane, niemieszczące się w tzw. polityce poprawnościowej. Od początku teatr ten wpisał się w nurt polskiego teatru politycznego. Prócz roli stricte artystycznej wypełnia także ważną misję społeczną, edukacyjną, historyczną i moralną.

To wyjątkowy teatr. Wszystkie spektakle, które ma obecnie w repertuarze, to przedstawienia nie tylko świetne artystycznie, ale przede wszystkim podejmujące istotne dla naszej Ojczyzny problemy, na przykład temat ludobójstwa dokonanego na Polakach przez nacjonalistów ukraińskich podczas drugiej wojny światowej na Kresach Rzeczypospolitej ("Ballada Wołyńska") czy temat o tzw. Armii Wyklętej, czyli o żołnierzach, którzy walczyli z bronią w ręku przeciw sowietyzacji Polski ("Wyklęci").

Wielka szkoda, że dla tych spektakli jakoś nie znajduje się miejsca na przykład w warszawskich teatrach w ramach tzw. gościnnych występów, o co już kilkakrotnie apelowałam. Może tym razem któryś warszawski teatr zamiast zapraszać na swoją scenę jakiś skandalizujący spektakl, będący bełkotem myślowym i artystycznym, podejmie wreszcie odważną decyzję i warszawianie, a także goście odwiedzający Warszawę, zobaczą teatr, który niesie prawdziwe wartości.

W wyreżyserowanym przez Tomasza A. Żaka przedstawieniu "Dzień gniewu" występują: Agnieszka Rodzik, Janusz Grzesz, Andrzej Król, Maciej Małysa i Karol Piotr Zapała oraz zespół teatralny działający przy Dąbrowskim Domu Kultury. Muzyka i wykonanie pieśni - Adam Strug. Partnerem przedsięwzięcia jest Teatr im. W. Siemaszkowej w Rzeszowie i Muzeum w Tarnowie. A honorowymi patronami premiery są m.in.: o. Jan Góra OP, Marek Sowa, marszałek województwa małopolskiego, Stanisław Początek, burmistrz Dąbrowy Tarnowskiej, i ks. dziekan Stanisław Cyran, proboszcz parafii rzymsko-katolickiej w Dąbrowie Tarnowskiej.

Myślę, że gdyby nie materialna pomoc osób prywatnych, spektakl nie ujrzałby światła dziennego. Tak więc z jednej strony mamy nagrody i medale, które minister Bogdan Zdrojewski ochoczo przypina takim pseudoartystom jak Maja Kleczewska (reżyser teatralny, specjalistka od dewiacyjnych scen porno), z drugiej zaś Teatr Nie Teraz, podejmujący wielkie i trudne zadania, któremu władze Tarnowa odmawiają pomocy.

Temida Stankiewicz-Podhorecka
Nasz Dziennik
1 lipca 2013

Książka tygodnia

Trening fizyczny aktora. Od działań indywidualnych do zespołu
Wydawnictwo Biblioteki PWSFTviT
Rodowicz Tomasz, Jabłońska Małgorzata, Toneva Elina

Trailer tygodnia