Jednak jest pięknie

"Życie jest piękne" - reż. Marat Gacałow - Teatr Studio im. Stanisława Ignacego Witkiewicza w Warszawie

Zbliża się wrzesień, a z nim nowy sezon teatralny, nowe premiery i wyzwania zarówno przed widzami jak i przed artystami i krytykami. Jednak skupiając się na premierach nie zapominajmy o tych spektaklach, które zamykały sezon i pojawią się na afiszu ponownie już z początkiem jesieni.

Sztuką, której nie można przegapić jest na pewno "Życie jest piękne" w reż. Marata Gacałowa wystawiane w Teatrze Studio. Spektakl miał swoja premierę 22 czerwca i wzbudził od razu bardzo sprzeczne reakcje publiczności. Część była nim zachwycona, natomiast przeciwnicy zarzucali sztuce płytkość, brak formy, niewykorzystany potencjał tekstu i aktorów, brak pomysł. O ile można zrozumieć te zarzuty po obejrzeniu sztuki, to niekoniecznie trzeba się z nimi zgadzać, zwłaszcza z dwoma ostatnimi.

Paweł Priażko, autor tekstu, nie jest łatwym przeciwnikiem dla reżysera. Potrafi zaskakiwać, ale i daje wielką dowolność i wolność w interpretacji swojej sztuki. Tekst w tym wypadku jest bardzo oszczędny. Na dobrą sprawę można policzyć w nim powtarzające się zdania i słowa. Czytając go ma się wrażenie, że właściwie aktorzy mają każdy po kilka kwestii powtarzanych w różnych konfiguracjach; ale opowieść toczy się i wzbudza emocje, napięcie rośnie, uczucia w stosunku do bohaterów się zmieniają, historia, choć prosta i wydawałoby się, że banalna, przykuwa uwagę. Niby zwykła fabuła opisująca kilka miesięcy z życia czwórki młodych ludzi, których trudno tak do końca rozgryźć, mimo ich prostaty, sprawia, że reżyser ma niezliczone możliwość interpretacyjne. Tak samo czytelnik, tak samo widz. Dla reżysera może być to zbawienne lub wręcz przeciwnie - zgubne i ryzykowne.

Marat Gacałow zaryzykował i bynajmniej nie poległ z starciu z tekstem Priażki. To samo trzeba przyznać aktorom. Reżyser zdecydował się na pokazanie spektaklu przeznaczonego dla widza wymagającego, ale także otwartego i poszukującego. To właśnie widz jest najważniejszą częścią tego spektaklu i to od niego zależy czy sztuka będzie dobra czy przeciwnie. Widz musi przepuścić przez siebie, swoją wyobraźnię i doświadczenia życiowe to, co dzieje się na scenie i to, co mówią do niego postaci, aktorzy jako ludzie, aktorzy-narratorzy. Wielopoziomowa struktura gry połączona z brakiem scenografii sprawia, że to właśnie w głowie każdego pojedynczego widza odbywa się równocześnie wiele różnych historii i to widz musi sobie ostatecznie odpowiedzieć na pytanie czy ktokolwiek, kogokolwiek tam kocha czy może w tym świecie istnieją już tylko instynkty i niby-uczucia - powierzchowne, krótkotrwałe, ale intensywne.

Reżyser zastosował oryginalną technikę pracy z aktorami. Widz przychodzi jakby na próbę, gdzie wszyscy trzymają skrypty, a za scenografię służy kilka krzeseł. Aktorzy przyglądają się publiczności jakby sami byli publicznością widowni i nagle zaczyna się Z jednej strony widzimy postaci grane przez aktorów. Obserwujemy ich historię i staramy się rozgryźć co tam się dzieje naprawdę. Z drugiej strony są momenty, kiedy aktorzy stają się ludźmi, zdejmują maski i nagle zaczynamy zastanawiać się na ile oglądany spektakl jest prawdziwy, na ile opowiada o prawdziwym życiu i na ile mógłby być osobistą historią każdego z nich i każdego z nas.

Bywa też zabawnie. Mistrzowską rolę, a właściwie trzy ma Mirosław Zbrojewicz. Od razu zdobywa publiczność jako kierowca, babcia i matka. Jego epizodyczne wystąpienia wzbudzają salwy śmiechu, z kolei wzrusza do głębi scena pijackiego wyznania miłości w wykonaniu Wojciecha Żołądkiewicza, a wręcz stworzony do roli Wadima jest Miron Jagniewski. Nie ustępują im także Natalia Rybnicka i Marta Juras. Widać, że długie i wymagające próby sprawiły, że cały zespół odnalazł się w nowej formie bardzo dobrze i zrozumiał zamierzenie reżysera.

Jednak poza śmiechem i nafaszerowanym łaciną dowcipem objawia się także ostateczna prawda, która okazuje się bolesna, przyziemna, a czas pokazuje, że nie warto się łudzić. Zostaje tylko nadzieja na lepsze jutro i wiara w to, że życie jednak jest piękne.

Marta Górska
http://kulturaonline.pl
14 sierpnia 2013

Książka tygodnia

Historia męskości
Wydawnictwo słowo/obraz terytoria Sp. z o.o.
Praca zbiorowa

Trailer tygodnia